Finał "Latarni" zaserwował nam nie tylko sporo emocji, ale również parę tropów co do tego, jak będzie wyglądać przyszłość bohaterów serialu, a także i samego uniwersum DCU. Jednym z nich są słowa wypowiedziane przez Johna Stewarta pod koniec ostatniego odcinka.

Dzisiejszej nocy na HBO Max trafił finałowy epizod 1. sezonu "Latarni". Zgodnie z zapowiedziami, John (Aaron Pierre) miał skonfrontować się z Sinestro (Ulrich Thomsen), Guyem Gardnerem (Nathan Fillion), a także znaleźć odpowiedź na pytania związane ze śmiercią Hala Jordana (Kyle Chandler). Słowo stało się ciałem, a 8. odcinek rzeczywiście pozwala odkryć prawdę i wyczuć, w którym kierunku ta historia może zostać pociągnięta dalej.
Finał Latarni przynosi zagadkę. O co w niej chodzi?
Jedną z podstawowych kwestii dotyczących finałowych rozwiązań 1. sezonu "Latarni", były losy Johna Stewarta. Wiedzieliśmy, że w 2016 roku porzucił opcję przejęcia Pierścienia, założył własny biznes, ale wrócił do "poprzedniego życia", gdy Kerry wezwała go do Rushville. Wiadomo było, że Stewart znów wplącze się w wydarzenia - zwłaszcza, gdy okazało się, że Hal Jordan nie żyje.

Finałowy epizod serialu doprowadził Johna do Sinestro, który został uwolniony przez Noaha i umieszczony w odosobnionym miejscu na planecie, by stary mistrz Hala wykuł chłopakowi latarnię. Stewart, będący w posiadaniu pierścienia Hala, ostatecznie wchodzi w jego posiadanie, przyjmuje go, i ku zdziwieniu Guya Gardnera oznajmia mu, że od teraz to on będzie patrolował Ziemię jako wolny strzelec, bez wpływu Strażników. W konfrontacji z obecnie piastującym funkcję Zielonej Latarni "wuefistą", John każe mu przekazać Strażnikom zaszyfrowaną wiadomość, mówiąc, że "jeśli posłuchają głosu serca, zdobędą się na to, by dać mi [Johnowi] spokój". Chyba nie ma lepszego momentu na utożsamienie się z Gardnerem, który zdaje się nie do końca rozumieć, co Stewart ma na myśli. Zdążyły jednak pojawić się pierwsze teorie dotyczące tego, co mogą oznaczać słowa Johna.
Prawdę powiedziawszy, myślę, że niekoniecznie musi tu istnieć drugie dno, a te słowa mogą oznaczać dokładnie to, co głoszą.
Bohater grany przez Aarona Pierre'a może w ten sposób chcieć przypomnieć Strażnikom, że zrobił wszystko, by zasłużyć nie tylko na ich poparcie, ale w tym przypadku - na spokój i zaufanie, że sam sobie poradzi i nie potrzebuje niczyjej kontroli, zwłaszcza Korpusu, za który wykonał brudną robotę (w końcu to Johnowi udało się wykryć i zneutralizować Łowcę w postaci Zoe). Mogło być tak, że Gardner uznał te słowa za szyfr, a John, nie chcąc wyprowadzać go z błędu (i celowo wkurzyć), potwierdził, że to zakodowana wiadomość.
Istnieje jednak także zupełnie inna interpretacja słów Stewarta, zgodnie z którą jego przytoczone powyżej słowa faktycznie mają ukryty sens. Według popularnej w sieci teorii, w ten sposób bohater miałby chcieć sprowadzić Strażników na Ziemię, ostrzec przywódców Korpusu o obecności Noaha jako Łowcy i potencjalnym zagrożeniu, jakie może spowodować, skłonić ich do przyszłej interwencji, zamiast samemu zabijać chłopca. To by oznaczało, że Stewart wybiera opcję "pośrodku" - nie chce brudzić sobie rąk krwią młodego Macona, ale nie zamierza być ślepy na to, kim chłopak może się stać w przyszłości. Ta koncepcja nie jest zupełnie pozbawiona sensu, natomiast biorąc pod uwagę, że John nie ufa Strażnikom i zamierza działać w pojedynkę, trudno się spodziewać, by chciał wzywać wsparcie w ich postaci.
Osobiście przychylam się do tej pierwszej wersji, zgodnie z którą John po prostu wysyła Strażnikom sygnał o treści "dajcie mi spokój, będę działał sam, wisicie mi przysługę po tym, jak zabiłem Łowcę". Trudno powiedzieć, czy samowolka Stewarta rzeczywiście zostanie "zaakceptowana" w Korpusie i czy spełnią się słowa Guya o tym, że gdy Strażnicy dowiedzą się, co on wyprawia, wyślą armię, by go zniszczyć. Ostatecznie John akceptuje swoje przeznaczenie i staje się własnym wcieleniem Latarni, z samodzielnie napisaną przysięgą. Jego dalsze losy poznamy w "Superman: Man of Tomorrow", gdzie jak wiemy, zobaczymy go obok Guya. To oznacza, że ich spór o jurysdykcję zapewne przeniesie się na wielki ekran.
Czytaj więcej:
- Czy będzie 2. sezon Latarni? Patrzcie na finał
- Dopóki James Gunn dowoził, nie było problemu. DCU wisi nad przepaścią
- Pełna lista Zielonych Latarni z Ziemi. Hal Jordan nie był pierwszy
- Co łączy Batmana z Latarniami? Twórcy poszli na grubo
- Najciemniej pod „Latarniami”. Też przegapiliście easter-eggi z „Batmana”?
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.