Ubolewam, że tak przeuroczy i niegłupi film z absolutnie bezbłędną obsadą jest - jak wynika z moich obserwacji - niezmiennie omijany przez widzów. Zróbcie sobie przyjemność w ten weekend i nadróbcie nowinkę w HBO Max. Podziękujecie mi później.

Bazą filmu „Na ringu z rodziną” jest prawdziwa historia rodziny Bevis/Knightów oraz, przede wszystkim, kariera wrestlerki Sarayi Bevis, znanej jako Paige. Wszystko zaczęło się od brytyjskiego dokumentu Channel 4 „The Wrestlers: Fighting with My Family” z 2012 r. Materiał przedstawiał rodzinę Knightów z Norwich: rodziców Ricky'ego i Julii oraz ich dzieci, Sarayę i Zaka. Cała rodzina była związana z wrestlingiem - organizowali gale, prowadzili treningi i sami występowali, ale daleko im było do wielkiego świata WWE.
Tu do akcji wkroczył Dwayne „The Rock” Johnson. Podczas pobytu w Londynie właśnie w 2012 r., - przy okazji pracy nad „Szybkimi i wściekłymi 6” - pewnej nocy nie mógł zasnąć i przypadkiem trafił w telewizji na ten dokument. Rodzina tak go zainteresowała, że uznał, iż kryje się w niej potencjał na głównych bohaterów filmu fabularnego. Przypomnę, że Johnson sam pochodzi z rodziny wrestlerów - jego ojciec Rocky Johnson i dziadek Peter Maivia byli zawodowymi wrestlerami - więc w historii Sarayi zobaczył również pewien wspólny mianownik.
Johnson wysłał dokument Stephenowi Merchantowi - brytyjskiemu komikowi, aktorowi i współtwórcy „The Office”. Ten początkowo wcale nie był zainteresowany wrestlingiem - dopiero po obejrzeniu filmu przekonał się, że w tej historii w istocie chodzi o młodą kobietę, jej rodzinę, ambicję, problemy finansowe i próbę wyrwania się z miejsca, w którym się urodziła. Wrestling jest po prostu niezwykle dziwnym, ale efektownym tłem tej historii.
Na ringu z rodziną, czyli co obejrzeć w HBO Max?
Saraya i jej starszy brat Zak dorastają w rodzinie, dla której wrestling jest właściwie całym życiem. Ich rodzice sami są wrestlerami i prowadzą niewielką działalność związaną z tą sportową rozrywką. Dzieci od najmłodszych lat trenują i występują razem z nimi. Dla Sarayi i Zaka wrestling nie jest więc hobby - to styl życia i, w pewnym sensie, rodzinny „język”.
Pewnego dnia oboje dostają szansę wzięcia udziału w naborze do WWE, największej i najbardziej prestiżowej organizacji wrestlingowej na świecie. Słowem: nagle pojawia się możliwość wyrwania się z małych brytyjskich sal i wejścia do zupełnie innego świata. Problem w tym, że WWE nie może zatrudnić wszystkich.
Obraz skupia się przede wszystkim na Sarayi, która musi udowodnić, że rzeczywiście nadaje się do wielkiego świata zawodowego wrestlingu. Jednocześnie jej sukces zaczyna stawiać ją w trudnej sytuacji wobec rodziny, a szczególnie wobec brata. To właśnie relacja Sarayi i Zaka jest jednym z najważniejszych komponentów całości.
Podkreślę: „Na ringu z rodziną” nie jest obrazem odkrywczym czy świeżym, nie wprowadza absolutnie nic do kina okołosportowego. Przeciwnie: do dość klasyczna historia outsiderki, która dostaje szansę na wielki sukces. Osobiście uważam, że najlepsza w filmie jest jego perspektywa na fenomen wrestlingu - film patrzy na niego jak na powołanie, jak na ucieleśnienie marzeń, co w fascynujący sposób wyciska z tego niemającego przecież nic wspólnego z prawdą zjawiska sporo wiarygodności, prawdziwych emocji.
Drugą mocną stroną jest rodzina. Obraz nie traktuje jej tylko jako zestawu ekscentrycznych postaci mających rozśmieszać widza. Za komediową fasadą kryje się sprawnie napisana opowieść o tym, co może wydarzyć się w gronie bliskich, kiedy jedno z rodzeństwa dostaje szansę, o której oboje marzyli. Zak nie jest po prostu przegranym bratem; jego frustracja i poczucie odrzucenia nadają historii więcej emocjonalnego ciężaru. Dzięki temu film zadziała również dla osoby, która kompletnie nie interesuje się wrestlingiem - i to właśnie ta relacja nadaje głębi bardzo znajomej historii underdogowej.
Ringowe starcia są tu zresztą przede wszystkim efektownym opakowaniem dla opowieści o ambicji, rodzinie i poczuciu własnej wartości. Nie trzeba znać czy lubić WWE - Merchant błyskotliwie wykorzystuje jego absurd, teatralność i przerysowanie jako źródło dowcipu, ale jednocześnie traktuje swoich bohaterów całkiem serio - i chwała mu za to. Podobnie jak obsadzie - Pugh jest absolutnie fantastyczna i do dziś niewiele jej kreacji przebiło tę sprzed lat. Poza tym Vince Vaughn, Nick Frost, Lena Headey, Jack Lowden i Dwayne Johnson wyciskają ze swoich kreacji tyle, ile tylko się da.
Jasne, przewidywalność może irytować, całość bywa też momentami nieco zbyt hollywoodzka i sentymentalna, ale ostatecznie „Na ringu z rodziną” jest dokładnie tym, czym stara się być - prostą, sympatyczną, krzepiącą, pełną ciepła i charyzmatycznych postaci, feelgoodową i przeuroczą opowieścią, która naprawi wam wieczór. Działa.
Czytaj więcej w Spider's Web:
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).