Każdy ma sąsiadów. Takich, którym mówi się serdecznie "dzień dobry" na klatce, omija się szerokim łukiem lub wymienia wrogie spojrzenia. "Najgorsi sąsiedzi" wywiązują się z obietnicy zawartej w tytule - ukazują widzom sytuacje mocne, ale zarazem uświadamiające, że sąsiedzkie spory jak najbardziej mogą eskalować w okrutne, niezwykłe strony.

Z tego miejsca pozdrawiam swoich sąsiadów. Raczej nie uważam się za uciążliwego wobec innych mieszkańców swojego bloku. Podobnie w drugą stronę - poza drobnymi wyjątkami w postaci regularnego palenia papierosów w pobliżu mojego balkonu nie mam na co, ani na kogo narzekać. Osobiste ekstremum przeżyłem, gdy pewna starsza pani z pobliskiego bloku groziła mi oblaniem wrzątkiem za chodzenie z psem po trawniku przylegającym do jej bloku. Na szczęście do tego ostatecznie nie doszło, natomiast myślę, że w starciu z tą kobietą nabyłem kompetencje do oceny sąsiedzkiej degeneracji. Cynthia Childs, reżyserka nowego dokumentu Netfliksa, wspierana m.in. przez Jasona Bluma jako producenta wykonawczego, powraca do świata koszmarnych, prawdziwych zdarzeń - tym razem rozgrywających się w ramach sąsiedzkich waśni.
Najgorsi sąsiedzi - recenzja serialu Netfliksa. Kronika koszmaru
Serial przygląda się czterem historiom, które wydarzyły się naprawdę. Każda z nich jest zbudowana wielopoziomowo - z perspektywy ofiar, służb interweniujących w sprawach, zaangażowanych instytucji. Całość wzbogacają rzeczywiste nagrania (w formie audio oraz wideo), zdjęcia oraz animowane rekonstrukcje wydarzeń.
Można powiedzieć, że Cynthia Childs na tego typu historiach zjadła zęby. "Najgorsi sąsiedzi" są swego rodzaju dopełnieniem, kropką nad i w trylogii. Kolejno w 2022 i 2024 roku na Netfliksa trafiły dwa seriale, które reżyserka współtworzyła - "Koszmarny lokator" i "Koszmarni eks". Widać, że interesują ją ekstremalne, ale jednocześnie będące jak najbardziej rzeczywistymi, przypadki. Childs i Blum ponownie spotkali się pod skrzydłami Netfliksa. Tym razem w celu ukazania sąsiedzkich koszmarów, o których moglibyśmy nie pomyśleć, jak o realnych. A jednak.
Twórcy poszli sprawdzoną przez siebie ścieżką - każdy z czterech, składających się na miniserial, odcinków, to odrębna, historia powiązana jedynie naturą sąsiedzką. Najpierw poznajemy losy rodziny Scottów, która stała się obiektem prześladowań dawnej przyjaciółki rodziny. Drugi epizod przedstawia sytuację z przedmieść Indiany, którymi wstrząsa potężna eksplozja. Trzeci odcinek przenosi nas do koszmaru Milesa i Meliny, nękanych przez eksmitowanego sąsiada Jamala. Ostatnią prezentowaną przez twórcow historią jest ta dotycząca zaginionego mężczyzny imieniem Charles i kobiety podejrzanej o udział w tym zdarzeniu. Mamy do czynienia z dość klasycznym schematem - ludzie, którzy żyją sobie spokojnie w zgranej, lokalnej społeczności, stają się bezradni wobec sąsiedzkiego terroru.
To, co wyróżnia "Najgorszych sąsiadów", to niewątpliwie pewien techniczny, wspomniany już wcześniej, szczegół - animowane wstawki. Choć początkowo nie byłem przekonany do sukcesu tej formy, ostatecznie muszę przyznać, że za jej sprawą udało się dobrze i treściwie zilustrować wydarzenia, o których opowiadają ich uczestnicy. To nie jest element, który ma jakoś nadawać artystycznego sznytu - po prostu sensownie osadzony dodatek do historii. Każda z historii składa się z dość szerokiej perspektywy, stawiającej sprawę uczciwie - oglądamy rozmowy z uczestnikami przedstawiającymi swoje wersje wydarzeń, słuchamy prawdziwych nagrań i relacji osób ze służb mundurowych, które zajmowały się sprawami. Wiele spojrzeń na to samo, głównie tragiczne, wydarzenie.
