Filmowa "Lalka", w przeciwieństwie do serialu Netfliksa, miała być wierną adaptacją powieści Bolesława Prusa. W przypadku jednego z wątków reżyser odszedł jednak od literackiego pierwowzoru, co wyszło produkcji na dobre. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że uratował on cały film.

W tym roku każdy dostał swoją "Lalkę". Widzowie, którzy chcieli obejrzeć współczesną reinterpretację klasycznej powieści Prusa w reżyserii Pawła Maślony popędzili na Netfliksa. Z kolei ci, którzy czekali na odświeżoną, lecz wciąż wierną adaptację książki wyreżyserowaną przez Macieja Kawalskiego, tłumnie ruszyli do kin. A tam czekała na nich niespodzianka.
Mimo że filmowa "Lalka" miała być wierną ekranizacją lektury szkolnej, to jednak nie wszystkie wątki zostały przeniesione na ekran jeden do jednego. Moim zdaniem to akurat ogromna zaleta, szczególnie jeśli chodzi o jedną bohaterkę, która skradła całe show, choć w książce przedstawiono ją zupełnie inaczej.
Wątek z panią Meliton uratował Lalkę. W książce bohaterkę przedstawiono zupełnie inaczej
Agata Kulesza w roli pani Meliton skradła show. Aktorka zagrała tę bohaterkę doskonale. Dzięki niej widzowie mogli spuścić trochę powietrze i odpocząć od podniosłych scen ze Stanisławem Wokulskim i Izabelą Łęcką. Kiedy swatka pojawiała się na ekranie, komentując daną sytuację, widzowie w kinie wybuchali gromkim śmiechem. Co więcej, to właśnie wydarzenia związane z tą bohaterką stanowiły punkt wyjścia dla całej fabuły, czyli zupełnie na odwrót w porównaniu do pierwowzoru literackiego.
W powieści pani Meliton była postacią drugoplanową, wręcz epizodyczną. Faktycznie, odegrała ona w książce swoją rolę swatki i to za jej pośrednictwem Wokulski zakupił srebro i weksle od Łęckich, lecz nie była ona głównym powodem, dla którego Stanisław mógł wkupić się w łaski arystokracji i ze zwyczajnego kupca zamienić się w bywalca salonów. Książkowa bohaterka rzeczywiście jawiła się jako cyniczna i wygadana bohaterka, ale była jednocześnie powściągliwa i, jak opisywał ją Prus, wygłaszała opinie przyjęte przez ogół.
W produkcji Kawalskiego pani Meliton była bezpośrednim powodem, dla którego Wokulski i Łęcka mogli się zejść. To ona wytyczała mu ścieżkę, którą powinien podążać i to ona napędzała akcję w związku z romansem Stanisława i Izabeli. Była jedną z najbardziej wyrazistych i interesujących bohaterek, na którą chciało się patrzeć, a Kulesza swoją kreacją oddała cięty język bohaterki. Dla tej roli warto pójść do kina.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Filmy i seriale z Kamilą Urzędowską. Lalka tego nie przebije
- Wszystkie adaptacje Lalki. Nie tylko filmy i seriale
- Lalki zrobiły psikusa. Wycieczki szkolne już się nie nabiorą
- Lalka gra na hejterach, jak Łęcka na Wokulskim. Są wyniki serialu
- Czy hejterzy Lalki Netfliksa znajdą ukojenie w filmie? Sprawdzamy różnice
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.