Na "LOL: Kto się śmieje ostatni" za każdym razem czekam z ekscytacją i tym razem znów się nie zawiodłam. Doborowe towarzystwo, pomysłowe skecze i zaskakujący goście sprawili, że trudno było wytypować, kto zaśmieje się ostatni. Wiedziałam jedno: na pewno nie będę to ja. Płakałam ze śmiechu już od pierwszego odcinka.

Gdybym miała wymienić moje ulubione polskie programy, "LOL: Kto się śmieje ostatni" z pewnością byłby jednym z nich. Każdy poprzedni sezon pochłaniałam odcinek za odcinkiem i nie inaczej było również w przypadku 4. sezonu. Od tego formatu po prostu nie można się oderwać. Najbardziej niezwykłe jest to, że nie trzeba wiele - wystarczy studio, rekwizyty i kilka kreatywnych osób, które nie boją się wydurniać przed kamerami i zrobią najbardziej odjechane rzeczy, byleby tylko wyeliminować swoich przeciwników.
Zasady są proste, a cel - szczytny. Jeśli ktoś nie zna jeszcze tego programu, a gorąco zachęcam, żeby rzucić na niego okiem, to pokrótce wyjaśnię bardzo proste zasady. Uczestnicy zostają zamknięci na 6 godzin w pokoju i w tym czasie mają za zadanie rozśmieszyć pozostałe osoby (muszą jednocześnie pilnować, by samemu nie wpaść w sidła swoich własnych żartów, o czym w tym sezonie niektórzy się przekonali). Ci, którzy choćby uniosą kąciki ust, zostają ukarani przez prowadzącego Cezarego Pazurę żółtą kartką. Jeśli zdarzy im się to po raz drugi, otrzymują czerwoną kartkę i odpadają. Statuetkę i nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. zł na wybrany cel charytatywny wygrywa ten, kto zaśmieje się ostatni.
LOL: Kto się śmieje ostatni - opinia o 4. sezonie programu w Prime Video
W nowym sezonie ekipa była mocna. Wzięło w nim udział sporo aktorów i aktorek, a także dwóch stand-uperów i jeden twórca internetowy. Wyborne żarty i zabawne skecze prezentowali Tomasz Karolak, Michał Sikorski, Ewa Kasprzyk, Vanessa Aleksander, Tomasz Kot, Klaudia Halejcio i Katarzyna Bujakiewicz, a także Kacper Ruciński, Mariusz Kałamaga i Jano. Pod względem charakterów było różnorodnie i żaden uczestnik nie odstawał. Każdy miał swoje asy w rękawie, jeśli chodzi o przygotowane wcześniej występy, ale to nie na nie czekałam najbardziej.
W "LOL-u" uwielbiam przede wszystkim żarty sytuacyjne i momenty, które rozwijają się z absurdalnych sytuacji. W 4. sezonie jest ich całkiem sporo, ale mam wrażenie, że jednak dużo mniej niż w poprzednich sezonach. Tutaj skupiono się przede wszystkich na zaplanowanych występach, które również były zabawne, choć nie do końca zaspokoiły moje oczekiwanie na absurdalne sytuacje z przypadku. Nacisk położono również na gościnne występy osób z zewnątrz. Przez to, że było tak intensywnie, miałam wrażenie, że uczestnicy nie za bardzo mieli jak odetchnąć i wejść w sytuacje poza tymi zaaranżowanymi skeczami. Szkoda, bo dla mnie właśnie to zawsze było najciekawsze.
Co by się jednak w tym programie nie działo, jestem w nim już do końca zakochana. Niezależnie od tego, jacy uczestnicy pojawią się na ekranie, każdy z nich jest w stanie wspiąć się na wyżyny i zaprezentować coś, co rozbawi widzów. Dzięki temu można było poznać wszystkie gwiazdy z innej strony i chyba właśnie to najbardziej lubię w "LOL-u" - ten luz, przez który w programie nie widzimy tylko celebrytów, a prawdziwych ludzi, którzy łączą widzów i sprawiają, że uśmiech gości na ich twarzach przez każdy kolejny odcinek. "LOL: Kto się śmieje ostatni" to jeden z najfajniejszych i najcieplejszych polskich tytułów, jakie można obecnie zobaczyć.
Premiera 4. sezonu "LOL: Kto się śmieje ostatni" 10 lipca. Tego dnia w serwisie Prime Video zadebiutują pierwsze 3 odcinki, a kolejne 3 będzie można obejrzeć tydzień później, 17 lipca.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Jest zwiastun 4. sezonu LOL: Kto się śmieje ostatni. Popłaczesz się
- "LOL: Kto się śmieje ostatni" właśnie wrócił. I chyba wiem, dlaczego jest tak dobry - opinia
- Polski show komediowy Amazona wali żartami jak twój stary. Tylko śmieszniejszymi
- Amazon zrobił polski show komediowy, przy którym ubawisz się jak twój stary na "Śmiechu warte"
- 4. sezon LOL: Kto Się Śmieje Ostatni nadchodzi. Znamy uczestników
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.