REKLAMA

Do tej roli Grabowski inspirował się Donem Corleone. Rozmawiamy o Morfeuszu

Andrzej Grabowski i Kamil Szeptycki w serialu "Morfeusz" wcielają się w ojca i syna. Jak wyglądała ich praca nad produkcją gangsterską od SkyShowtime? Obaj nam o tym opowiedzieli.

morfeusz grabowski szeptycki wywiad serial skyshowtime
REKLAMA

Serial "Morfeusz" zadebiutował w serwisie SkyShowtime. Polska produkcja gangsterska skupia się na historii Piotra Leyera, młodego prawnika, który po zabójstwie brata zostaje wciągnięty do rodzinnego gangu, którym wcześniej kierował jego brat, a przed nim - ojciec, Andrzej Leyer. Mimo że Piotr chciał odciąć się od przestępczego półświatka, po przejęciu władzy nad organizacją okazało się, że radzi on sobie bardzo dobrze. Nowa rola wiąże się jednak z tym, że będzie on musiał przekraczać granice moralne, czego nigdy wcześniej by się nie spodziewał.

Przy okazji premiery "Morfeusza" w SkyShowtime mieliśmy okazję porozmawiać z Kamilem Szeptyckim, serialowym Piotrem Leyerem, oraz Andrzejem Grabowskim, który wciela się w ojca Piotra, Andrzeja Leyera. Oto, co opowiedzieli nam o kulisach pracy na planie.

REKLAMA

Andrzej Grabowski i Kamil Szeptycki opowiedzieli nam o serialu Morfeusz od SkyShowtime

Anna Bortniak: W serialu "Morfeusz" wcielacie się w Andrzeja i Piotra Leyerów, czyli ojca i syna. Co było dla was najtrudniejsze w budowaniu tej relacji? Bo nie jest ona prosta ani szczególnie czuła.

Andrzej Grabowski: Wszystko jest trudne albo wszystko jest łatwe. Łatwe staje się wtedy, kiedy zrobi się to dobrze, a trudne wtedy, kiedy zrobi się to źle.

A czy pomogła wam w tym różnica doświadczeń aktorskich, czy może przeciwnie - była przeszkodą?

REKLAMA

Kamil Szeptycki: Zapytaj wprost, czy panu Andrzejowi się źle ze mną grało.

Andrzej Grabowski: Nie, świetnie nam się grało, naprawdę. Poznaliśmy się na pierwszych próbach, wcześniej się nie znaliśmy i nigdy razem nie graliśmy. Zawsze na początku jest trochę badania gruntu - niezależnie od tego, że ja jestem starszy, a Kamil młodszy. To wciąż jest obcy człowiek. Przyglądamy się sobie, sprawdzamy, jak kto czyta, jak prowadzi scenę, co pokazuje. I właśnie od takich pierwszych prób zaczyna się budowanie relacji.

Kamil Szeptycki: Myślę, że wyzwaniem jest to, że na planie nie ma takiej przestrzeni jak w teatrze, żeby wszystko sobie przepróbować i naprawdę się dotrzeć. Nie ma tygodni na pracę nad jedną sceną. Tu przychodzisz rano i masz zagrać spotkanie ojca z synem po piętnastu latach, w bardzo trudnej relacji. W takiej sytuacji podstawą jest otwartość na drugiego człowieka i ciekawość. Ważne też, żeby tego nie przerysować, nie zagrać zbyt łopatologicznie czy siermiężnie.

REKLAMA

Mieliście okazję porozmawiać o tym poza planem i zbliżyć się do siebie na tyle, żeby zbudować jakąś relację?

Andrzej Grabowski: Oczywiście. Pracowaliśmy od końca sierpnia do prawie końca listopada, a taki czas zbliża. Inaczej wyglądały nasze pierwsze sceny, a inaczej te ostatnie, kręcone już pod koniec zdjęć. Znaliśmy się wtedy dużo lepiej, inaczej się traktowaliśmy. Zniknęła ta bariera, która zawsze pojawia się na początku.

Kamil, rola Piotra Leyera, jest odstępstwem od twoich wcześniejszych kreacji pozytywnych bohaterów. Czy wcielenie się czarny charakter było dla ciebie większym wyzwaniem?

REKLAMA

Kamil Szeptycki: Pytanie, czy to w ogóle jest czarny charakter, jest dość skomplikowane. Wcześniej nie miałem okazji zagrać tak twardej, mocnej postaci. Wymagano ode mnie innych tonów i dostałem szansę pokazania innych kolorów. Po raz pierwszy mogłem w pełni pokazać coś, o czym bliskie mi osoby wiedziały, że we mnie jest, choć nie wszyscy to dostrzegali. Nie chodzi o to, że gram kogoś bezwzględnego, ale Piotr Leyer na pewnym etapie staje się bardzo mocny. Czy naprawdę taki jest - to już inne pytanie. Dla mnie to była ogromna frajda i bardzo ożywcze doświadczenie. Cieszyłem się, że mogłem pokazać coś nowego i zrobić to wiarygodnie.

Widać było, że dobrze czujesz się w tej roli. Dobrze się ciebie oglądało właśnie dlatego, że ta postać była tak wielowymiarowa. Z jednej strony byłeś częścią rodziny i musiałeś być przykładnym ojcem, mężem, prawym człowiekiem, a z drugiej strony - już nie do końca.

REKLAMA

Kamil Szeptycki: To jest balansowanie na krawędzi. Ale ta postać jest tak skonstruowana w scenariuszu, że on sam nie myśli o sobie w kategoriach: tu jestem dobry, a tu zły. Ta granica zaczyna się rozmywać i delikatnie przesuwa się raz w jedną, raz w drugą stronę. I to jest najciekawsze - kiedy widzimy człowieka ścierającego się z własnymi emocjami i z nowymi okolicznościami, kiedy widać, że naprawdę próbuje sobie z tym poradzić.

Panie Andrzeju, pan z kolei ma już bardziej zróżnicowane emploi, jeśli chodzi o granie czarnych charakterów i postaci niejednoznacznych, trochę po tej ciemnej stronie mocy. Czy to doświadczenie pomogło panu w tej roli?

REKLAMA

Andrzej Grabowski: Pewnie tak. Ale każde doświadczenie pomaga. Nawet gdybym wcześniej grał nie takich facetów po ciemnej stronie mocy, tylko samych aniołów, to doświadczenie grania anioła też by mi się przydało. To jest po prostu doświadczenie aktora. Po każdej roli coś zostaje w głowie, w każdej odkrywa się coś również w sobie. A potem, chcąc czy nie chcąc, wykorzystuje się to dalej.

Czy przed serialem mieliście w głowie jakieś postaci literackie albo filmowe, którymi się inspirowaliście?

Andrzej Grabowski: Ja miałem, ale to jest tak wielka postać - i aktor, i bohater, którego grał - że aż boję się o tym mówić. To Don Corleone. Oczywiście mówimy tu o mafiozie, tylko ze Szczecina. I od razu zaznaczę: nie chcę nic złego powiedzieć o Szczecinie. Szczecin to piękne miasto, naprawdę je uwielbiam. Choć oczywiście różni się od Nowego Jorku czy Chicago z tamtych lat. Ale nie aż tak.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-02T17:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T16:41:05+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T13:04:22+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T11:38:16+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T11:26:45+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T09:50:35+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T09:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T18:39:44+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T15:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T13:33:09+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T09:39:43+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA