REKLAMA

Porównujemy SOR i Znieczulenie. Który serial wypada lepiej?

Całkiem niedawno ekscytowaliśmy się i porównywaliśmy dwie adaptacje kultowej powieści Bolesława Prusa, które miały swoją premierę w bardzo bliskich terminach. Choć szum wokół "SOR" i "Znieczulenia" jest nieporównywalnie mniejszy, obie produkcje również w pewnym sensie ze sobą konkurują. Postanowiliśmy porównać, jak oba seriale sobie radzą na konkretnych płaszczyznach.

sor znieczulenie seriale porownanie
REKLAMA

Co łączy "SOR" i "Znieczulenie"? Oba tytuły są serialami, dostępnymi do obejrzenia w streamingu i przedstawiającymi grupę lekarzy zmagających się ze swoimi problemami i z różnymi skutkami próbującymi łączyć sferę zawodową z życiem prywatnym. Produkcje kolejno Prime Video i Netfliksa znacząco jednak się różnią, jeśli chodzi o pewne aspekty. Porównujemy, który z tych seriali wypada lepiej i gdzie dokładnie.

REKLAMA

Polskie seriale medyczne podbijają streaming. Porównujemy Znieczulenie i SOR

Znieczulenie vs SOR - fabuła

Akcja "SOR" rozgrywa się w jednym z warszawskich szpitali, gdzie jesteśmy świadkami pracy zespołu działającego na szpitalnym oddziale ratunkowym, podczas gdy "Znieczulenie" ma ciut większy rozmach - jesteśmy świadkami funkcjonowania różnych oddziałów i specyfiki pracy lekarzy różnych specjalizacji. Serialowi Prime Video bliżej do "procedurala", który co odcinek zasypuje nas nowymi wyzwaniami medycznymi, z którymi zmagają się lekarze, jednocześnie rozwijając w tle melodramatyczne wątki. Produkcja Netfliksa zaś koncentruje się przede wszystkim na "surowej akcji", nie szuka sensacji ani miejsca do moralizowania na przykładzie konkretnych przypadków, a losy głównego bohatera rozwija z zaangażowaniem i większą scenariuszową niejednoznacznością. 1:0 dla "Znieczulenia".

REKLAMA

Znieczulenie vs SOR - akcja medyczna

To prawdopodobnie najbardziej wyrównana kategoria w pojedynku obu tych seriali. W obu przypadkach melodrama na szczęście jest tłem, a twórcy zarówno "SOR", jak i "Znieczulenia" regularnie wrzucają nas w wir intensywnych wydarzeń, w trakcie których trzeba zadziałać szybko, fachowo i pewnie, żeby ocalić życie pacjenta, a także z prędkością karabinu maszynowego wystrzeliwywać z siebie dialogi zrozumiałe głównie dla lekarzy. "Znieczulenie" świetnie rozgrywa napięcie związane z takimi sytuacjami, jednak tutaj przewagę ma nad nim serial Prime Video. "SOR-owi" bardzo sprawnie udaje się zbudować poczucie ciągłego stresu, niepewności, braku spokoju i poczucia, że każda minuta spokoju jest niebywale cenna, bo za moment trzeba będzie pobrudzić sobie ręce, by uratować czyjeś życie. "SOR" zdobywa punkt, zatem 1:1.

Sonia Mietielica - kadr z serialu "SOR"

Znieczulenie vs SOR - realizm

Z perspektywy widza to kategoria naraz trudna i łatwa do oceny. Z jednej strony, mało który odbiorca serialu jest lekarzem i może powiedzieć, jak wiernie ten czy inny serial oddaje specyfikę jego pracy. Z drugiej strony jednak, jesteśmy ludźmi, często pacjentami jesteśmy i zapewne każdy ma na koncie przynajmniej kilka wizyt w szpitalu w swoim życiu. Pod tym kątem "SOR" jest dość zastanawiająco gładki i sterylny - rysuje nam obraz lekarzy, którzy niby mają swoje osobiste sprawy nie do końca przepracowane, ale trudno zaangażować się emocjonalnie w ich charaktery, częściej można odbierać ich jako symbole konkretnych postaw, aniżeli pełnokrwiste postacie. "Znieczulenie" ma tę przewagę, że nie pudruje rzeczywistości - nie pomija tego, że istnieją lekarze dobrzy w swoim fachu oraz w sercu, ale nie ucieka od pokazywania tego, jakie skutki ma ciągłe życie pod napięciem, brak work-life balance i noszenie odpowiedzialności za cudze życie. W istnienie lekarzy z serialu Netfliksa po prostu łatwiej jest uwierzyć, więc punkt dla "Znieczulenia" - 2:1.

REKLAMA

Znieczulenie vs SOR - komentarz społeczny

Jedną z podstawowych zalet wielokrotnie przytaczanego w dyskusji wokół obu tych seriali "The Pitt" jest to, że tytuł ten doskonale wplata w swoją fabułę społeczne (i polityczne) problemy, z którymi zmaga się współczesna Ameryka. Po serialach Prime Video i Netfliksa można było zatem oczekiwać, że - zwłaszcza wobec ostatnich wydarzeń w polskiej ochronie zdrowia - nie tyle odniosą się do tego, co dokonają pewnych obserwacji, które szeroko określa się jako "komentarz społeczny". Pod tym względem "SOR" zdecydowanie sobie nie radzi i bardziej przypomina moralizujący materiał przypominający nam o szlachetności lekarzy, o tym, że koniec końców jest w nich dobro i to oni są ostoją społeczeństwa. Netflix tutaj ponownie wygrywa - "Znieczulenie" bowiem dość dobrze sprawdza się, gdy przychodzi do zagłębienia się w szpital nie tylko jako miejsce ratowania czy leczenia ludzi, ale przede wszystkim jako instytucję złożoną z ludzi posiadających określone ambicje i wpływy konieczne do ich realizacji. Za pomocą wątku Łazarza rozważa granice decydowania przez lekarzy o cudzym życiu w obliczu jego zagrożenia oraz powolnej biurokracji. 3:1 dla "Znieczulenia".

Masza Wągrocka - kadr z serialu "Znieczulenie"

Znieczulenie vs SOR - obsada

Niezależnie od wszelkich formalnych zastrzeżeń wobec obu seriali, trzeba powiedzieć to otwarcie - zarówno "Znieczulenie", jak i "SOR" stoją w sporym stopniu znakomitą obsadą, która wyciska tyle, ile się da, ze scenariusza. W serialu Netfliksa spektakularnie prym wiedzie magnetyczny jak zawsze Leszek Lichota, natomiast jego partnerzy są w dobrej formie - Aleksandra Popławska, Dorota Kolak, Krzysztof Stelmaszyk, Masza Wągrocka, Karolina Gruszka, Mariusz Bonaszewski czy Marcin Czarnik robią tutaj naprawdę sporo, by przyciągnąć uwagę widza, nawet jeśli scenariusz nie każdemu pozwala na długą obecność na ekranie. "SOR" również jest mocny, jeśli chodzi o nazwiska - Sebastian Dela gra prawdopodobnie najlepszą i najciekawszą rolę w swojej karierze, jego chemia z Sonią Mietielicą jest wyczuwalna, Ireneusz Czop w roli surowego, acz mającego serce szefa to casting stuprocentowo udany, a Patrycja Franczak, Mary Pawłowska i Maciej Bisiorek skutecznie zapełniają drugi plan będąc "młodymi zdolnymi". Zarządzam remis, a zatem po punkcie dla każdego z seriali.

REKLAMA

Tym samym, podsumowując wszystkie omówione elementy, "Znieczulenie" wygrywa z "SOR" 4:2. Niech to jednak nie zniechęci absolutnie do oglądania tytułu, który w tym starciu przegrał - i jeden i drugi mają ciekawe rzeczy do zaoferowania. Po prostu seriale Prime Video i Netfliksa rozkładają akcenty na zupełnie innych polach, po czym starają się, by dowieźć angażujący kawał telewizji. Obie produkcje są zdecydowanie czymś, co warto mieć obejrzane.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA