Choć "Latarnie" wyraźnie obracają się w konwencji kryminalnej, ich superbohaterski rodowód siłą rzeczy sprawia, że w serialu znajdziemy sporo mniej lub bardziej ukrytych nawiązań do innych postaci lub wydarzeń, rozgrywających się w produkcjach DC. W pewnym sensie można powiedzieć, że w najnowszym odcinku serialu zadebiutował sam Człowiek-Nietoperz.

Do HBO Max trafił właśnie nowy, szósty odcinek "Latarni" - pierwszy rozgrywający się w pełni na obecnej linii czasowej, w 2026 roku. To dość spora zmiana, bowiem dotychczas byliśmy przede wszystkim częścią wydarzeń mających miejsce 10 lat wcześniej, a o tym, co się stało współcześnie, wiedzieliśmy jedynie tyle, że Hal nie żyje. Dotychczasowe wydarzenia nabudowały nam silny kontekst, a pozostałe odcinki najpewniej zostaną poświęcone na wyjaśnienie, co tak naprawdę się wydarzyło.
Batman "debiutuje" w serialu o Zielonych Latarniach. O co chodzi?
W 6. odcinku dowiadujemy się, że John (Aaron Pierre), po tym, jak nie został Zieloną Latarnią, otworzył z bratem Marcusem biznes. Stewart został architektem, a jego najnowszy projekt to coś na kształt wielkich schronów, zapewniających bezpieczeństwo potencjalnie potrzebującym (i zazwyczaj równocześnie tym bardzo bogatym). Gdy otrzymuje telefon od Kerry (Kelly Macdonald), nie zastanawia się długo i praktycznie od razu przyjeżdża do Rushville. Śmierć Hala Jordana (Kyle Chandler) sprawia, że decyduje się na to, by - ku niechęci innych mieszkańców, pamiętających przeszłość - zostać w miasteczku i wraz z panią szeryf dowiedzieć się, kto i dlaczego go zabił. Stewart konfrontuje się również z następcą Hala na stanowisku Latarni - Guyem Gardnerem (Nathan Fillion).
Od razu zaznaczam: nie, Batman osobiście nie pojawił się w "Latarniach" i nie doszło do szokującego crossoveru. Fakt, momentami wyglądało, jakby ujawnienie pochodzenia Kerry Kane (wiemy już, że postać ta, zanim trafiła do Rushville, była obywatelką Gotham) miało w jakiś sposób do tego doprowadzić, ale póki co zupełnie nic nie wskazuje na to, byśmy zobaczyli Batmana jako postać w "Latarniach", nawet w formie cameo.
O czym zatem mowa, jeśli chodzi o obecność Batmana w 6. odcinku serialu?
Tutaj kluczem jest rozmowa Hala i Johna z początku epizodu. Bohaterowie spotykają się po dekadzie rozłąki i są na zupełnie innych etapach: podczas gdy John rozwinął się zawodowo, Jordan siedział w więzieniu, a poczucie winy i odpowiedzialności za wydarzenia w Rushville nie dawało mu spokoju. Stewart przyjeżdża do miasteczka oczekując od byłego mentora przeprosin, jednak ten ich nie wypowiada. Zamiast tego toczą niezręczną rozmowę, a jednym z tematów jest nowy posiadacz Pierścienia, o którym Hal wypowiada się z dość wyraźną pogardą:
Widziałeś tego nauczyciela WF-u? Przeniósł pandy z Chin do Kalifornii w bańce. Nikt mu nie powiedział, że nie musi być taka zielona. Skopiował też Batkolesia z Gotham. Postawił tu reflektor, żeby ludzie mogli go "wezwać". Wiesz co powiedział? Że naprawia to, co zrobiliśmy.
Choć cytat dotyczy Guya Gardnera, co do którego zostało już oficjalnie potwierdzone, że przejął funkcję Zielonej Latarni po Halu Jordanie, ta wypowiedź sygnalizuje coś jeszcze innego i ciekawszego. Hal drwi z Guya za to, że zrobił dokładnie to samo, co Batman - postawił sobie wielki sygnał, żeby w razie czego wiedzieć, gdzie jest wymagane jego przybycie. Biorąc pod uwagę to, z jakiej strony po raz pierwszy poznaliśmy Gardnera w "Supermanie", umieszczenie reflektora z latarnią w miejscu pamięci ofiar wydarzeń sprzed 10 lat (których rodziny z pewnością hodują w sobie nienawiść do Zielonych Latarni) jest jednocześnie głupim pomysłem, ale zarazem czymś, co Guy definitywnie mógłby zrobić. Powyższe słowa sugerują zatem jasno - nawet, jeśli Człowiek-Nietoperz nie pojawi się osobiście w serialu (ta opcja jest wciąż ekstremalnie mało prawdopodobna), to w świecie, w którym obaj bohaterowie istnieją, istnieje również Batman.
Czy mowa o tym, w którego wciela się Robert Pattinson? Teoretycznie nie powinno tak być, zwłaszcza, skoro film Matta Reevesa z udziałem tego Batmana jest w zupełnie innej części uniwersum, niepowiązanej z "głównym nurtem" nowego, filmowego DC. Jeśli mowa zaś o Batmanie, który ma zadebiutować w "Brave and the Bold" i reprezentować ten sam kanon co nowy Superman, to wspomnienie "Batkolesia" może oznaczać, że jesteśmy coraz bliżej poznania jego tożsamości. Warto jednak zaznaczyć, że to wciąż daleka perspektywa. Widać, że twórcy "Latarni" lubią grać z oczekiwaniami widzów, podsuwać widzom pewne smaczki, by ci snuli teorie i szukali powiązań. To dobra zagrywka.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Co wiemy o szeryf Kane? Nowy odcinek ujawnia fakty
- Latarnie w 4. odcinku odkrywają karty. Wyjaśniamy zakończenie
- Dopóki James Gunn dowoził, nie było problemu. DCU wisi nad przepaścią
- Najciemniej pod Latarniami. Też przegapiliście easter-eggi z Batmana?
- Serial HBO wprowadza zupełnie nową moc pierścienia Zielonych Latarni. Może namieszać
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.