Bycie gwiazdą kultowej serii często wiąże się z tym, że wypadałoby do niej wrócić nawet wtedy, gdy z perspektywy widza nie ma już specjalnie sensu, by ciągnąć dalej losy tej samej postaci. Tyczy się to jednej z najważniejszych bohaterek "Krzyku", która właśnie ogłosiła, że zobaczymy ją w kolejnym horrorze spod tego szyldu.

Jednym z największych ciosów, jakie można było zadać "Krzykowi", było pozbycie się Melissy Barrery i Jenny Ortegi z obsady, a także reżyserskiego duetu Matta Bettinelli-Olpina i Tylera Giletta. Cała czwórka w pewnym sensie odpowiadała za udaną reanimację tej serii, a wspomniani wyżej twórcy wyzwolili nowe pokłady kreatywności i świeżości. Niestety, wraz z wymuszonym przez produkcję odejściem Barrery z powodu jej krytyki ludobójstwa popełnianego przez Izrael, okazało się, że kolejny "Krzyk" ma zostać uratowany głównie przez starą gwardię aktorów i średniego, choć znającego uniwersum reżysera. Efekt był dokładnie taki, jak wielu się spodziewało.
Nowy Krzyk, stare twarze. Gwiazda serii potwierdza powrót
Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że konkretne gwiazdy odpowiadają za "ciągnięcie" w górę serii niezależnie od tego, jak się jej wiedzie (np. Jamie Lee Curtis przez wiele lat była twarzą "Halloween"). Problem jednak pojawia się wówczas, gdy osoby odpowiedzialne za film nie wiedzą, kiedy postawić kropkę nad i, pozwolić zejść ze sceny z godnością, a zamiast tego wolą eksploatować postać, choć ta już naprawdę jedzie na swoich oparach (jak chociażby "Szybcy i wściekli").
Mowa tutaj oczywiście o Sidney Prescott - kultowej głównej bohaterce i final girl z serii "Krzyk", którą mogliśmy oglądać w prawie wszystkich dotychczasowych odsłonach (poza jedną, z 2023 roku). Od samego początku, tj. od 30 lat, wciela się w nią Neve Campbell, która choć miała w swojej karierze także inne role ("Prawnik z Lincolna", "X-Men '97"), jest, była i będzie rozpoznawalna przede wszystkim dzięki tej kreacji. Aktorka w rozmowie z AP News podzieliła się informacjami na temat swoich przyszłych przedsięwzięć, wśród których znalazło się potwierdzenie, że "Krzyk 8" jest w planach, a ona sama znajdzie się w jego obsadzie.

Od jakiegoś czasu samo istnienie planów na "Krzyk 8" jest powszechnie znane, jednak do tej pory padło bardzo niewiele konkretów na ten temat. W marcu wyszło na jaw, że scenarzystkami przyszłego filmu zostały Nora i Lilla Zuckerman - duet odpowiadający m.in. za "Poker Face", ale również "Agentów T.A.R.C.Z.Y.", "Syna marnotrawnego", czy "Fringe: Na granicy światów". To dorobek, który pozwala przypuszczać, że twórczynie umieją snuć wciągające intrygi i zagadki, co zdecydowanie byłoby optymistycznym sygnałem po tym, co Kevin Williamson zafundował nam w tegorocznym "Krzyku 7".
Powrót Neve Campbell do roli Sidney Prescott w "Krzyku" z pewnością przyciągnie najzagorzalszych fanów serii. Co jednak z nowymi? Seria miała już szansę na zwrot w kreatywnym kierunku, ale po dwóch filmach uznano, że lepiej będzie odgrzewać kotlety, a pomysłowość zastępować poczuciem nostalgii. Można, ale po co?
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Johnny Depp mówi, czy wróci do Piratów z Karaibów. Nawet nie chce alpak
- Najlepszy serial ostatnich lat wraca na Netfliksa. Szaleństwo dopiero się zacznie
- Twórcy Pierścieni Władzy o fanach: nie mogą decydować o wszystkim. Słusznie
- W Strefie gangsterów wybucha wojna. Dostaliśmy najlepszy odcinek w historii
- Jak się kończy Diuna 3? Ja już wiem: porównałem film z książką
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.