Interpretowanie na nowo klasyków to dla wielu fanów zamach na świętość. Podobne, pełne wątpliwości głosy pojawiają się w kontekście serialowej "Lalki" tworzonej przez Netfliksa. Miałem przyjemność zobaczyć fragmenty tej produkcji i jeśli nie okażą się one jakościowo "wyrwane z kontekstu", możemy dostać coś naprawdę dobrego.

Polska literatura to niewątpliwie nasz narodowy skarb. Niektóre tytuły starzeją się gorzej, inne zaś mają w sobie coś, co sprawia, że są ponadczasowe. "Lalkę" zaliczyłbym raczej do tej drugiej grupy - choć nie należałem do grona nadmiernych sympatyków dzieła Bolesława Prusa, uczciwie przyznam, że czytałem w swoim okresie edukacji szkolnej znacznie gorsze lektury. Ten jednak zdążył ukształtować wielu autorów jednoznacznych twierdzeń o naturze postaci Łęckiej jako tej złej, która omotała i wykorzystała biednego Stanisława Wokulskiego.
O Lalkę Netfliksa zdążymy się pokłócić. Warto zaufać twórcom
Prawda oczywiście była dużo bardziej złożona, ale ten mit się utwardził, a wielu, w tym ja, mu uległo. Obie "Lalki" mają zatem pewną misję - nie tylko zabrać widzów z powrotem do świata znanego z kart książki, ale przede wszystkim zaoferować nowe i interesujące podejście do materiału źródłowego. Gdyby przyjrzeć się narracji wokół obu produkcji o tej nazwie, ta kinowa zdaje się wyglądać bardziej konwencjonalnie. Serialowa zdążyła zaś zyskać miano bardziej "rewolucyjnej", radykalniejsi komentatorzy zdążyli stwierdzić, że dostaniemy fantazję rodem z Wattpada i nadmiernie feministyczną wersję. Gdzie leży prawda?
Na Festiwalu Nowe Horyzonty, który w momencie pisania tego tekstu dobiegł już końca, Netflix zorganizował pokaz pięciu wybranych fragmentów odcinków serialu. Wzięli w nim udział twórcy, w tym m.in. reżyser Paweł Maślona, scenarzysta Paweł Demirski, ale także aktorskie gwiazdy "Lalki": Tomasz Schuchardt (Wokulski), Sandra Drzymalska (Izabela), Dariusz Chojnacki (Rzecki) i Piotr Pacek (Starski). Wytoczono więc mocne działa - sprowadzono do stolicy Dolnego Śląska kluczowe postaci tego projektu, a ich komentarze po emisji fragmentów niewątpliwie ubogaciły ich odbiór.
Spis treści:
Lalka - fabuła serialu. Co pokazał Netflix?
Pierwszy fragment, który pokazano, może się niektórym widzom skojarzyć z tym, co znają z "Bridgertonów" - oto nowo zatrudniona pokojówka (za którą cena nie była zbyt wysoka) przechodzi gruntowne szkolenie ze strony Florentyny (Julia Wyszyńska), zarządzającej rezydencją Łęckich. Schody prowadzące w różne strony, pomieszczenia dla służby, szczegółowa lista zadań - rozkład jazdy znany. Moment ten poprzedzony jest monologiem ze strony Rzeckiego, który mówi o Wokulskim, jakby o nim wspominał, zastanawiając się, dlaczego jego przyjaciel tak zaprzątał sobie głowę Łęcką, i czy uczuciem ich łączącym rzeczywiście była miłość. Dochodzi również do wybuchu w sklepie - najprawdopodobniej należącym do Wokulskiego. Co się dokładnie wydarzyło, tego nie wiemy.
Drugi (i zarazem najlepszy) fragment rozgrywa się u barona Krzeszowskiego - ma tam miejsce pokerowa rozgrywka, w której biorą udział: Wokulski, Tomasz Łęcki (Jacek Braciak), baron Krzeszowski (Piotr Adamczyk) oraz szlachcic grany przez Juliusza Chrząstowskiego. Mamy do czynienia z psychologiczną próbą sił, zwłaszcza między przekonanym o swojej przewadze i sile Krzeszowskim, a wyciszonym, skupionym i przeszywającym wzrok konkurencji Wokulskim. Pierwszy, celem wytrącenia z równowagi, zwraca uwagę na to, że drugiemu podoba się Izabela. Ostatecznie jednak Stanisław, który podbija stawkę w postaci postawienia sklepu, uczciwie zwycięża, czym powoduje wybuch agresji barona.
