REKLAMA

Netflix po cichu anulował genialny serial fantasy. Nie doczekamy się finału

Wszystko wskazuje na to, że Netflix po cichu zawiesił jedną ze swoich najlepszych franczyz fantasy, anulując najnowszy serial, który wchodził w jej skład. Wielka szkoda.

netflix castlevania serial anulowany
REKLAMA

Choć Netflix zazwyczaj oficjalnie ogłasza, które z jego produkcji nie doczekają się kolejnych sezonów, zdarzają się wyjątki. Czasami gigant po prostu odkłada dany projekt na półkę i przez dłuższy czas obserwuje, jak radzi sobie po premierze ostatniej zrealizowanej odsłony. Jeśli ostatecznie zainteresowanie nie okaże się satysfakcjonujące, decydenci po prostu nie zamawiają kolejnej serii. W efekcie serial może nigdy nie zostać formalnie skasowany, a mimo to w praktyce przestaje istnieć.

Właśnie taki los najwyraźniej spotkał animowany serial dla dorosłych: „Castlevania: Nocturne”. 

REKLAMA

Netflix odpuścił Castlevanię: Nocturne. Wygląda na to, ze nie obejrzymy finału

Oparta na kultowej serii gier wideo produkcja stanowi kontynuację netfliksowej „Castlevanii”, która w latach 2017-2021 doczekała się 32 odcinków i została entuzjastycznie przyjęta przez widzów i krytyków. Pierwsza odsłona animowanej franczyzy odniosła spory sukces, zdobywając 94 proc. pozytywnych recenzji od dziennikarzy w serwisie Rotten Tomatoes i gromadząc niemałą publiczność. Nic więc dziwnego, że Netflix zdecydował się kontynuować tę historię w postaci „Castlevanii: Nocturne”, której 2. odsłona naprawiła potknięcia „jedynki” i zebrała oceny równie wysokie co poprzedni cykl.

2. seria „Nocturne” zadebiutowała na Netfliksie w styczniu 2025 r. i zdobyła pełne 100 proc. aprobaty krytyków oraz prawie 90 proc. wysokich not od publiczności (rozczarowanej nieco poprzednikiem - na szczęście jego błędy zostały naprawione). Tak gorące przyjęcie sugerowało, że ogłoszenie 3, sezonu jest jedynie kwestią czasu. Niestety od premiery minęło już półtora roku i wciąż nie pojawiły się żadne informacje na temat kontynuacji - a to sugeruje niezadowalającą oglądalność. Po tak długim czasie bez żadnej zapowiedzi wszystko wskazuje na to, że Netflix postawił na tytule krzyżyk - włodarze najwyraźniej nie wierzą, że widzowie wrócą do serialu w wystarczająco dużej liczbie.

Mimo że franczyza „Castlevania” doczekała się łącznie 48 znakomicie ocenianych odcinków, obecnie tkwi w zawieszeniu. Co ciekawe, 2. sezon „Nocturne” po premierze trafił nawet do zestawienia najpopularniejszych tytułów Netfliksa - najwyraźniej jednak nie było to dla platformy wystarczającym argumentem, a oglądalność nie była aż tak wysoka. Skoro wówczas serwis nie dostrzegł potencjału w zrealizowaniu kontynuacji, trudno oczekiwać, że teraz zmieni zdanie (przypomnę, że w przypadku poprzednich odsłon i innych produkcji animowanych serwisu kolejne odsłony zamawiane i ogłaszane są znacznie szybciej). W związku z powyższym wszystko wskazuje na to, że to koniec odcinkowej „Castlevanii”.

Niełatwo zrozumieć, czego właściwie Netflix oczekiwał od tego serialu. 2. sezon został zamówiony stosunkowo szybko, a wiele źródeł podawało, że osiągnął lepsze wyniki oglądalności niż poprzedni. Jeśli rzeczywiście tak było, dlaczego platforma nie zdecydowała się zamówić kolejnych odcinków? Jaki był sens rozpoczynania kontynuacji tylko po to, by pozostawić historię niedokończoną?

Smutny fakt jest taki, że animacje fantasy dla dorosłych zawsze trafiają do ograniczonej widowni. Choć ich fani są niezwykle oddani, seria taka jak „Castlevania” nigdy nie będzie osiągać wyników porównywalnych z największymi, bardziej mainstreamowymi hitami Netfliksa. Jedyny sposób na jej wskrzeszenie to wyraźny wzrost wyświetleń i szum w social mediach - jednak bez szeroko zakrojonej akcji fanów nie możemy na to liczyć.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA