Niepozorna, drobna pozycja, która zostawia po sobie spore zaskoczenie i poczucie niedosytu - taka właśnie jest "Śluza", prozatorski debiut Zu Witkowskiej. To piękna opowieść o samotności i konsekwencjach podejmowanych wyborów, która wwierca się w mózg i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Uwagę czytelników z pewnością przyciągnie okładka "Śluzy" zaprojektowana przez Kirę Pietrek. Piękna grafika, od której nie można oderwać wzorku, natychmiast zasiewa ziarno ciekawości, o czym będzie ta chudziutka, nieco ponad dwustustronicowa powieść Zu Witkowskiej. Wygląda niepozornie, to prawda, ale po co lać wodę, skoro w tak krótkiej historii można zawrzeć ważny i piękny przekaz, który warto wziąć sobie do serca? Teraz, po pochłonięciu całej książki w jeden wieczór, mogę już stwierdzić, że "Śluza" to jednak z tych opowieści, która w tym roku zaskoczyła mnie najbardziej.
Śluza - recenzja książki Zu Witkowskiej
Łucja jest ambitną naukowczynią, która bierze udział w prestiżowym projekcie badawczym w zakresie medycyny. Dziewczyna ma być koordynatorką badań, w ramach których przez kilka miesięcy będzie zbierać konkretne rośliny, aby stworzyć pewien preparat na wszelkie dolegliwości. Podekscytowanie Łucji zostaje jednak zburzone listem, który znalazła niedługo po zebraniu konsorcjum. Zawiera on wiadomość, która wwierca jej się w głowę i nie może przestać o niej myśleć. Mimo to wyrusza ona na badania we wskazane miejsce, gdzie poznaje swoją gospodynię, operatorkę śluzy.
Na miejscu nie wszystko idzie po jej myśli i właśnie te fragmenty są stresujące - Łucja to bowiem osoba zorganizowana, można wręcz powiedzieć, że jest perfekcjonistką, a mimo to życie stawia jej kłody pod nogi. W głowie wciąż dudnią jej słowa z listu, który przeczytała przed wyjazdem. To właśnie przez to bohaterka ma wrażenie, że wali się nie tylko jej życie, ale również kariera. W międzyczasie, dzięki rozmowom z napotkanymi po drodze osobami, zaczyna analizować, czy aby na pewno obrała dobrą ścieżkę.
Początkowo obawiałam się tej książki. Literatura piękna ma bowiem to do siebie, że często ubiera historię we wzniosłe słowa, przez które trudno przebrnąć. Biorąc pod uwagę rozmiar powieści Witkowskiej, która wywodzi się przecież z poezji, miałam wątpliwości, czy jej prozatorski debiut do mnie trafi - czy styl nie będzie patetyczny, przez co trudno będzie mi przebrnąć przez "Śluzę", albo czy nie będzie to jedna z tych górnolotnych powieści, po których zostanie mi tylko wspomnienie, że potwornie męczyłam się podczas jej czytania. Nic z tych rzeczy.
Byłam wręcz zaskoczona, jak "Śluza" wciągnęła mnie swoją historią, swoim stylem, swoją delikatnością. Witkowska potrafi ubrać w słowa zwykłe czynności, które robimy (jak choćby mówienie pod nosem "zamknęłam drzwi", żeby się nie wracać w połowie drogi, bo instynkt uparcie twierdzi, że mieszkanie zostało otwarte) i płynnie wplata je w fabułę. Jest w jej języku coś, dzięki czemu z łatwością można zidentyfikować się z główną bohaterką, nawet jeśli mamy mało wspólnego z jej doświadczeniem. Książkę zabrałam do pociągu i czytałam ją z zainteresowaniem aż do ostatniej strony.
Wnioski są słodko-gorzkie, lecz dają do myślenia. Szczególnie teraz, kiedy przez media społecznościowe mamy dostęp do całego świata, a jednak paradoksalnie jesteśmy coraz bardziej samotni. Porównując się do innych, zaczynamy mieć wątpliwości, czy aby na pewno dokonaliśmy dobrych wyborów, chcemy się piąć po szczeblach kariery coraz wyżej, i wyżej. Po lekturze "Śluzy" mam szczerą nadzieję, że każdy z nas spotka na swojej drodze panią śluzową z powieści. Kto to? Nie pytajcie - przekonajcie się sami.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Fiolet napawa niepokojem. Nowy Kolor zła przeczytałam jednym tchem
- Synmojegotaty napisał książkę, a ja ją przeczytałam. Złoto
- Nie byłam gotowa na to, co szykuje Ogień w gardle. Mocna historia
- Wszystkie Kolory zła. W jakiej kolejności czytać książki kryminalne?
- Olga Tokarczuk pod ścianą. Noblistka wreszcie zabrała głos
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.