„Stamtąd” znowu zostawia nas z masą pytań i zerem odpowiedzi? Niemieckie „Dark” zaoferuje Ci ten sam genialny, tajemniczy klimat, ale w przeciwieństwie do hitu MGM+, ta zamknięta w trzech sezonach historia nagrodzi twoją uwagę genialnym finałem.

Fani „Stamtąd” nie mają łatwego życia. Ich ulubiony serial cały czas obiecuje im, że już za chwilę, już za momencik poznają odpowiedzi na kluczowe pytania. Tymczasem lecą kolejne odcinki, każdy posuwa fabułę odrobinę naprzód i wrzuca kolejne zagadki do rozwiązania. I nagle, sezon się kończy, a widzowie zostają z ręką w Farmville i tyle. Problem jest poważny, bo serial żyje w mediach społecznościowych właśnie dlatego, że zasypuje widzów sugestiami i tropami, w których fani kopią, kopią i końca nie widać. I choć produkcja ma zakończyć się na 5. sezonie, to już teraz wiemy, że serial jest przeciągnięty.
Dlatego fanom „Stamtąd” chciałem polecić jeden tytuł, który da te same emocje, ale jednocześnie jest pięknie napisaną zamkniętą całością. Przy okazji nie ma w nim ani grama pustosłowia czy gry obliczonej na ciągłe przedłużanie fabuły.
Dark to idealny serial dla fanów Stamtąd
Mówię oczywiście o „Dark”, czyli niemieckim serialu Netfliksa. Była to jedna z pierwszych europejskich produkcji serwisu. Pamiętam, że nadzieje z nią związane były wielkie, a media (w tym, przyznaję, również ja) widziały w nim coś w stylu „Stranger Things”. I na swoją własną obronę powiem, że to skojarzenie wynikało z zapowiedzi, jakie udostępniał Netflix. A brzmiały one tak:
Zniknięcie dwójki dzieci z niemieckiego miasteczka Winden otwiera czeluści, które podważają istnienie czasu, jaki znamy. Ważniejszym od tego, kto porwał dzieci, okazuje się pytanie o to, kiedy to się stało.
Netflix bardzo długo ukrywał, że czas jest nie tyle ważny, co kluczowy, a serial w gruncie rzeczy będzie zajmował się pętlami i paradoksami czasu. Teraz, po latach od zakończenia „Dark” możemy rozmawiać o nim trochę bardziej otwarcie.
Nie zmienia to jednak faktu, że rozmawia się o nim trudno, bo jest… piekielnie skomplikowany.
Jednak w przeciwieństwie do „Stamtąd”, złożoność „Dark” wynika z liczby bohaterów i zachodzących między nimi zależności. Zagadka w zasadzie od samego początku jest bardzo prosta, ale z każdym kolejnym sezonem (a są trzy) pojawia się nowy poziom trudności.
Fabuła opowiada bowiem o kilku rodzinach zamieszkujących miasteczko Winden. Ale ich losy obserwujemy na przestrzeni 100 lat. Akcja bowiem skacze po różnych wydarzeniach, rozwijając nie tylko poszczególne wątki, dramaty, zdrady i miłości, ale również dokładając kolejne warstwy do pytania: o co tutaj chodzi?
„Dark” wspaniale radzi sobie z jako dramat i jako serial science fiction z elementami retro. Czasem nawet trudno uwierzyć, jak wiele udało się w nim zmieścić. W przeciwieństwie do „Stamtąd” relacje między bohaterami ważą naprawdę bardzo dużo, ich problemy i dramaty mają znaczenie i nie są tylko przystankiem na drodze do rozwiązania zagadki. Momentami możecie pomyśleć, że ogląda się go trochę jak telenowelę – i to prawda. Ale taką telenowelę, którą trzeba śledzić z notatnikiem, bo „Dark” nie jest łatwy i nie wybacza nieuważnego oglądania.
„Stamtąd” ewidentnie miejscami wypełnione jest fabularną watą i bohaterami, którzy nie mają znaczenia. Niemiecka produkcja Netfliksa jest precyzyjna jak mechaniczny zegarek i gdy obejrzycie serial od początku do końca, to przyznacie mi rację. Obiecuję.
Więcej o "Stamtąd" poczytasz na Spider's Web:
Szef serwisu Rozrywka.Blog. Współpracownicy wyobrażają sobie go jako dżentelmena w surducie i z cygarem w ręku. Na co dzień walczy na polu walki z brakiem kultury, prowadząc Rozrywka.Blog. Specjalista od seriali i ich historii. Kocha dobre fabuły również w komiksach i animacji. W wolnych chwilach gra w gry bez prądu, maluje figurki. Wcześniej zajmował się zawodowo grami planszowymi, pracował branży PR i marketingu internetowym.