Na plus niewątpliwie należy zaliczyć to, że nie mamy tutaj do czynienia z tanim poruszaniem czy odciąganiem uwagi od tego, co najważniejsze w tych historiach. Twórcy ukazują emocjonalne konteksty (zwłaszcza w 1. odcinku widzimy to w przypadku opowiadania o ofierze Frances, kim była i jaki miała charakter), ale trzymają się faktów i tego, by serial był rzetelnym udokumentowaniem wydarzeń. Całość ogląda się bardzo płynnie, bez poczucia nudy, a osobiście przyznam, że w niektórych momentach, zwłaszcza tych wyjątkowo tragicznych, łzy mogą napłynąć do oczu. Choć widziałem w swoim życiu znacznie cięższe emocjonalnie tytuły niż ten, to "Najgorsi sąsiedzi" nie są typowym true crime, rozrywką kryminalną do pochłaniania i analizowania. Podobnie dla głównych bohaterów - nie ma tutaj klasycznego szukania winnego.
Od początku zdajemy sobie sprawę, kto zrobił, a każdy odcinek przeprowadza nas przez to, co zrobił.
Mając pewne informacje jesteśmy w stanie bez sprawdzania w Internecie przewidzieć, jak dana historia się skończyła. Nie ma ryzyka, że nie będziecie spali po nocach, ale miniserial ma momenty, w których widzowi może się udzielić frustracja. Z drugiej strony nie sposób nie prychnąć pod nosem, gdy w 1. odcinku, w momencie zgłaszania strzelaniny, świadek zdarzenia mówi "To ta świrnięta baba, co mieszka po drugiej stronie ulicy", na co dyspozytorka odpowiada momentalnie "czy może mi pani potwierdzić, że chodzi o Frances Zaayer?". To jednak raczej śmiech przez łzy.
Gdybym miał coś zarzucić "Najgorszym sąsiadom", zapewne byłby to brak pogłębionej analizy tematów, które porusza. Tę robotę świetnie wykonała również pochodząca ze stajni Netfliksa "Idealna sąsiadka", która prawdziwą historię, pokazaną w brawurowy technicznie sposób, osadziła w szerokim, ogólnospołecznym, mającym duże znaczenie, kontekście. Serial Childs i Bluma niespecjalnie jest zainteresowany, by pójść podobną ścieżką. Ma to swoje plusy w postaci pełnej koncentracji na fabule i tworzących ją faktach, ale sprawia też, że całość pozostaje jakby niekompletna, pozbawiona ważnego backgroundu.
"Najgorsi sąsiedzi" to dokument, który można spokojnie "łyknąć naraz" - składa się z 4 odcinków po ok. 50 minut. Spaja go motyw przewodni w postaci tytułowych bohaterów, którzy stają się udręką dla mieszkających blisko ludzi, odpowiedzialnych za tragedie. Czy jest to najlepsza rzecz w gatunku, jaką widziałem? Niespecjalnie. Czy serial skutecznie zadziałał na moje emocje? Jak najbardziej. Widz nie straci wiele, jeśli go ominie, ale jeśli zdecyduje się skorzystać, nie powinien pożałować.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Netflix po cichu anulował genialny serial fantasy. Nie doczekamy się finału
- Zdjęcia do Wednesday wstrzymane. Co z premierą nowych odcinków?
- Scancelowany gwiazdor uważa, że Netflix musi dorosnąć i wypuścić jego film
- Dwa uwielbiane sci-fi wracają na Netfliksa. Polacy od lat na to czekali
- Użytkownicy Netfliksa znaleźli następcę Breaking Bad. Nie mogą się oderwać
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.