Christopher Nolan twierdzi, że współczesny angielski akcent w „Odysei” był dla niego „oczywistym wyborem”, choć jednocześnie przyznaje: „być może byłem naiwny”. Przy okazji bierze też w obronę kontrowersyjne czarne zbroje. Większość jego argumentów ma sens, ale...

„Odyseja” Christophera Nolana powstała na bazie starogreckiego eposu Homera, datowanego na VIII wiek p.n.e. Nic więc dziwnego, że część widzów była zaskoczona słysząc w zwiastunie współczesny angielski z dominującym amerykańskim akcentem. Ta decyzja wywołała gorącą dyskusję w mediach społecznościowych, choć sam Nolan - jak się okazuje - raczej się tego spodziewał.
Zanim jednak zapoznamy się z jego argumentacją, zastanówmy się nad sensem zmuszania tej imponującej obsady do posługiwania się akcentem staroangielskim, który i tak nijak ma się do języka starożytnej Grecji. Byłaby to próba stworzenia ulotnej iluzji wiekowości - absolutnie bezsensowna, bo z perspektywy antycznych eposów każda forma angielskiego jest przecież tak samo nieadekwatna. Oczekując od Nolana prawdziwej historycznej rzetelności, moglibyśmy natomiast zapragnąć dialogów w oryginalnej formie - co z kolei wymagałoby od anglojęzycznej obsady długiej, żmudnej nauki fonetycznych zapisów oryginału. Nie muszę chyba tłumaczyć, jak skrajnie utrudniłoby to całą realizację tylko po to, by dopieścić niewielki smaczek?
Oczywiście, Nolan mógłby też zatrudnić obsadę złożoną wyłącznie z Greków, ale przecież jego celem - poza przeniesieniem eposu na ekran - było nakręcenie filmu dla szerokiej widowni, przy wsparciu swoich ulubionych i powszechnie cenionych artystów ze ścisłej topki Hollywood. Obsesyjna dbałość o historyczną akuratność - jak u Roberta Eggersa, który w swoim „Werwulfie” opiera się na dialogach spisanych w XIII-wiecznym angielskim - to domena bardziej artystycznych tytułów o niższym budżecie, które mogą pozwolić sobie na znacznie niższe zarobki.
A teraz oddajmy głos Nolanowi.
Nolan broni Odysei
W rozmowie z „Los Angeles Times” reżyser wyjaśnił, że jako scenarzysta chciał postawić na „język, który niesie przede wszystkim emocjonalne, a nie intelektualne znaczenie dla odbiorców”. Rozsądne, sensowne i... oczywiste. Właśnie dlatego bohaterowie jego filmu mówią współczesnym angielskim, zamiast posługiwać się językiem zaczerpniętym z tekstu Homera.
Być może byłem naiwny. To może mnie jeszcze ugryźć w tyłek, ale chciałem stworzyć opowieść dosadną, bardziej dla nas naturalną. Dla mnie to był oczywisty wybór.
Równie oczywistym wyborem było dla niego obsadzenie filmu gwiazdami światowego formatu. W „Odysei” występują między innymi Matt Damon, Anne Hathaway, Tom Holland, Zendaya, Charlize Theron, Robert Pattinson, Lupita Nyong’o i Jon Bernthal. Reżyser podkreślił, że jego bohaterowie „są postaciami mitycznymi i pod wieloma względami ikonicznymi”, dlatego chciał zgromadzić „jak najlepszą grupę aktorów”, wierząc, że ich rozpoznawalne twarze pomogą współczesnej publiczności łatwiej wejść w ten świat.
Od dłuższego czasu „Odyseja” mierzy się z krytyką w mediach społecznościowych. Jedna z „burz” dotyczyła projektu zbroi, które - zdaniem wielu internautów, w tym moim - bardziej przypominały nowoczesny kostium Batmana niż uzbrojenie z epoki mykeńskiej. I o ile rozumiem większość decyzji filmowca, o tyle wybrany przez niego styl kostiumów czy scenografii pozostawia wiele, wiele do życzenia.
W rozmowie z magazynem „Time” Nolan odparł zarzuty tymi słowami:
Istnieją mykeńskie sztylety wykonane z poczernionego brązu. Według jednej z teorii w tamtych czasach rzeczywiście potrafiono uzyskać taki efekt. Do brązu dodawano więcej złota i srebra, a następnie wykorzystywano siarkę… W przypadku Agamemnona Ellen Mirojnick, nasza kostiumografka, chciała podkreślić, że jest on kimś stojącym ponad pozostałymi. Najłatwiej osiągnąć to dzięki materiałom, które byłyby niezwykle kosztowne
- wyjaśnił reżyser, pomijając, niestety, kwestię designu, który nie wydaje się adekwatny ani do epoki, ani nawet jej czasowych okolic.
Nolan odniósł się także do obsadzenia rapera Travisa Scotta w roli barda. Jego obecność w pierwszym zwiastunie również wywołała niemałe zaskoczenie.
Obsadziłem go, ponieważ chciałem nawiązać do faktu, że ta historia przez wieki była przekazywana jako poezja ustna, a najbliższym współczesnym odpowiednikiem tej tradycji jest rap – powiedział. I jest to sensowny argument.
Czy ODYSEJA ostatecznie się wybroni? Tego dowiemy się już 17 lipca.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Netflix za darmo? Tak, to znowu możliwe, również w Polsce
- Zwiastun Diuny 3 wywala w kosmos. Szykuje się najlepsze widowisko sci-fi
- Polski dubbing w Vaianie zaskakuje. Poznajecie te głosy?
- Nowy Władca Pierścieni wprowadzi sporo nowości. Fani zaniepokojeni
- Właśnie dostaliśmy najbardziej diabelską odsłonę brutalnych horrorów. Parzy jak ognie piekielne
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).