Ponad pół miliona. Tyle negatywnych reakcji zebrała Odyseja

Już za kilka dni kina zostaną oblężone przez widownię, chcącą zobaczyć najnowszy film jednego z najlepszych współczesnych reżyserów - mowa oczywiście o Christopherze Nolanie i jego "Odysei". Choć w powszechnej narracji wobec tego dzieła dominują sugestie, że twórca znów stanął na wysokości zadania, szum w mediach społecznościowych aktywnie próbuje zniechęcać innych do oglądania.

odyseja film nolan internet

Christopher Nolan nie nakręcił złego filmu w swojej karierze. Nie nakręcił nawet niczego przeciętnego - praktycznie każda produkcja, którą wyreżyserował, jest dziełem pomysłowym, imponującym zarówno na poziomie technicznym, fabularnym, jak i intelektualnym. Nie ma powodów by sądzić, że z "Odyseją" będzie inaczej - amerykańsko-brytyjski twórca, wedle doniesień, spełnia oczekiwania co do rozmachu i zarazem intymnego klimatu całej historii, poruszając się nawet niekiedy po elementach horroru.

Internauci chcą "ubić" Odyseję. Mocne statystyki na YouTube

Według informacji wynikających ze wszystkich dotychczasowych zapowiedzi (a także materiału źródłowego), centralną postacią filmu będzie Odyseusz (Matt Damon) - wojujący w odległych krainach król Itaki, który desperacko próbuje wrócić do domu. W tym samym czasie Penelopa (Anne Hathaway) jest nagabywana przez zalotników, wśród których prym wiedzie ambitny i skłonny do intryg Antinous (Robert Pattinson). Syn Odyseusza, Telemach (Tom Holland) jest przekonany, że jego ojciec żyje.

Przez ostatnie miesiące i tygodnie stopniowo ujawniano obsadę filmu. Choć wywołała ona mieszankę ekscytacji i braku zaskoczenia (spora część to aktorzy, których znamy z dzieł Nolana), to jednak raczej panował (i panuje) konsensus co do tego, że lista nazwisk zaangażowanych do "Odysei" jest niezwykle bogata. Żyjemy jednak w takim momencie historii, kiedy bycie czarnoskórą osobą w filmie wciąż jest uznawane za "uleganie poprawności politycznej" - z tym zarzutem spotyka się od dawna Lupita Nyong'o, której przypadła podwójna rola Heleny i Klitajmestry. Jadu ze strony internautów nie ustrzegł się również Elliot Page, transpłciowy aktor, któremu - wbrew temu, co twierdzono i co krytykowano - nie przypadła rola Achillesa.

Pomijając już próbę traktowania "Odysei" jako źródło historyczne (bogowie, cyklop, czarodziejka istnieli przecież naprawdę, sprawdzone info), hejt na film Nolana nie był już tylko słowem - stał się czynem, napędzanym czy to przez nienawistne wpisy Elona Muska. W Internecie rośnie przewaga krytyków tego filmu, co objawia się chociażby w liczbach. Jak ujawnia portal CosmicBook, jeśli chodzi o reakcję na ostatni zwiastun "Odysei", proporcje między "łapkami w dół" a "łapkami w górę" są ogromne. Pierwszą reakcję kliknęło 611 tysięcy użytkowników, zaś drugą - na ten moment 72 tysiące kont.

Żyjemy w czasach, w których, jakkolwiek byśmy nie chcieli, taka statystyka ma znaczenie i z pewnością u niektórych zasieje ziarno wątpliwości na temat tego, czy warto obejrzeć "Odyseję". W sporej części niestety nie chodzi tu jednak o rzetelną debatę na temat historycznej akuratności elementów filmu, a negatywna narracja jest napędzana przez standardowy zestaw osób, które wszędzie widzą "woke", "wpływy Netfliksa", czy inne podobne zjawiska. Najlepiej jest przekonać się na własne oczy i wyrobić sobie zdanie po obejrzeniu filmu.

"Odyseja" w kinach od 17 lipca.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.