REKLAMA

Niespodzianka od Prime Video. Kinowy hit sprzed miesiąca wpada do serwisu

Są takie filmy, które na pierwszy rzut oka wyglądają dziwacznie i niezbyt zachęcająco, ale ostatecznie okazują się jednym z najmilszych zaskoczeń 2026 roku. Gorąca, świeża jak ciepłe bułeczki nowość, która lada chwila będzie dostępna na Prime Video, to właśnie ten przypadek.

sprawiedliwosc owiec prime video
REKLAMA

Filmy, które są dystrybuowane przez Amazon MGM Studios, zwykle czeka los w postaci egzystencji w streamingowych odmętach po tym, gdy ich przygoda na wielkim ekranie dobiegnie końca. Tak było chociażby z "Crime 101", tegorocznym, przypominającym "Gorączkę" akcyjniakiem z Chrisem Hemsworthem i Markiem Ruffalo. Dziś wiemy, że podobna przyszłość czeka inny film, który wyszedł spod skrzydeł tego studia i dość niespodziewanie wywalczył sobie miano jednej z najbardziej poruszających serducho produkcji, które znalazły się w kinie w ostatnich miesiącach. Mowa o "Sprawiedliwości owiec", która do oferty Prime Video trafi 24 czerwca.

REKLAMA

Sprawiedliwość owiec w streamingu. Ten film roztopi wasze serca

Akcja rozgrywa się wokół losów George'a Hardy'ego (Hugh Jackman), pasterza żyjącego na obrzeżach niewielkiego miasteczka Denbrook. Mężczyzna hoduje owce, które są jego najlepszymi przyjaciółmi, kompanami codzienności, a wieczorami: słuchaczami. Ktoś zapyta: jak to? Ano George spędza końcówki dnia na czytaniu swoim owcom książkowych kryminałów, zupełnie nieświadomy, że te po wszystkim żywo debatują na temat tożsamości zabójcy, na czele z najbardziej rezolutną w stadzie Lily (Julie Louis-Dreyfus). Gdy dochodzi do tragicznej i niespodziewanej śmierci George'a, owce decydują się wykorzystać nabyte doświadczenie i poprowadzić własne śledztwo w tej sprawie.

Cyfrowo ożywione owce rozwiązujące kryminalne zagadki na papierze może brzmieć mało atrakcyjnie, ale gwarantuję - danie szansy temu filmowi to najlepsze, co można zrobić. Na pewno jest to kino, którego ze względu na koncept nie da się brać w pełni poważnie, trzeba zaufać absurdalnej konwencji i spróbować się dobrze bawić - "Sprawiedliwość owiec" jest bowiem dziełem naprawdę zabawnym. Owcze rozważania na temat istnienia Boga to jedne z najbardziej pomysłowych filozoficznych dialogów, jakie usłyszycie w kinie w tym roku.

Oprócz kryminalnej rozrywki rodem z "Na noże" czy zabawy, film Kyle'a Baldy i Craiga Mazina (wspomagany producencko przez Lorda i Millera, duet reżyserów "Projektu Hail Mary") jest zaskakująco dojrzały, gdy przychodzi do opowiadania na temat śmierci. Byłem szczerze zaskoczony tak dobrym i stosunkowo mrocznym ograniem tematu, zwłaszcza jak na kino jednak mające familijną orientację. "Sprawiedliwość owiec" ma również mocarny casting: oprócz wspomnianych Jackmana i Louis-Dreyfus, na ekranie pojawiają się (osobiście lub w obsadzie głosowej): Nicholas Braun, Nicholas Galitzine, Hong Chau, Bryan Cranston, Patrick Stewart, Brett Goldstein, Regina Hall i Bella Ramsey. Jeśli widz będzie preferował polski dubbing, usłyszy tam dobrze pasujące głosy m.in. Lidii Sadowej, Ignacego Lissa, Zofii Zborowskiej-Wrony czy Zbigniewa Konopki.

"Sprawiedliwość owiec" to film nie tylko wartościowy, ale przede wszystkim dobry. Twórcy połączyli kryminał spod znaku Agaty Christie, zwierzęcą komedię, egzystencjalne rozprawy na temat ulotności życia i pamięci, refleksje na temat własnej tożsamości. Sumując to wszystko, powstał film, na którym widz nieraz się uśmiechnie, a może i zapłacze...

REKLAMA

Więcej o Prime Video poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA