Polak z Oscarem! Obraz „The Girl Who Cried Pearls” w reżyserii Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa zgarnął statuetkę za najlepszą krótkometrażową animację. A co tak właściwie wiemy o Szczerbowskim?

Maciek Szczerbowski to polsko-kanadyjski reżyser filmowy i twórca animacji - jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Kanadzie. Urodził się w 1971 r. w Poznaniu, a w wieku 10 lat wraz z rodzicami opuścił Polskę, przeprowadzając się najpierw na krótko do Austrii, a następnie do Kanady, gdzie kilkanaście lat później ukończył studia scenograficzne (Uniwersytet Concordia w Montrealu).
Współpracę z Chrisem Lavisem rozpoczął już w 1997 - panowie stworzyli artystyczny duet o nazwie Clyde Henry Productrions, w ramach którego zaczęli zajmować się realizacją filmów, reklam, wideoklipów czy ilustracji.
Maciek Szczerbowski zdobył Oscara
Dekadę później doczekali się dwóch nagród w Cannes oraz nominacji do Oscara (również w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany) za „Madame Tutli-Putli”. By wreszcie zgarnąć statuetkę, musieli poczekać jeszcze blisko dwie kolejne dekady. Ale udało się: „The Girl Who Cried Pearls” zgarnęła najważniejszą filmową statuetkę świata. Wcześniej, odnosząc się do swych oscarowych szans, zaznaczył, że za zwycięstwo uważa samą nominację.
Chcemy podziękować naszej wspaniałej społeczności i niesamowicie utalentowanej wspólnocie artystów, której mieliśmy szczęście być częścią. Dziękujemy fantastycznemu miastu Montreal. Dziękujemy, Kanadzie
- powiedział, odbierając nagrodę.
Siedemnastominutowa produkcja opowiada historię ubogiego chłopca zakochanego w dziewczynce, której smutek zmienia się w perły. Sprzedaje je pozbawionemu skrupułów pracownikowi lombardu, któremu zawsze jest mało - ostatecznie bohater musi wybierać między miłością a bogactwem, ulegając podszeptom chciwości.
Choć całość to historyjka na ledwie ponad kwadrans, Szczerbowski podkreślił, że pracę nad całością trwały aż pięć lat:
Ludzie myślą, że potrzeba cierpliwości, by kręcić film przez pięć lat. Jakiej cierpliwości potrzeba, by żyć z kimś, komu pięć lat zabiera kręcenie filmu...
Sam Szczerbowski czuje się jednak przede wszystkim Kanadyjczykiem (i trudno mu się dziwić, skoro spędził tam zdecydowaną większość życia), ale jednocześnie należy do Polski. W rozmowie przeprowadzonej dla „Dzień Dobry TVN” opowiedział:
Czuję się Kanadyjczykiem, zdecydowanie. Czuję się jak francuski Anglik. Ale wciąż należę do was, na zawsze. Kocham Polskę.
Czytaj więcej:
- Jedna bitwa po drugiej zgarnęła najważniejszego Oscara. A jak poszło jej konkurentom?
- Oscary 2026 już wręczone. Które filmy zgarnęły statuetki?
- Polska mistrzem Oscarów? Sprawdzamy, jak nasi twórcy poradzili sobie na gali
- Tom Hardy i jego najlepsze filmy. 11 kreacji, które wyrywają z butów
- Aktorzy, którzy nie cierpią swoich ról i filmów. Jest ich sporo



















