REKLAMA

Nowy zwiastun Latarni zdradza wielką zmianę. Nie mogę się doczekać

"Latarnie" nabierają rozpędu. Serial HBO Max i DC wchodzi na coraz solidniejsze fabularnie tory, a najnowszy odcinek, choć daleki od finału, mówi nam wiele i zarazem zostawia sporo zagadek. Zwiastun następnego epizodu zapowiada, z czym będziemy mieli do czynienia za tydzień i, prawdę powiedziawszy, już teraz jestem tym podekscytowany.

latarnie nowy zwiastun serial
REKLAMA

Na przestrzeni fabuły "Latarni" jesteśmy świadkami losów Hala Jordana (Kyle Chandler) i Johna Stewarta (Aaron Pierre). Pierwszy pełni funkcję Zielonej Latarni, choć na poziomie moralności i formy życiowej zdaje się być mu daleko do właściwego wypełniania tej funkcji. Drugi zaś jest rekrutem i pomocnikiem Hala, który w przyszłości ma zostać nosicielem pierścienia. Obaj panowie wyraźnie za sobą nie przepadają, a testem dla ich relacji będzie eskapada do Rushville. To właśnie w małym, amerykańskim miasteczku rozegra się międzygalaktyczna, niebezpieczna intryga.

UWAGA: w dalszej części tekstu znajdziecie spoilery dot. fabuły 5. i 6. odcinka "Latarni"

REKLAMA

Wielki zwrot w Latarniach. Co planują twórcy?

Dotychczas akcja "Latarni" rozgrywała się - za wyjątkiem krótkich skoków - przede wszystkim w 2016 roku, kiedy Hal Jordan i John Stewart rozpoczęli swoją współpracę oraz relację mistrz-uczeń. Obserwowaliśmy, jak ona się rozwija i od samego początku było widać, że nie będzie fajnie i przyjemnie - Hal był wyraźnie zły na to, że w ogóle zdecydowano się rozważać jego zastąpienie, zwłaszcza za jego plecami. John zaś, pracował swoje całe życie na to, by zasłużyć na pierścień i uwagę Strażników, a styczność z oschłym, elastycznym moralnie i zmęczonym życiem Halem upewniła Stewarta, że to właśnie on zasługuje na to, by go nosić.

Całkiem niedawno w sieci pojawiały się informacje, że najnowszy, piąty epizod "Latarni" będzie przełomowy nie tylko ze względu na moment wielkiej bitwy, ale zwłaszcza dlatego, że będzie on ostatnim, który rozegra się w 2016 roku. Zapowiedź szóstego odcinka częściowo potwierdza tę teorię - choć nie ma pewności, że nie wrócimy w ogóle do wydarzeń z tamtego roku, został wysłany jasny sygnał: fabuła "Latarni" przenosi się do 2026 roku. Wszystko wskazuje na to, że na pierwszy plan historii wyjdzie śmierć Hala Jordana, a Kerry Kane (Kelly Macdonald) i przybyły z powrotem do Rushville (a także wyposażony w zarost) John Stewart, będą chcieli zbadać sprawę i dowiedzieć się, kto i dlaczego zabił Jordana.

Zwiastun ujawnia kilka informacji ważnych dla przyszłego śledztwa - bohater zginął od strzału w głowę, a jego autorem jest prawdopodobnie ta sama osoba, która złamała mu nos. John zastanawia się, po co Hal wrócił do Rushville, na co Kerry odpowiada, że dla niej. Koronerka badająca ciało Jordana twierdzi, że nic nie wskazuje na to, by ten jakkolwiek walczył, a zabójca był naprzeciwko niego, prawdopodobnie patrzył mu wprost w oczy, pakując kulkę. Czy to oznacza, że Hal poddał się? Był świadomy, że nie ucieknie? Komu? Niewątpliwie jego śmierć (przy założeniu, że rzeczywiście do niej doszło, bo nie oddałbym nerki w ramach zakładu, że Jordan "umarł na zawsze") to najciekawszy temat, który zapewne będzie zgłębiany w dalszej części serialu.

REKLAMA

W dalszej części zapowiedzi zdaje się spełniać teoria o tym, że twórcy będą eksplorować napięcia w związku powrotem bohaterów (a w zasadzie bohatera) do miasteczka - John zostaje bowiem otoczony przez grupę mieszkańców Rushville, wyraźnie sugerujących, że jego obecność jest tu bardzo niemile widziana, po czym dochodzi do walki, a jej prawdopodobnym skutkiem jest osadzenie Stewarta w areszcie, co widzimy w końcówce zwiastuna. Na samiutkim jego końcu pojawia się jednak nowa, niemożliwa do rozpoznania postać, która zagaduje Johna.

Ale czy na pewno niemożliwa?

Z finału pierwszego odcinka wiemy, że Hal nie ma na palcu pierścienia, a zatem możemy się spodziewać, że jego położenie również będzie elementem tajemnicy do rozwikłania - mimo tego, że John w 5. odcinku oddał go Liannie, twierdząc, że nie chce skończyć jak Jordan i tym samym rezygnując ze swojej przyszłej roli. Paradoksalnie, ten aspekt fabuły może się rozwiązać szybciej, niż myślimy. Choć nie pokazano nam twarzy tajemniczej postaci, która odwiedza Johna, jej głos brzmi znajomo. Nie spodziewam się tu nikogo innego poza Guyem Gardnerem (Nathan Fillion) - Zieloną Latarnią, którą znamy z niedawnego filmu "Superman", rozgrywającego się we współczesności. Tam poznaliśmy to wcielenie po raz pierwszy, a pierwsze zapowiedzi "Latarni" wcale nie ukrywały tego, że Gardner pojawi się w serialu - podejrzewam, że to może być właśnie ten moment.

Wygląda zatem na to, że w nowym timelinie "Latarni" to właśnie Guy powinien być nowym nosicielem Pierścienia - co odpowiadałoby na pytanie, dlaczego nie znajdował się na palcu zmarłego Jordana. Okoliczności tej sprawy i tak budzą jednak wiele pytań - zwłaszcza, że wiemy, iż w "Man Of Tomorrow", sequelu "Supermana", mamy zobaczyć Johna Stewarta w roli Zielonej Latarni. Następne odcinki serialu HBO Max zapewne rzucą nowe światło na te wątki. Trzeba jednak przyznać, że fabuła została rozplanowana naprawdę intrygująco - niby wygląda jak finał całości, a tak naprawdę jeszcze przed nami kilka epizodów. Lubię to.

REKLAMA

Poniżej możecie zobaczyć pełną zapowiedź 6. odcinka "Latarni":

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Więcej o "Latarniach" przeczytacie na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA