REKLAMA

Wybitny reżyser krytykuje poprawność polityczną. Przypomina swój film

Martin McDonagh zalicza się do grupy reżyserów, którzy nie kręcą dużo filmów, ale każdy kolejny ich powrót na wielki ekran to ważne wydarzenie. Nie inaczej jest w tym przypadku - twórca już wkrótce pokaże światu "Dzikiego Konia Dziewięć". Na krótko przed oficjalną premierą, filmowiec dokonał obserwacji na temat współczesnego świata.

martin mcdonagh rezyser poprawnosc
REKLAMA

Dorobek Martina McDonagha to tak naprawdę same dobroci. Brytyjsko-irlandzki reżyser zrobił karierę przede wszystkim jako dramatopisarz teatralny, ale z czasem zaczął również trudnić się tworzeniem kina. Świetny krótkometrażowy "Sześciostrzałowiec", kultowe "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj", solidne "7 psychopatów", miażdżące "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" i łamiące serce "Duchy Inisherin". Nazwisko McDonagha to synonim jakości i kłócenie się z tym, byłoby zakłamywaniem rzeczywistości.

REKLAMA

Martin McDonagh o poprawności politycznej. Nie zgadza się z krytyką

Już za kilka dni, tj. 13 listopada, na ekrany polskich kin trafi "Dziki Koń Dziewięć", nowy film Martina McDonagha. Na krótko przed zamachem stanu w Chile w 1973 roku, dwaj agenci CIA - Chris (John Malkovich) i Lee (Sam Rockwell) zostają wysłani z Santiago na Wyspę Wielkanocną przez swoją szefową, MJ. W cieniu słynnych posągów wyspy wieloletni partnerzy muszą zmierzyć się z mroczną przeszłością i spiskami, które zaczynają wychodzić na jaw. Oprócz wspomnianych aktorów, w filmie możemy zobaczyć również m.in. Steve'a Buscemiego, Toma Waitsa, Marianę di Girolamo czy Parker Posey.

Jak donosi World of Reel, McDonagh wziął udział w jednym z podcastów "The Interview" w "NYT", i został tam zapytany o kilka dość głośnych kwestii - m.in. o krytykę, z jaką spotkał się po używaniu w swojej twórczości języka rasistowskiego, a także czy granice akceptowalności używania go w twórczości uległy przesunięciu. Reżyser odpowiedział twierdząco, uważając, że "sytuacja się pogorszyła", zwłaszcza w ostatnich 10 latach. Na poparcie tego zdania przytoczył sytuację, w której jeden z dziennikarzy publicznie twierdził, że w "Trzech billboardach za Ebbing, Missouri" postać rasistowskiego policjanta granego przez Sama Rockwella zostaje zrehabilitowana. Sam McDonagh stanowczo zaprzecza tej interpretacji, twierdząc, że nigdy nie uważał jej za zrehabilitowaną (jako widz mam te same odczucia).

REKLAMA
Sam Rockwell - kadr z filmu "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri"

McDonagh ujawnił jeszcze, że w ostatniej dekadzie proszono go o zmianę niektórych słów w sztukach, które napisał kilka dekad temu, a które to słowa wówczas nie przeszkadzały nikomu tak mocno, jak teraz. Reżyser dość słusznie zauważył, że jeśli dana postać jest rasistowska, to będzie mówić jak rasista i usuwanie językowych przejawów tego byłoby bezsensowne:

To nie tylko wydaje się problematyczne, ale wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że sytuacja staje się niepokojąco gorsza, bo przecież nigdy mnie o to nie proszono. I uważam, że jeśli nie podoba ci się to w sztuce, po prostu nie powinieneś jej wystawiać. Nie powinieneś próbować jej zmieniać 25 lat później.

REKLAMA

Portal zauważa, że najnowsza aktywność McDonagha w tym temacie nie jest pierwszym zabraniem przez niego głosu w temacie poprawności politycznej. Trudno zarzucić reżyserowi wiele, zwłaszcza, że akurat w podanych przez siebie "Trzech billboardach za Ebbing, Missouri" bardzo udanie i w złożony sposób rozlicza się z okrutnymi wartościami reprezentowanymi przez antagonistę tego filmu. Jego najnowsze dzieło zaliczyło bardzo dobry start w postaci nagrody dla Johna Malkovicha za pierwszoplanową rolę na festiwalu w Wenecji, więc pozostaje wpłynąć na wody szerokiej dystrybucji i płynąć po kolejne nagrody.

Obserwuj nas w Google Discover

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA