Choć do kin trafił w marcu, już w ubiegłym roku nieźle namieszał na festiwalu w Gdyni. Główna nagroda wprawdzie go ominęła, ale jego twórczyni - debiutantka (sic!) Emi Buchwald - została doceniana przez dziennikarzy i zgarnęła nagrodę za reżyserię. Dodajmy Złoty Pazur im. Andrzeja Żuławskiego, Paszport Polityki, kilka Orłów oraz innych wyróżnień (m.in. dla obsady), a wreszcie ciepłe przyjęcie widowni. Nie da się ukryć: „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” to debiut-fenomen.

„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” opowiada historię czwórki rodzeństwa wchodzącego w dorosłość. Jana, Nastka, Franek i Benek próbują urządzić sobie życie po swojemu, ale jednocześnie nie potrafią się od siebie odseparować. To właśnie ta relacja jest rdzeniem obrazu.
Najmłodszy Benek zostaje odrzucony przez starszego brata Franka, który wcześniej był jego najlepszym przyjacielem. Do tego chłopaka zaczyna nawiedzać Dusiołek - mała zjawa, która nie pozwala mu spać i wywołuje u niego napady paniki. Franek z kolei ucieka od rodziny, wikła się w toksyczną relację i problemy z narkotykami. Jego siostra bliźniaczka Nastka szuka stabilności i miłości, a najstarsza Jana próbuje poprzez własny projekt artystyczny pomóc młodszemu rodzeństwu - i przy okazji samej sobie.
Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej - co obejrzeć w weekend w serwisie CANAL+?
W dziele Buchwald chyba najbardziej docenia się fakt niecodziennego podejścia do opowieści o młodych bohaterach: zainteresowała ją bowiem przede wszystkim bliskość między ludźmi, którzy znają się od zawsze, ale niekoniecznie potrafią ze sobą rozmawiać. Twórczyni okazuje się baczną obserwatorką - w imponująco wiarygodny sposób pokazuje na przykład, jak można być jednocześnie najbliższymi sobie ludźmi i kompletnie nie rozumieć swoich potrzeb. Albo: że można się nawzajem irytować, krzywdzić, zazdrościć sobie życia, a mimo tego w sytuacji kryzysowej nadal chcieć być obok. Zrozumienie i brak protekcjonalnego podejścia do młodych bohaterów to wielka siła filmu Buchwald, który nie próbuje ich naprawiać, diagnozować ani tłumaczyć ich problemów z pozycji dorosłego, który już „wie, jak wygląda życie”.

Twórczyni w bardzo fajny, nieinwazyjny sposób wykorzystuje też realizm magiczny. I tak na przykład Dusiołek istnieje w świecie filmu naprawdę - nie jest jedynie metaforą (no, przynajmniej nie do końca, bo mówimy jednak o materializacji lęku). Tytułowe duchy bardziej niż typowymi, klasycznymi widziadłami są odbiciami przeszłości, dawnych emocji.
Doceniam też wiarygodne portrety młodych ludzi, które w wielu produkcjach brzmią nienaturalnie. Widać, że twórczyni bardziej bacznie podpatrywała (i dobrze) niż bazowała na swoich wyobrażeniach. Dużo tutaj również aktorskiej świeżości. Bartłomiej Deklewa, Izabella Dudziak, Tymoteusz Rożynek i Karolina Rzepa faktycznie sprawiają wrażenie ludzi, którzy znają swoje najgorsze cechy od kilkunastu lat i doskonale wiedzą, gdzie nacisnąć, żeby doprowadzić brata albo siostrę do szału. Rzepa dostała za swoją rolę nagrodę w Gdyni i trudno się dziwić - jej Jana jest jedną z tych postaci, które można polubić i poczuć właśnie dlatego, że ma się poczucie obcowania z osobą prawdziwą, nie zaś: wykreowaną.
„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” jest obrazem o własnym charakterze. Ten niewykalkulowany, celny, niebywale życiowy debiut ma swój własny język, rytm i pomysł na to, jak opowiadać o młodych ludziach bez robienia z nich ofiar ani obiektów żartów. A poza tym ma też serce. O, a propos - poza tym jako bodaj pierwszy kinowy obraz w historii wzbogacił swój soundtrack utworem „Otworzę ci serce” legendarnej formacji LSO (swoją drogą, historia dotarcia do twórców i wykorzystania numeru w filmie jest dość ciekawa, polecam sobie przybliżyć).
To - być może - najtrafniejszy portret młodego pokolenia ostatniej dekady. Aż trudno uwierzyć, że to debiut. Warto!
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Lupin wreszcie wraca na Netfliksa. To były długie 3 lata
- Będzie nowy serial o Spider-Manie. Ekranizują najdziwniejszy komiks
- Kultowe seriale trafiły do Prime Video. I to same hity od HBO
- Znamy datę premiery filmowego prequela Gry o tron. Ależ ekipa za sterami
- Nowego Mindhuntera nie będzie. Fincher mówi „dość” Netfliksowi
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).