„Na wschód od Edenu” triumfuje na Netfliksie. I dobrze, bo nowe dziecko Zoe Kazan zasługuje na to, by je docenić. Po pierwsze dlatego, że jest to - jako dzieło autonomiczne - świetny serial. Po drugie dlatego, że jest to pierwsza w historii udana adaptacja wspaniałej powieści Johna Steinbecka - taka, która go rozumie i szanuje, a i ma też do dodania coś od siebie. Czym zatem różni się od pierwszej, filmowej?

Klasyczna powieść Johna Steinbecka z 1952 roku, „Na wschód od Edenu”, doczekała się kolejnej adaptacji, która zachwyciła widzów i krytyków - tym razem w formie miniserialu Netfliksa. Po raz pierwszy tę kultową prozę na ekran przeniósł Elia Kazan w filmie z 1955 r., a później powstała także telewizyjna wersja z 1981 roku - czołobitnie wierna, ale i okrutnie drętwa. Teraz Zoe Kazan poszła śladami swojego dziadka i ożywia epicką historię rodziny Trasków, mieszając perspektywę Steinbecka z własną.
Skupmy się zatem na pierwszej i ostatniej jak na razie wersji ekranowej. Dlaczego wnuczka przebiła dziadka?
Na wschód od Edenu - film i serial. Kluczowe różnice
Film z Jamesem Deanem jest znacznie bardziej „przyciętym”, niespełna dwugodzinnym dramatem o jednym pokoleniu rodziny Trasków. Serial Florence Pugh rozciąga opowieść na dekady i próbuje pokazać, skąd wzięły się konflikty, które w filmie oglądamy już właściwie na finiszu. To fundamentalna różnica, z której wypływa kilka kolejnych.

Dzieło Kazana rozpoczyna się w 1917 roku, kiedy Adam Trask mieszka już w Salinas z dorosłymi synami, Calem i Aronem. Historia jest więc od początku ustawiona wokół dwóch braci i ich ojca. Cal w wykonaniu Jamesa Deana jest głównym bohaterem, człowiekiem przekonanym, że niezależnie od tego, co zrobi, zawsze będzie dla Adama tym gorszym synem. Aron jest natomiast jego przeciwieństwem: dobry, religijny, posłuszny i uwielbiany przez ojca. Między nimi znajduje się Abra, dziewczyna Arona, która stopniowo zbliża się do Cala. Wątek matki chłopaków, Kate, jej tajemnicy oraz prowadzonego przez nią w pobliskim miasteczku domu publicznego uruchamia serię wydarzeń prowadzących do rodzinnej tragedii. A zatem: centrum stanowią Cal, Aron i Adam, a cała wcześniejsza historia rodziny zostaje poza kadrem. Tym samym również Charles, brat Adama, jest u Elii praktycznie nieobecny.
Kiedy Zoe Kazan przystępowała do adaptacji „Na wschód od Edenu”, zapragnęła przesunąć antybohaterkę tej historii z tła na pierwszy plan. W rezultacie niegodziwa, zimna Cathy Ames staje się kluczową postacią nowej adaptacji. Showrunnerka wykorzystała jako punkt odniesienia listy, które Steinbeck pisał do swojego redaktora na temat Cathy, rozwijając tę postać.
Pod koniec pracy nad książką pisał rzeczy w rodzaju: ludzie będą nienawidzić [Cathy] nie dlatego, że jest obca, ale dlatego, że jest znajoma. Zmagał się z dobrem i złem tkwiącymi w nim samym i widzę, jak w książce zostało to rozdzielone pomiędzy Cathy i Adama
- podkreśliła Kazan w rozmowie z „W Magazine”.
Serial Netfliksa siłą rzeczy zaczyna się znacznie wcześniej niż film. Twórczyni cofa się do dzieciństwa Adama i Charlesa, pokazuje ich relację z ojcem, Cyrusem, przedstawia Cathy na długo przed tym, zanim ta pojawi się w życiu Trasków, a następnie prowadzi historię przez małżeństwo Adama i Cathy, narodziny Cala i Arona oraz ich dorastanie. Dopiero później dociera do konfliktu, który dla Elia Kazana był właściwie punktem wyjścia. Jego wnuczka mówiła natomiast, że właśnie ten międzypokoleniowy charakter powieści był jednym z powodów, dla których chciała ją adaptować: podobnie jak Steinbecka, interesowało ją to, „co zostaje przekazane” kolejnym pokoleniom i w jaki sposób dzieci mogą dziedziczyć traumy, cechy i życiowe wybory po rodzicach.

Wróćmy do Cathy. U Kazana grała ją Jo Van Fleet. W filmie pojawia się już w zasadzie jako gotowa figura zła: poznajemy ją już jako Kate, właścicielkę domu publicznego, a jej przeszłość i psychologia nie są dla filmu szczególnie istotne. Nawet jeśli postać jest ważna dla fabuły, jej funkcja pozostaje podporządkowana historii Cala. To właśnie jego emocje, jego poczucie odrzucenia i jego konflikt z ojcem są osią filmu. Van Fleet dostała wprawdzie za tę rolę Oscara, ale sam film nawet nie próbował powiedzieć na jej temat czegoś więcej. Można zatem powiedzieć, że Zoe Kazan, pisząc scenariusz, zdecydowała się wybrać dokładnie przeciwny kierunek.
Co gorsza, Elia Kazan całkowicie usunął postać Lee - jego wykreślenie jest niewątpliwie jedną z najważniejszych zmian względem powieści (a w moim odczuciu: wręcz zbrodnia). Film jest przez to pozbawiony jednej z najważniejszych postaci intelektualnych całej historii. Szczęściem Zoe nie tylko przywraca bohatera, ale też rozbudowuje jego wątek. Umiejętnie i interesująco, wzbogacając całość emocjonalnie.
Ostatecznie obraz z lat 50. jest przede wszystkim historią jednej postaci; całość podporządkowana jest perspektywie Cala. Serial zaś okazuje rozległą historią o pokoleniach; o dziedziczeniu, wyborach, wolnej woli. O toczącej się w bohaterach walce dobra ze złem. Ma znacznie większy rozmach czasowy i geograficzny. W efekcie jest zatem bardziej wielowymiarowy, głębszy i po prostu ciekawszy. I zdecydowanie znacznie bliższy książce.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Czy będzie Lalka 2? Nie, będzie coś lepszego
- Widzowie zakochali się w nowej perle Netfliksa. Serial rządzi w serwisie
- Co oznacza szyfr Johna z finału Latarni? Oto możliwe odpowiedzi
- Uważaj Tomie Hardy. Fani Strefy gangsterów mają nowego ulubionego bohatera
- Kto zabił Hala Jordana? Finał serialu przyniósł odpowiedź
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).