REKLAMA

Opinie o Robin Hoodzie z Jackmanem. Zachwyt goni zachwyt

Robin Hood to jedna z najczęściej "używanych" przez kino postaci. Lada moment na ekranach kin pojawi się nowa interpretacja losów słynnej postaci, dość różna od tego, co otrzymywaliśmy dotychczas. Krytycy zza oceanu są tą wersją, zatytułowaną "Koniec legendy", zachwyceni.

robin hood film opinie
REKLAMA

Tak to już jest, że za wcielanie się w Robin Hooda zwykle biorą się uznani, świetni aktorzy. Dwie najbardziej zapadające w pamięć to z pewnością te w wykonaniu Kevina Costnera i Russella Crowe'a. Teraz do panteonu znanych i cenionych nowych Robin Hoodów dołącza Hugh Jackman - wszechstronny i znakomity aktor, który radził sobie na wielu polach: w Marvelu jako Wolverine, w intensywnych oraz mrocznych filmach ("Labirynt", "Prestiż"), a także jest znany ze swojej musicalowej duszy i niezwykłego głosu ("Nędznicy", "Król rozrywki). Dawno nie widzieliśmy postarzonego, charczącego i brutalnego Jackmana. Przyszła pora.

REKLAMA

Robin Hood: Koniec legendy wkrótce w kinach. Opinie są optymistyczne

Dotychczasowe zapowiedzi filmu skutecznie roztaczają aurę tajemnicy wokół tego, co się ma w nim wydarzyć. Pewne jest to, że zastajemy Robin Hooda (Jackman) jako starego człowieka, który zmaga się ze swoją krwawą, mroczną przeszłością. Trafia pod opiekę siostry Brigid (Jodie Comer) i trafia do wnętrza społeczności, której jest częścią. Nie jest to pewne, natomiast sygnalizuje się, że ludzie będą w stanie zagrożenia, a Robin Hood może dostać szansę na odkupienie win.

To, co mamy ujrzeć w "Końcu legendy" jest zdecydowanie odmienne od tego, co dotychczas widzieliśmy. Michael Sarnoski ("Świnia, "Ciche miejsce: Dzień pierwszy") zafunduje nam znacznie mocniejszą, mroczniejszą historię. Samego Robin Hooda - nie w swoim "prime time", a zmęczonego życiem i przytłoczonego krwią, którą przelał zabijając ludzi. Stylistyka wskazuje, że będzie to kino o dość surowym klimacie, przywodzącym na myśl "Wikinga" Roberta Eggersa.

Póki co zdaje się, że wśród krytyków ten eksperyment zyskuje poparcie. Niektórzy mogli już przekonać się na własne oczy i odpowiedzieć na pytanie o jakość filmu. Przeważają pozytywne wrażenia.

REKLAMA

Matt Neglia z Next Best Picture chwali m.in. ton filmu i odtwórcę głównej roli, zwraca jednak uwagę na pewne niedociągnięcia:

W pełni zasługuje na swój tytuł, ponieważ jest to ponura wędrówka ku nieuchronnemu finałowi dla jego tytułowego bohatera, granego z surową intensywnością, szorstkością i pooraną powagą przez Hugh Jackmana. Ponura nawet jak na standardy Michaela Sarnoskiego, pierwsza część jest brutalna, błotnista i pełna akcji, podczas gdy pozostałe dwie trzecie to ponura analiza postaci, która dekonstruuje mit Robina Hooda, by pokazać nam, jak jeden człowiek wybiera sposób zmierzenia się ze swoją śmiertelnością. Mogło być więcej Billa Skarsgårda, bo kiedy jest na ekranie, jest tak urzekający. To samo dotyczy Jodie Comer, która moim zdaniem mogłaby zagrać taką rolę z zamkniętymi oczami. Wyjątkowa kinematografia, ścieżka dźwiękowa, charakteryzacja, scenografia i kostiumy tworzą świat daleki od jakiejkolwiek tradycyjnej adaptacji Robina Hooda. I choć podziwiam próbę podważenia oczekiwań i dostarczenia czegoś głębszego, nie mogę się powstrzymać od wrażenia, że historia wciąż czegoś brakuje, by uczynić ją jeszcze bardziej przejmującą.

Recenzent z kanału Darren Movie Reviews jest znacznie mniej krytyczny w swoim zachwycie, rozpływając się nad obsadą i zauważając podobieństwo jednego z najlepszych filmów Marvela z Hugh Jackmanem:

REKLAMA

To atmosferyczne i upiornie nawiedzone podejście A24 do słynnego banity. To celowa, ponura i napędzana postaciami historia, która godzi legendę z przemocą popełnioną przez Robina Hooda, rezygnując z tradycyjnego filmu akcji, do którego publiczność przyzwyczaiła się w przypadku tej postaci, która dzieli więcej podobieństw z *Loganem* Jamesa Mangolda, niż można by się spodziewać. Hugh Jackman jest jak zawsze znakomity, prezentując silną, milczącą, lecz potężną kreację Robina Hooda, podczas gdy drugoplanowa obsada z Jodie Comer, Murrayem Bartlettem, Billem Skarsgårdem, Noahem Jupe'em i Faith Delaney nigdy nie fałszuje.

Courtney Howard z Variety podziwia odwagę i refleksyjność filmu, przyłączając się do pochwały wobec obsady:

Odważny i brutalny, to dynamiczna, błyskotliwa legenda nowego pokolenia i głęboka refleksja nad śmiertelnością. Hugh Jackman, Jodie Comer i Bill Skarsgård są bezsprzecznie wyjątkowi.

REKLAMA

Współpracujący z serwisem DiscussingFilm Bill Bria idzie o krok dalej - zalicza "Koniec legendy" do tegorocznej czołówki filmów:

To jeden z najlepszych filmów 2026 roku. Michael Sarnoski stworzył kolejną, pełną czułości, medytację nad śmiertelnością, zemstą i odkupieniem. Hugh Jackman gra Robina jak Króla Leara i jest to genialne. Obiektyw Pata Scoli uchwycił piękno pośród ponurości. Wspaniały.

Choć da się znaleźć pojedyncze głosy, które nie podzielają tego zdania, to mniejszość. Niemal wszyscy krytycy, którzy zabrali dotychczas głos na temat "Robin Hood: Koniec legendy" są zgodni - to mocna, pomysłowa, refleksyjna i znakomicie pokazana interpretacja losów tej postaci, zaś obsada na czele z niezmordowanym i znakomitym Hugh Jackmanem daje z siebie 100%, a nawet więcej. To dobry prognostyk przed polską premierą.

"Robin Hood: Koniec legendy" w polskich kinach od 19 czerwca.

REKLAMA

Czytaj więcej na Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-10T17:35:38+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T14:32:15+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T12:04:28+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T20:16:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T18:27:43+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T17:08:44+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T11:55:28+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA