"Vladimir" to obecnie jeden z najpopularniejszych seriali Netfliksa. Ma wiele, by zasługiwać na to miano, a jednym z argumentów za, jest elektryzujące i intensywne zakończenie. Julia May Jones, autorka powieści będącej materiałem źródłowym produkcji, a zarazem showrunnerka, zabrała w tej sprawie głos.

Zakończenia to w filmach i serialach rzecz święta. Albo pięknie puentują to, co dotychczas się wydarzyło, albo serwują niesamowite zwroty akcji, albo stają się jedną, wielką sugestią, co do kierunku rozwoju kolejnych części lub sezonów. Bez dobrego finału nie czuć stawki historii, a co za tym idzie, więzi z bohaterami z ekranu. "Vladimir" nie jest serialem bez wad, ale z pewnością nie ma co narzekać na jego zakończenie - ono jest bardzo bogate i przewrotne.
UWAGA: W dalszej części pojawią się spoilery co do fabuły serialu.
Vladimir kończy się intensywnie. Co miała na myśli autorka?
Gwoli przypomnienia: przez cały sezon obserwujemy poczynania bezimiennej, tajemniczej bohaterki (Rachel Weisz), która na co dzień wykłada na uczelni. Z czasem popada w coraz mocniejszą obsesję na temat Vladimira (Leo Woodall) - swojego nowego, młodszego kolegi z pracy. To kończy się wielkim spotkaniem w chatce, do której oboje się udali. Przybywa tam również John, mąż profesorki, który jest podejrzewany o romans z żoną Vladimira, Cynthią. Wówczas dochodzi do pożaru w domku, z którego głównej bohaterce udaje się uciec wraz z draftem swojej nowej powieści, napisanej dzięki fantazjom na temat Vlada.
Choć widzimy, że postać Weisz udanie ewakuowała się z domku, nie widzimy okiem kamery, że udaje się to Johnowi czy Vladimirowi, a choć kobieta zapewnia widza, łamiąc czwartą ścianę, że wszyscy się uratowali, to ciężko jest jej w 100% uwierzyć. W tej sprawie głos zabrała Julia May Jonas, rozmawiająca z Gold Derby autorka powieści:
To [zakończenie] zdecydowanie ma być niejednoznaczne. Czuję, że w tym serialu jest tak dużo pytań, że chciałam pozostawić ten znak zapytania.
Wygląda więc na to, że kwestia realności samego pożaru, jak i przeżycia przez Johna i Vladimira, pozostaje do interpretacji ze strony widza. Jednym z kluczowych momentów finału jest scena zbliżenia między bohaterami granymi przez Weisz i Woodalla. Chwila, na którą kobieta tak czekała i o której fantazjowała w końcu następuje, co sprawia, że jej obsesja słabnie. Twórczyni serialu zauważa, że warto w tym miejscu skupić się na tym, że uczucie do Vladimira przełożyło się na inspirację zawodową:
Myślę, że pytanie dotyczy raczej tego, co dało jej pożądanie. To, co dało jej pożądanie, było o wiele większe, lepsze i bardziej satysfakcjonujące niż samo spełnienie pragnienia.
Nie ulega wątpliwości, że we "Vladimirze" mamy do czynienia z częstym operowaniem niejasnościami, niejednoznacznościami, zacieraniem się granicy między fantazją, a tym co realne. Julia May Jonas w rozmowie z portalem opowiedziała, jak chciała sportretować stan, w którym znajdowała się główna bohaterka serialu:
Chciałam uchwycić to niesamowite uczucie, gdy zakochujesz się w kimś, a potem zaczynasz się nim obsesyjnie interesować i tracić kontakt z rzeczywistością. Zaczynasz myśleć, że spotkasz go na rogu ulicy, choć oczywiście go tam nie spotkasz. Taka obsesja może nas ogarnąć i całkowicie zmienić naszą perspektywę tego, co jest prawdziwe, a co nie.
Autorka, zapytana o potencjalną kontynuację serialu, czysto teoretycznie nie zamknęła drzwi, ale zarazem widać, że ma określony stosunek do tej wizji. Stwierdziła bowiem, że podoba jej się idea limitowanego serialu. To czytelny sygnał, że raczej nie planuje powrotu do tej historii.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Vladimir to strzał w dziesiątkę. Netflix wszedł na grząski grunt
- Vladimir od Netfliksa to sztos. Gdzie jeszcze grała Rachel Weisz?
- Thriller Netfliksa mnie zmroził. Mocny film na faktach
- Mroczne kryminały przejmują Netfliksa. Po tym podwójnym uderzeniu nie pozbieracie się
- Zła influencerka podbiła Netfliksa. Gdzie są teraz bohaterowie filmu?
zdjęcie główne: materiały prasowe Netfliksa



















