Właśnie dostaliśmy najbardziej diabelską odsłonę brutalnych horrorów. Parzy jak ognie piekielne

Do kin właśnie wchodzi najnowsza odsłona hardcore'owych horrorów. Okazuje się, że "Martwe zło: Ogień" pozostawia po sobie niezatarte, intensywne wrażenie. Tak twierdzą krytycy, którzy mieli okazję film już obejrzeć.

martwe zło ogień horror opinie recenzje co obejrzeć premiera

"Martwe zło: Ogień" opowiada o młodej wdowie, która po pogrzebie męża udaje się na stypę do wakacyjnego domku jego rodziny. W położonej gdzieś w środku lasu zrujnowanej posiadłości zaczynają się jednak dziać rzeczy niewytłumaczalne. I bardzo brutalne. Mamy w końcu do czynienia z najnowszą odsłoną serii ekstremalnych horrorów zapoczątkowanej przez Sama Raimiego jeszcze w 1981 roku. Opis fabułu może więc brzmieć jak standardowego straszaka, ale to "Martwe zło". Przemocy na pewno w nim nie brakuje.

Co więcej, krytycy są zachwyceni tymi wszystkimi brutalnymi atrakcjami, które serwuje nam stojący za kamerą Sebastien Vanicek. Co prawda do premiery "Martwego zła: Ognia" jeszcze chwila, ale część osób mogła już film zobaczyć na pokazach przedpremierowych i prasowych. I właśnie spadło embargo na recenzję. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, czego możemy się spodziewać.

Martwe zło: Ogień - opinie o nowym horrorze

A spodziewać należy sie przeorania. Przetargania do samego piekła i z powrotem. Brzmi strasznie? Powinno! Bo na tym właśnie polega obecnie idea "Martwego zła", co udowodniono już w reboocie z 2013 roku i "Martwym źle: Przebudzeniu" z 2023 roku. Fani nie zgodziliby się więc na nic mniej. Na szczęście nie muszą. Tak przynajmniej uważają krytycy, którzy "Martwe zło: Ogień" nazywają "najbardziej diabelską" odsłoną serii.

To nie najmądrzejsze "Martwe zło". To nie najzabawniejsze "Martwe zło". To nie najlepsze "Martwe zło". Ale to najbardziej diabelskie "Martwe zło". I to wydaje się dobre. Piekielnie dobre

- twierdzi William Bibbiani z The Wrap.

Seans do łatwych nie należy, bo Vanicek zdołał przebić poziom okrucieństwa w serii, która od lat uchodzi za jedną z najbardziej bezkompromisowo krwawych w kinie grozy

- uważa Joel Harley z Metro.co.uk.

Nie ma granicy, której film by nie przekroczył. Nie oszczędza ani jednego palca czy otworu w ludzkim ciele. Niewiele współczesnych serii horrorów czerpie równie dużą przyjemność z kreatywnego zadawania cierpienia jak "Martwe zło", a "Ogień" zdołał utrzymać absurdalnie wysoki poziom okrucieństwa wyznaczony przez poprzednie odsłony

- pisze Matt Oakes z Silver Screen Riot.

Nie wszyscy oczywiście pałają takim entuzjazmem. "Martwe zło: Ogień" zbiera też znacznie gorsze opinie. Ale jest ich znacznie mniej. Przy 25 recenzjach zebranych przez Rotten Tomatoes aż 92 proc. jest pozytywnych. To świetny wynik.

Być może, gdy liczba recenzji wzrośnie, wynik ten spadnie, ale z dotychczasowych opinii jasno wynika, że fani "Martwego zła" mogą zacierać ręce na piekielnie dobrą odsłonę ukochanej serii. Obejrzą ją już niedługo. Film trafi na ekrany kin w najbliższy piątek, 10 lipca.

Więcej o horrorach poczytasz na Spider's Web:

Rafał Christ
Redaktor

W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.