Muszę przyznać, że choć Schuchardt doskonale sprawdza się w tej scenie, to Piotr Adamczyk kradnie show w roli demonicznego, cwanego Krzeszowskiego.
Wystarcza mu kilka minut, by stworzyć przykuwającego uwagę i charyzmatycznego bohatera. W tym samym czasie widzimy Izę wraz ze Starskim (Piotr Pacek), leżącym razem na łóżku i rozmawiających. Kobieta zwierza się kuzynowi, że Wokulski ostatnio patrzył się na nią w kościele i nie chce o nim słyszeć ani myśleć. Następnie jako widzowie zostaliśmy przeniesieni do momentu, w którym główni bohaterowie obserwują wyścigi konne. Krzeszowski jest sfrustrowany przypominaniem mu sprzedania Łęckim konia imieniem Margot, uznawanego za faworyta. Chwilę później, ku niechęci Beli, na wydarzenie przybywa sam Wokulski (wcześniej powtarzający angielski), jednak spotyka się z lodowatym spojrzeniem kobiety.
Wówczas z niezręcznej sytuacji ratuje go Kazimiera Wąsowska (Magdalena Cielecka), która zdaje się obserwować sytuację z boku i mówi Wokulskiemu symptomatyczne słowa: "podziwiam pana determinację, ale jej nie zazdroszczę". Niedługo potem, gdy Margot wygrywa zawody, Wokulski robi Tomaszowi wyrzuty, że ten mu obiecał staranie się o rękę jego córki, a "ona nawet na niego nie patrzy". Łęcki wyraźnie się denerwuje ("czy jest sytuacja, w której umie się pan zachować?") i wyraźnie sugeruje, żeby mu nie zawracał głowy. Później poznajemy szczegóły tego, co wcześniej miało przyśnić się Łęckiej - w tej "wizji" pragnie ona Wokulskiego. To jasny sygnał, że uczucia pomiędzy tą dwójką, także ze strony Izabeli, wcale nie będą tak jednoznaczne, jak się utwardziło dotychczas.
W czwartym pokazanym na festiwalu fragmencie, Wokulski wydaje się być najbliżej upragnionego celu. Dochodzi do jego dłuższej konfrontacji twarzą w twarz z Izabelą, pozwalającą na wspólny spacer i rozmowę. Bohater oferuje jej "know-how" i organizacyjną pomoc - ta chce kupić "Bluszcz" (pismo kobiece), ale zupełnie nie ma pojęcia o cenach i technikaliach związanych z jego wydawaniem. Im dalej w las, tym zdają się do siebie zbliżać: oboje zaczynają mówić sobie po imieniu, w pewnym sensie wyznają sobie uczucia, ona mówi, że go lubi, on zaś że "mógłby to stwierdzenie przebić".
Ten wątek kończy się sugestią Izabeli, by Stanisław przyszedł do niej w nocy. Ile w tym ognia prawdziwych uczuć, a ile cwaniactwa, które ma dać Wokulskiemu to, czego pragnie w zamian za jego pomoc w realizacji własnych celów? Czas pokaże. W tym samym urywku ujawnionym przez platformę odbywa się również licytacja kamienicy Łęckich - wygrywa ją Szlangbaum, namawiany do licytowania przez Rzeckiego. Po wszystkim okazuje się, że liczba wierzycieli Tomasza Łęckiego jest dość spora, co z pewnością nie sprawi, że bohaterowie będą w 100% zadowoleni ze swojej decyzji.
Ostatni fragment jest najbardziej charakterystyczny, jeśli chodzi o reżyserski styl Pawła Maślony, który mogliśmy poznać w "Kosie". Zostajemy jako widzowie cofnięci w chronologii do pierwszego spotkania Wokulskiego z Łęcką twarzą w twarz - na balu. Obydwoje tańczą, choć w przypadku Stanisława łatwiej nazwać to losowo stawianymi krokami imitującymi taniec. Wokulski przyznaje, że nie umie tańczyć, na co Izabela sugeruje, że robi to wbrew swojej woli". Wówczas zjawia się Alfred (przyjaciel Beli, najprawdopodobniej zakochany w niej), mówi wierszem, po czym mierzy pistoletem w swoją głowę, próbując popełnić samobójstwo.
