Ryan Gosling to zdecydowanie jeden z najlepszych aktorów nie tylko ostatnich kilkunastu lat, ale również i XXI wieku. Kanadyjczyk jest w większym stopniu znany właśnie z tej ścieżki życiowej, jednak zdaje się, że zamierza się rozwijać mocniej także na innych polach. Gosling planuje bowiem stworzenie filmu osadzonego w uniwersum, które każdy doskonale zna.

Ryan Gosling ma absolutnie kosmiczny dorobek, jeśli chodzi o aktorskie kreacje. "Projekt Hail Mary", "Blue Valentine", "La La Land", "Pamiętnik", "Nice Guys", "Kaskader", "Drive", "Miłość Larsa" - to zaledwie skrawek długiej i pięknej listy filmów, w których Gosling popisał się wielkim, wciąż nienagrodzonym Oscarem, aktorskim talentem. Mało kto wie, że kanadyjski aktor wiele lat temu zadebiutował jako reżyser z projektem "Lost River" - thrillerem z 2014 roku z udziałem m.in. Matta Smitha, Saoirse Ronan, Bena Mendelsohna czy Evy Mendes. Wygląda na to, że Gosling jest głodny kina - nie tylko tego, w którym gra, ale w którym ma twórczą władzę.
Ryan Gosling i Flinstonowie. Tego się nikt nie spodziewał
Równolegle do kariery aktorskiej, Gosling bywa też producentem filmów, w których gra - miało to miejsce m.in. w przypadku "Blue Valentine", "Kaskadera", niedawnego "Projektu Hail Mary" czy nadchodzącego "Star Wars: Starfighter". Gosling, wraz z Jessie Henderson wyprodukował również "Love of Your Life" - dramat romantyczny z udziałem Margaret Qualley, Patricka Schwarzeneggera, Aarona Pierre'a i Gabriela Basso, który jesienią ma trafić do amerykańskich kin i pokazany wcześniej na festiwalu w Toronto.
Teraz okazuje się, że wspomniana dwójka pracuje nad innym, znacznie bardziej szalonym u swoich podstaw projektem. Otóż Gosling aktywnie chce przenieść na wielki ekran losy Bamm-Bamma - postaci znanej z uniwersum "Flinstonów", a dokładnie syna Barneya i Betty Rubble'ów. Z kreskówki znamy go przede wszystkim jako małego dzieciaka, ale Gosling ma plan, by film skoncentrował się na nim jako na dorosłej postaci.
W całej historii "Flinstonowersum" mieliśmy już do czynienia z tym kierunkiem, jednak w animowanej wersji - w latach 1971-72, gdy emitowano "The Pebbles and Bamm-Bamm Show" - serial opowiadający o losach dorosłych dzieci Flinstonów (córki Pebbles) oraz syna Rubble'ów. Jeśli film o Bamm-Bammie powstanie (a nie ma powodów, by sądzić inaczej), będzie to trzecia aktorska kinowa produkcja poświęcona Flinstonom. Po raz pierwszy zobaczyliśmy ich na wielkim ekranie w 1994 roku, a następnie - w prequelu "Flinstonowie: Niech żyje Rock Vegas!". W tej dylogii główne role grali m.in. John Goodman, Rick Moranis, Elizabeth Perkins, Rosie O'Donnell, Alan Cumming, Halle Berry, Joan Collins czy Kyle MacLachlan.
Na tym etapie nie jest jasne, czy Ryan Gosling podejmie się aktorskiego wyzwania w ramach filmu o Bamm-Bammie, czy pozostanie wyłącznie producentem filmu. Póki co wiadomo, że Gosling i Henderson poszukują scenarzysty, a sam projekt ma powstać pod patronatem studia Warner Bros. Proces dopiero się zaczął, więc wszelkie detale dotyczące obsady i daty premiery to na razie melodia przyszłości. Jest jednak pewne, że artystyczny nos Ryana Goslinga rzadko się myli. Kto wie, może powrót do świata Flinstonów to naprawdę dobry pomysł?
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Pierwsze opinie o Gwiazdozbiorze Psa. Albo kochasz, albo...
- Christopher Nolan wreszcie pobił własny rekord. Zajęło mu to 14 lat
- Bogaci i martwi to film jakich mało. Tego się nie spodziewaliście
- Uniwersum epickiego fantasy się rozrasta. Praca nad adaptacją wre
- Dopóki James Gunn dowoził, nie było problemu. DCU wisi nad przepaścią
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.