Adaptowanie literackich klasyków to rzadko kiedy kaszka z mleczkiem - w Polsce coś o tym wiemy, zwłaszcza ostatnio. Jak się okazuje, nowej filmowej wersji doczeka się najsłynniejszy szekspirowski dramat - mowa oczywiście o "Romeo i Julii". Za sterami tego projektu stanie jeden z najzdolniejszych reżyserów ostatnich lat, uznawany za współczesnego mistrza kina grozy - Robert Eggers.

Filmowe CV Roberta Eggersa zawiera - nie ma w tym słowa przesady - same fantastyczne produkcje. "Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii", "Lighthouse", "Wiking", "Nosferatu" - każdy z tych tytułów jest dziełem sztuki filmowej, znakomicie napisanym, nakręconym i zagranym. Amerykański reżyser potrzebował zaledwie czterech filmów, by wyrobić sobie status kultowego, stawiającego na wierne odwzorowanie realiów historycznych, twórcy. Do wczoraj było wiadomo, że pracuje nad dwoma dużymi projektami, ale właśnie gruchnęła wieść o trzecim, który zapowiada się znakomicie.
Eggers to książę horroru. Bierze na warsztat kultowy romans
Robert Eggers jest obecnie w pozycji, która pozwala mu na sporą artystyczną wolność. Może kręcić filmy według własnej wizji, która już dawno zyskała wiernych fanów (w tym mnie), brać się za projekty, których niekoniecznie da się po nim spodziewać. Do niedawna było jasne, że Eggers zajmuje się dwoma projektami. Pierwszym, najnowszym, jest zapowiadający się przerażająco dobrze "Werwulf" z Aaronem Taylorem-Johnsonem, Lily-Rose Depp i Willemem Dafoe, opowiadający o bestii prześladującej mieszkańców XIV-wiecznego angielskiego miasteczka. W zeszłym roku okazało się również, że reżyser planuje nakręcić dla Warner Bros. własną wersję "Opowieści wigilijnej" z Dafoe w roli Ebenezera Scrooge'a.
Na tym jednak nie koniec. The Hollywood Reporter poinformował bowiem o nowym projekcie, który weźmie na warsztat Robert Eggers. Mowa o adaptacji "Romea i Julii" - wydanego w 1957 dramatu Williama Szekspira, opowiadającego o tragicznej historii dwojga kochanków, których rodziny żyły w wyniszczającym konflikcie. Amerykański twórca wyreżyseruje film, będzie również jego producentem, a kto wcieli się w główne role - na ten moment nie wiadomo. Spekulować zawsze można, biorąc pod uwagę, z kim często pracuje Eggers, ale w momencie publikacji tego tekstu, żadne konkretne decyzje nie zapadły. Nie ma również żadnych informacji na temat tego, kiedy miałyby ruszyć zdjęcia lub potencjalnego terminu premiery, ale skoro projekt został ogłoszony, to wspomniane wieści powinny być kwestią czasu.
Uwagę przykuwa jeszcze inna rzecz - Eggers znany jest z tego, że jego filmy bardzo pieczołowicie starają się być jak najlepszym odwzorowaniem epoki, w której żyją bohaterowie. Mowa tu nie tylko o scenografii, ale również kostiumach, szeroko pojętym wyglądzie, czy języku używanym przez postacie. W związku z tym ostatnim elementem doczekamy się czegoś naprawdę wymagającego i intrygującego - aktorzy mają bowiem mówić w języku staroangielskim. To z pewnością będzie sporym wyzwaniem nie tylko dla odtwórców ról w filmie, ale również dla osób zajmujących się tłumaczeniem.
"Romeo i Julia" to historia, która była brana na warsztat przez bardzo wielu filmowców. 90 lat temu swoją wersję zaprezentował światu legendarny George Cukor, w latach 60. klasyk posłużył za inspirację do "West Side Story", kilka lat po premierze tego filmu Franco Zeffirelli wydał na świat własnych "Romea i Julię", a najbardziej (dosłownie i w przenośni) współczesną wersją szekspirowskiego dramatu jest ta nakręcona w 1996 roku przez Baza Luhrmanna, w której Leonardo DiCaprio i Claire Danes zagrali główne role. Nie była to ostatnia interpretacja "Romea i Julii", ale z pewnością najpopularniejsza.
Nie mam wątpliwości co do tego, że w wydaniu Eggersa dostaniemy coś zupełnie odmiennego od dotychczasowych spojrzeń na tę historię. Za każdym razem, gdy dowiaduję się, że reżyser kręci nowy film, jestem bardzo podekscytowany i nie mogę się doczekać, aż go obejrzę. Tak samo jest w przypadku jego wszystkich trzech projektów. Eggers dowiezie nam niesamowite kino, jak zawsze.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Najlepszy Sherlock znalazł drugi dom. Wybitny kryminał dostępny
- Aktor z Gry o tron mógł grać Batmana. Byłby ryk
- Kultowe sci-fi na Prime Video jest lepsze od Blade Runnera. Zjada go na śniadanie
- Kiedy kolejne odcinki Strefy gangsterów? Pełen harmonogram emisji
- Polski kryminał pobił Yellowstone. Widzowie oglądają go na potęgę
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.