Wokulski próbuje go powstrzymać, jednak przypadkiem zostaje trafiony jeden z gości (grany przez Chrząstowskiego). Jest chaos, wszyscy biegają i krzyczą, a jakby tego było mało, jedna z kobiet obecnych na przyjęciu zaczyna rodzić. Iza pomaga (choć to za duże słowo) przy porodzie, nad którym czuwają zgromadzone tam kobiety, a ostatecznie wszystko kończy się dobrze - dziecko przychodzi na świat. Wcześniej Krzeszowski, również obecny na balu, dostaje cynk i podchodzi do pijanego Łęckiego, po czym obaj wychodzą. Okazuje się, że dochodzi do pożaru (prawdopodobnie portu). Łęcki, który zapewne jest właścicielem terenu, przyjeżdża na miejsce, a potem obserwujemy go zapłakanego i zdruzgotanego.
Lalka - twórcy o serialu Netfliksa
Oprócz pokazywania samych fragmentów "Lalki", w trakcie pokazu była również przestrzeń na wysłuchanie, co do powiedzenia mają ludzie odpowiedzialni za niego - czy to twórcy, czy aktorzy wcielający się w ważne role.
Tomasz Schuchardt, zapytany przez prowadzącą o swoją postać, określił Wokulskiego jako "facet w pogoni za marzeniami", pochodzącego z zupełnie innej klasy niż Łęcka. Aktor zauważył, że klasizm miał wówczas duże znaczenie w społeczeństwie i ta tematyka może być pomostem, który połączy "Lalkę" z naszymi czasami. Prawdę powiedziawszy, na to liczę. Jeśli gdzieś szczególnie upatrywać możliwego sukcesu "Lalki", to właśnie tam - w portretowaniu zależności i relacji klasowych łączących bohaterów mających różne aspiracje, co do miejsca na społecznej drabinie.
Scenarzysta serialu, Paweł Demirski stwierdził, że współcześnie przepisuje się w teatrze klasyki, by pokazywać szacunek do kanonu, ale też nadać im czegoś nowego/współczesnego. Można z tego zrozumieć, że "Lalka" zachowa swój literacki kręgosłup, jednak rzeczywiście twórcy postanowili pozwolić sobie na więcej luzu twórczego. Zgadzam się zresztą z reżyserem, Pawłem Maśloną, który powiedział, że podoba mu się idea myślenia o adaptacji jako reinterpretacji. Robienie "formy wideo" tożsamej 1:1 z książką nie ma większego sensu i, zagrajmy w otwarte karty, nigdy specjalnie nie miało, jeśli nie wnosiło czegoś ciekawszego, nie rozkładało pewnych akcentów inaczej.
Czego możemy się spodziewać po reszcie postaci? Wcielający się w Starskiego Piotr Pacek z przekąsem i widoczną ironią określił swojego bohatera jako "bawidamka, dandysa, utracjusza, wspaniałego mężczyznę, postać bardzo pozytywną", dodając, że "każda kobieta powinna mieć takiego u swojego boku". Nie ma wątpliwości, że Packa aktorsko stać na wiele, zwłaszcza, gdy miałby pokazać nam mroczniejszą stronę tej postaci. I tak moim faworytem jest jednak sposób, w jaki Maślona określił Tomasza Łęckiego - "polski mąż i ojciec, który zdobywa cały świat, a gdy ma kaca, to rozpacza i chce się zabić". Coś czuję, że będzie to kreatywniejsze podejście niż to, które zobaczymy na wielkim ekranie u Andrzeja Seweryna.
Kluczową postacią, zwłaszcza dla Wokulskiego, będzie Rzecki, grany przez Dariusza Chojnackiego. Sam aktor, wywołany do odpowiedzi, stwierdził, że jego bohater to zaufany człowiek Wokulskiego, przyjaciel, którego sam by chciał. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jedna z nielicznych naprawdę pozytywnie pokazanych postaci, to jedno czyste ziarno w stosie innych, zepsutych. Twórcy zasugerowali, że przyjaźń z Wokulskim to nie jedyna ważna relacja międzyludzka z udziałem Rzeckiego w tym serialu. Ciekawe, co przygotowali.
Prawdziwym testem dla twórców i aktorów odpowiadających za "Lalkę" będzie 16 września. To wówczas zobaczymy sześć odcinków, które odpowiedzą na najważniejsze pytania. Czy wskrzeszenie klasyka i dodanie mu nowych kontekstów wyszło dobrze? Czy Paweł Maślona będzie kontynuował swoją świetną passę? Czy serial postawi wysoko poprzeczkę filmowi, który kilkanaście dni później znajdzie się w kinach? Póki co, wierzę, że tak.
Czytaj więcej w Spider's Web:
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.