Odyseja miała być jeszcze dłuższa. Zmusili Nolana, żeby ją skrócił

Christopher Nolan jest znany z bycia twórcą odważnym i bezkompromisowym. Jego filmy zwykle są nie tylko łamigłówkami intelektualnymi, ale również epickimi widowiskami. Najnowsze z nich, "Odyseja", zapowiadało się na rekordowo długi, jak na reżysera, film. Jego plan został jednak ukrócony. Dlaczego?

odyseja nolan metraz imax

Choć pozornie wygląda to inaczej, metraże filmów Christophera Nolana nie są jakieś nadmiernie gigantyczne, przebijające pewną ścianę. Reżyser początkowo kręcił znacznie krótsze dzieła (jego pierwszy pełnometrażowy film, "Śledząc", trwa zaledwie 69 minut!), ale gdy zaczął dostawać większe budżety, rozwijał skrzydła także i pod tym kątem - czy to w postaci "Incepcji" (148 minut), "Tenetu" (150 min), czy "Interstellara" (169 minut). Nolan na rekord poszedł dopiero niedawno - w momencie nakręcenia "Oppenheimera". Biografia słynnego naukowca i ojca bomby atomowej była najdłuższym filmem w jego karierze, trwającym równo 3 godziny. Mało brakowało, a "Odyseja" podniosłaby poprzeczkę.

Nolan chciał dłuższej Odysei. Kto go powstrzymał?

Centralną postacią "Odysei" jest oczywiście Odyseusz (w tej roli Matt Damon). Jak widzimy w zapowiedziach, główny bohater jest wojennym głównodowodzącym, którego los wkrótce zmienia się diametralnie, czyniąc z niego osamotnionego i wyizolowanego rozbitka, usiłującego wrócić do domu. W tym samym czasie jego dom staje się miejscem pielgrzymek zalotników, którzy pragną zastąpić Odysa w roli męża Penelopy (Anne Hathaway). Wśród nich prym wiedzie przebiegły Antinous (Robert Pattinson), zaś syn Odysa i Penelopy, Telemach (Tom Holland) wierzy w powrót ojca.

Kilka dni temu, w trakcie oficjalnej premiery filmu, Christopher Nolan publicznie zadedykował "Odyseję" Davidowi Keighleyowi - pierwszemu dyrektorowi ds. jakości w IMAX i pionierowi wielkoformatowego kina, który zmarł w ubiegłym roku po walce z rakiem. Nolan określał go jako człowieka, któremu powierzył swoje pragnienia dotyczące kręcenia filmów, i który pozwolił mu je realizować. Co istotne dla tematu nowego dzieła reżysera, "Odyseja" jest - jako pierwszy film w historii - w całości nakręcona kamerami IMAX. Takie rozwiązanie niosło ze sobą sporo zalet, ale również pewne ograniczenia.

W wywiadzie z Letterboxd Nolan przyznał, że przez lata toczył długie dyskusje z Keighleyem dotyczące jeszcze większego rozwoju formatu IMAX. Okazało się jednak, że w przekroczenie trzygodzinnego metrażu, co reżyser planował, wymagałoby całkowitej przebudowy systemu produkcyjnego. Ostatecznie sytuacja sprawiła, że Nolan musiał zadeklarować zmieszczenie się w trzech godzinach i zrealizować tę obietnicę. Według informacji podawanych przez World of Reel, reżyser nakręcił ogromną ilość materiału, który nawet po wycięciu tego, co zupełnie niepotrzebne i zostawieniu tego, co potencjalnie przydatne, miałby gigantyczne rozmiary.

Biorąc pod uwagę, że Nolan nie jest reżyserem, który pokazuje reżyserskie wersje swoich filmów, nie spodziewałbym się, że w przypadku "Odysei" kiedykolwiek zrobi wyjątek i pozwoli widzom zobaczyć, co nie znalazło się w ostatecznej wersji. Finalny metraż wynosi 173 minuty, co oznacza, że obietnica została dotrzymana. Jestem pewien, że Nolan wybrał to, co najlepsze, najmocniejsze i najciekawsze.

"Odyseja" w kinach od 17 lipca.

Więcej o "Odysei" przeczytacie na Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.