REKLAMA

Czy film Na maksa jest oparty na faktach? Prawdziwa historia

Hiszpański dramat "Na maksa" opowiada historię skoczków spadochronowych, uprawiających ekstremalny sport BASE jumping. Czy produkcja jest oparta na prawdziwej historii? Niestety tak, biorąc pod uwagę wydarzenia, które zostały w nim ukazane.

na maksa prawdziwa historia film netflix
REKLAMA

Użytkownicy Netfliksa zainteresowali się hiszpańską produkcją "Na maksa" w reżyserii Salvadora Calvy. Nic dziwnego, porusza ona interesujący temat związany ze sportem ekstremalnym, jakim jest BASE jumping. Polega on na wykonywaniu skoków ze spadochronem w specjalnych kombinezonach z takich obiektów jak budynki, mosty czy urwiska skalne, co oznacza, że skoki wykonuje się z dużo mniejszej wysokości. Dodatkowo skoczkowie nie posiadają spadochronu zapasowego, ponieważ mają zaledwie 2-6 sekund na jego otwarcie. Między innymi dlatego BASE jumping jest uznawany za jeden z najbardziej ryzykownych sportów na świecie.

W centrum fabuły znajduje się grupa przyjaciół: Carlos Suárez (Carlos Cuevas), Armando del Rey (Miguel Bernardeau), Darío Barrio (Miguel Ángel Silvestre), Manolo Chana (José Manuel Poga) i Álvaro Bultó (David Marcé). Postanawiają oni wyruszyć w ekscytującą podróż na Wieże Trango w Pakistanie, aby pobić rekord świata. Po drodze będą musieli stawić czoła wielu niebezpieczeństwom, które są związane z wykonywaniem ryzykownych skoków.

REKLAMA

Na maksa - prawdziwa historia z filmu na Netflix

Dramat "Na maksa" jest oparty na prawdziwej historii wspomnianych przyjaciół: Suáreza, del Reya, Barrio, Chany i Bultó. Spotkali się oni po raz pierwszy w połowie lat 90. i stali się pionierami BASE jumpingu. Ostatecznie tylko jeden z nich żyje. Reszta kolegów zginęła za pasję do tego ryzykownego sportu.

Jako pierwszy odszedł Chana. W marcu 2010 roku mężczyzna wykonał skok z samolotu na lotnisku Lillo w Toledo w Hiszpanii. Niestety, spadochron nie otworzył się na czas, co doprowadziło do śmierci skoczka. Niecałe 3 lata później, w sierpniu 2013 roku, przyjaciół opuścił Bultó. Prezenter telewizyjny, który prowadził program o sportach ekstremalnych, skoczył po raz ostatni w miasteczku Lauterbrunnen, w Oberlandzie Berneńskim, w Alpach Szwajcarskich. Początkowo szczegóły wypadku były nieznane, jednak jego koledzy, którzy towarzyszyli mu tego dnia w wyczynie, zeznali, że Bultó zginął wskutek uderzenia w skały.

Prawie rok po tej tragedii w Jaén w Hiszpanii zorganizowano wydarzenie upamiętniające śmierć skoczka. Wzięli w nim udział koledzy zmarłego, w tym Barrio. Mężczyzna zginął na miejscu w podobnym wypadku, co jego kolega. W tamtym momencie już tylko del Rey i Suárez zostali jedynymi ocalałymi.

REKLAMA
Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
Manuel Chana
Alvaro Bultó
Dario Barrio
Carlos Suarez

Suárez odszedł w kwietniu ubiegłego roku. Okrutnym zbiegem okoliczności było to, że skoczek zginął właśnie podczas kręcenia "Na maksa", w którym brał udział jako ekspert od skoków ekstremalnych. Do wypadku doszło w okolicy lotniska La Villa de don Fadrique w hiszpańskiej prowincji Toledo. Podmioty odpowiadające za produkcję filmu poinformowały, że Suarezowi, który wyskakiwał z balonu wraz z czterema innymi osobami, nie udało się otworzyć spadochronu.

Obecnie w ekipie pozostał jedynie del Rey. Skoczek jest obecnie trenerem BASE jumpingu, a także instruktorem snowboardu i nurkowania. Jak sam twierdzi, nie uprawiał ekstremalnych skoków ze spadochronem od śmierci Suáreza.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA