REKLAMA

Scarpetta od Prime Video ma świetną obsadę. Obejrzałem ten mroczny thriller

Nicole Kidman stała się już twarzą serialowych thrillerów. Niestety, jej występ nie daje gwarancji jakości. Nierówny kryminał „Scarpetta” od Prime Video to przykład zmarnowanego potencjału, choć nie spisywałbym go na straty.

scarpetta prime video serial
REKLAMA

„Scarpetta”, nowy serial Prime Video bazujący na motywach powieści Patricii Cornwell, na otwarciu serwuje nam - jak na rasowy kryminał przystało - ponury obraz skutku brutalnego zabójstwa: kobiece ciało porzucone gdzieś przy torach kolejowych.

Telefon wyrywa ze snu lekarkę sądową, Kay Scarpettę. Zwłoki odnaleziono - wzywają ją na miejsce. Wkrótce okaże się, że właśnie wciągnięto ją w sprawę z przeszłości. Szokujące odkrycie zagrozi reputacji bohaterki; to może być początek jej upadku, jeśli sekrety jej pierwszej wielkiej sprawy, które próbowała pogrzebać blisko 30 lat temu, zostaną teraz ujawnione.

Życie i kariera Scarpetty kształtowane są przez śmierć i żałobę właściwie od zawsze - odkąd jako dziecko była świadkiem brutalnego morderstwa własnego ojca. Teraz, ścigając się z czasem, zaczyna też mierzyć się z myślą, że jej traumy i obsesja na punkcie śmierci mogły zahamować rozwój emocjonalny, wpływając, siłą rzeczy, zarówno na jej relację z pracą, jak i z bliskimi.

REKLAMA

Scarpetta: opinia o serialu Prime Video

Brzmi ciekawie, prawda? Powyższy koncept daje twórcom pole do popisu: pozwala zanurzyć się w psychologię postaci i nadać serialowi rzadko spotykaną w podobnych kryminałach głębię. Niestety, z jakiegoś powodu scenarzyści w większości przypadków postanawiają jedynie prześlizgnąć się po mrocznych aspektach osobowości tej bohaterki - grają bezpiecznie, powściągliwie, a w efekcie rozczarowująco. A skoro już przy „graniu” jesteśmy: to samo możemy powiedzieć, niestety, o występie Nicole Kidman. Znacznie lepiej wypada jej młodsza wersja, Rosy McEwan (serial porusza się po dwóch liniach czasowych): wnosi do produkcji więcej energii i wiarygodności, a za jej fizyczną ekspresją kryje się wyczuwalny niepokój (coś, czego brakuje wersji „starszej”).

To właśnie niedoskonałości bohaterów sprawiają, że thriller jako gatunek potrafi być tak fascynujący - protagoniści potrafią być nie mniej popękani i złożeni jak ci, których tropią. Szkoda, że w tym przypadku nie zechcieli poświęcić pęknięciom więcej uwagi. To mogło być coś więcej, nie zaś - czym się ostatecznie okazuje - jedynie konwencjonalny dramat kryminalny ocierający się o operę mydlaną, który chwilami ugina się pod ciężarem klisz. Twórcy postanowili skupić się przede wszystkim na niezbyt interesującej, rozdmuchanej dynamice rodzinnej - a przez to znacznie, znacznie ciekawsze wątki, jak te dotyczące żałoby i oszustwa, nie mają szansy odpowiednio się rozwinąć. Opowieść jest też strasznie przeładowana postaciami - tak bardzo, że utrzymanie jakiejś narracyjnej spójności i konsekwencji jest niemal niewykonalne. Co gorsza, większość z nich sprawia wrażenie raczej karykatur niż w pełni ukształtowanych, pełnokrwistych ludzi. Gdy kolejna dyskusja kończy się kakofonią wrzasków i erupcją przesadzonych emocji, zamiast zaangażowania czujemy raczej znużenie.

Nie oznacza to, że „Scarpetta” nie ma do zaoferowania nic ciekawego.

Bądź co bądź, porusza interesujący temat psychologicznego kosztu pracy z ciałami ofiar i ciągłego kontaktu z przemocą. W centrum znajduje się kontrast między chłodną naukową analizą a emocjonalnym ciężarem śledztwa, a dwie linie czasowe pokazują, w jaki sposób rozwijały się metody działania przedstawicieli medycyny sądowej. Fantastyczna McEwan pomaga też skutecznie odtworzyć obraz presji wobec kobiet w zawodzie w latach 90. Jest tu też trochę ciekawych, osobistych tajemnic i intryg do rozwikłania. Niestety, gdy już poważnie zaangażują, zaraz rozwadnia je kolejna awantura czy boleśnie nieciekawa sekwencja z udziałem Jamie Lee Curtis (gwiazda wciela się w siostrę głównej bohaterki).

Można też przyznać „Scarpettcie” plus za wysoką wartość produkcyjną i dopracowaną scenografię. Poza tym: im głębiej w las, tym ciekawiej. Serial najciekawsze odcinki postanowił zachować na sam koniec - wówczas dostajemy więcej napięcia i bardziej porywających momentów (nieco pogłębiających całość), których wcześniejszym, chaotycznym epizodom bardzo, bardzo brakuje. To właśnie one mogą sprawić, że część widzów zechce mimo wszystko zapoznać się z kontynuacją, którą, co już wiadomo, dostaniemy. 2. sezon został już zamówiony. 

Tytułowa Scarpetta w wydaniu Kidman jest bardziej obserwatorką, niż motorem napędowym swojej historii. To sporo mówi o tym kryminalnym dreszczowcu, który mógłby być znacznie lepszy, gdyby skoncentrował się bardziej na fascynującym świecie medycyny sądowej i psychologii protagonistki, zamiast rozpraszać na liczne wątki rodzinne i nieciekawe postacie.

Serial obejrzysz tutaj:

Czytaj więcej:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-12T11:44:52+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T10:32:02+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T09:36:56+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T19:44:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T15:44:42+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T15:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T12:20:14+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T08:57:28+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T17:23:27+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T15:11:55+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA