Czy Martwe zło: Ogień ma scenę po napisach? Wyjaśniamy, o co chodzi

"Martwe zło: Ogień" właśnie rozpętuje piekło na ekranach kin. Czy widzowie mogą śpieszyć się z wyjściem z sali? Sprawdzamy, czy najnowsza odsłona serii brutalnych horrorów ma scenę po napisach.

martwe zło ogień scena po napisach o co chodzi horror

Najnowsza odsłona "Martwego zła" debiutuje w kinach jakieś trzy lata po poprzedniej zatytułowanej "Martwe zło: Przebudzenie". Ogień opowiada już inną historię z innymi bohaterami. Tym razem śledzimy losy młodej wdowy, która po pogrzebie tragicznie zmarłego męża udaje się na stypę do wakacyjnego domku należącego do jego najbliższych. Na miejscu żałobników zaczynają opętywać dobrze nam znane krwiożercze demony.

Wszystko odbywa się według dobrze nam znanych zasad. Jest więc bardzo brutalnie. Bo to znak rozpoznawczy "Martwego zła". W "Ogniu" krew leje się więc strumieniami, opętani bohaterowie atakują, zabijają a nieraz i nawet siebie samych kaleczą w bardzo pomysłowy sposób. Akcja staje się coraz intensywniejsza. A gdy już dochodzi do jej rozwiązania pojawiają się napisy końcowe. Czy warto wtedy zebrać się z miejsca i ruszyć do wyjścia?

Martwe zło: Ogień - czy ma scenę po napisach?

Określenia "scena po napisach" używamy umownie. Bo w dzisiejszych czasach nie zawsze trzeba czekać aż cała lista płac przeleci, żeby zobaczyć dodatkową scenę. Czasami twórcy umieszczają takową gdzieś w trakcie napisów. A czasami dają jedną w trakcie napisów, a drugą na ich koniec. Tak właśnie jest w przypadku "Martwego zła: Ognia".

Martwe zło: Ogień - o co chodzi w scenie w trakcie napisów?

Na scenę w trakcie napisów nie trzeba długo czekać. Pojawia się ona stosunkowo szybko. Możemy w niej zobaczyć dalsze losy babci Polly. Bohaterka przez cały film była wykorzystywana jako comic relief. Nie inaczej jest w tym wypadku. Scena w trakcie napisów to taki podlany czarnym humorem żart na rozluźnienie atmosfery.

Martwe zło: Ogień - o co chodzi w scenie po napisach?

Zupełnie inaczej jest już w scenie po napisach. Ta zostaje utrzymana w znacznie poważniejszym tonie. Wracamy w niej do domu pogrzebowego, w którym odbywał się pogrzeb męża głównej bohaterki. Jego właścicielka tłumaczy nieznanej nam dziewczynce, że ludzie czasami zamawiają kremację i zostawiają prochy swoich bliskich. Przy jednej z tak właśnie pozostawionych uren widnieje nazwisko Ellie Bixler. Brzmi znajomo? Powinno.

Ellie Bixler poznaliśmy w "Martwym źle: Przebudzeniu". To samotna matka, która bardzo szybko została opętana i stała się główną antagonistką. Choć wydawało się, że bohaterka filmu ostatecznie się z nią rozprawiła, ona powraca w scenie po napisach "Martwego zła: Ognia". Zabija dziewczynkę, która przed chwilą rozmawiała z właścicielką domu pogrzebowego. Potem rzuca jeszcze krótkie: "mama wróciła".

Co to tak naprawdę znaczy? Tego na ten moment nie wiadomo. W tym momencie zapowiedziany jest kolejny film z serii, aczkolwiek "Evil Dead Wrath" ma być prequelem rozgrywającym się na wiele dekad przed "Martwym złem: Przebudzeniem". Trudno więc oczekiwać, aby Ellie miała się w nim pojawić. Być może jednak twórcy mają na nią inny pomysł i powróci w jeszcze późniejszej części.

Więcej o horrorach poczytasz na Spider's Web:

Rafał Christ
Redaktor

W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.