Filmowa seria "Resident Evil" dla wielu, zwłaszcza fanów gier z horrorowego gatunku, jest świętością. Na przestrzeni lat powstało sporo części, które w mniejszym lub większym stopniu są uznawane za wierne oryginałom. Zach Cregger, który pracował nad najnowszą, od samego początku zapowiadał, że dostarczy coś świeżego i autorskiego.

W praktycznie każdym gatunku filmowym mamy do czynienia z nieformalnym podziałem na twórców-wyrobników i twórców-pasjonatów. Pierwsi to zwykle mało autorscy reżyserzy, którzy po prostu mają zrealizować zadanie postawione przez studio i "dowieźć" film. Drudzy zaś słyną ze swojego autorskiego, wyrazistego sznytu i słyną z tego, że mają duży, wręcz kluczowy wpływ na to, co chcą opowiedzieć. Zach Cregger należy zdecydowanie do tej drugiej grupy - jest jednym z najbardziej nieszablonowych reprezentantów swojego fachu, który za chwilę powróci na wielki ekran.
Zach Cregger to współczesny mistrz grozy. Jego Resident Evil będzie dobry
Gdy w 2009 roku Zach Cregger, wraz z Trevorem Moorem, wydał na świat "Miss marca" (w której obaj zagrali również główne role), raczej ani oni sami, ani ktokolwiek inny nie przypuszczał, że 17 lat później pierwszy z wymienionych będzie uznawany za jednego z najzdolniejszych reżyserów dekady. Cregger we wspomnianym wyżej filmie wcielił się w głównego bohatera, Eugene'a, który budzi się z czteroletniej śpiączki, przekonuje się, że jego ukochana z liceum została gwiazdą "Playboya" i postanawia zakraść się na jedno z legendarnych przyjęć, by ją odzyskać.
Creggerowi zajęło 13 lat, by "wrócić z mlekiem" w postaci dobrego kina. W 2022 roku dostaliśmy od niego "Barbarzyńców", tzw. horror Airbnb. Rozgrywał się on bowiem w domu, który wynajęła Tess (Georgina Campbell), by mieć gdzie przenocować i wypocząć przed rozmową o pracę. Ku jej zdziwieniu jednak w domu już jest ktoś - Keith (Bill Skarsgard), który, jak się okazuje, również wynajął to miejsce na ten sam termin. To film, który przeraża od początku do końca, jest przewrotny fabularnie, doskonale igra z oczekiwaniem widza, bazuje na detalach i łatwo wywołuje poczucie lęku. Cregger udowodnił, że jest nie tylko doskonałym konstruktorem klimatu grozy, ale ma świetne oko do aktorów.
Trzy lata później Cregger powrócił z filmem, który na etapie promocji przed premierą już wygrywał, przykuwając zainteresowanie widzów, zastanawiających się, co będzie stało za tytułowymi "Zniknięciami". Gdy wreszcie trafiły one na wielki ekran, oczekiwania zostały spełnione, a momentami nawet przebite. Reżyser na podstawie historii o zaginionych dzieciach niezwykle sprawnie opowiedział o desperacji, niemocy, poczuciu osaczenia i bezradności, nie sprowadzając przy tym swojego filmu do komentarza na ten temat. Zaserwował nam przerażające kino, pełne powodujących ciarki scen, angażujące widza w odkrywanie zagadki. Cregger podbił sobie poprzeczkę, jeśli chodzi o obsadę - zgromadził w niej m.in. Julię Garner, Josha Brolina, Benedicta Wonga, Aldena Ehrenreicha, Austina Abramsa i Amy Madigan. A co więcej, z każdego z wymienionych "wycisnął" naprawdę sporo.
Mniej więcej 1,5 roku temu ogłoszono, że Creggerowi przypadnie zaszczyt stworzenia rebootu "Resident Evil", będącego równocześnie ósmym filmem z serii. Reżyser udowodnił, że ma cojones w momencie, gdy ogłosił, że nie widział żadnego z poprzednich tytułów, a jego produkcja będzie bardziej oparta o gry, w tym "Resident Evil 2" i "Resident Evil 3: Nemesis". Wystarczyło to, by Cregger został obiektem krytyki, zwłaszcza ze strony purystów, którzy nie mogli przeboleć tego, że film nie będzie stuprocentowo odnosił się do swoich poprzedników i zabraknie w nim kultowych postaci. Reżyser wyraźnie zaznaczał nieraz, że jego planem jest opowiedzenie alternatywnej historii, mogącej rozgrywać się w świecie "Resident Evil".
Moim zdaniem to najlepszy możliwy wybór - nie da się zrobić rebootu danej serii, jeśli będzie się dalej opierać na tych samych schematach oraz postaciach. Wiemy już, że Cregger raczej nie zamierza być częścią "kina franczyzowego", natomiast jeśli ktoś ma przetrzeć szlaki przyszłym twórcom, niech to będzie właśnie on.
"Resident Evil" trafi do kin 18 września.
- Fani Reachera mogą odetchnąć z ulgą. Spin-off to sztos
- Nowy zwiastun Latarni zdradza wielką zmianę. Nie mogę się doczekać
- Girls of Warsaw opowie o polskich influencerkach. Kiedy premiera w Prime Video?
- Kto zginął w nowym odcinku Latarni? Trup ściele się gęsto
- Krwawy kryminał SkyShowtime wraca. Szykujcie się
źródło zdjęcia Zacha Creggera z grafiki: wywiad z reżyserem zamieszczony na kanale IGN na Youtube
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.