REKLAMA

Co ma wspólnego Stamtąd z Lost? Więcej, niż myślicie

"Stamtąd" to jeden z najlepszych seriali ostatnich lat, zwłaszcza, jeśli chodzi o tematykę zagubionych ludzi szukających drogi do domu. Przez długi czas to miano należało do "Lost". Oba seriale mają ze sobą niemało wspólnego.

stamtad lost seriale powiazania
REKLAMA

Skomplikowane zagadki, głęboko ukryte rozwiązania, długotrwałe poszukiwania powiązań mające na celu znalezienie "klucza" - taki proces, przedstawiony w serialu, zwykle jest obliczony na dwa wyjścia. Albo będzie doskonały "mózgotrzepem", który skłania do kreatywności, składania puzzli w jedno i wytężania umysłu, by łączyć fakty, albo stanie się przerostem formy nad treścią i będzie kręcił się przez wieki w kółko, byleby działo się cokolwiek. "Stamtąd" wielokrotnie było atakowane pod tym kątem, "Lost" w czasach swojej świetności zapewne nieraz miało tak samo. Dziś oba seriale uchodzą za swego rodzaju klasyki.

REKLAMA

Lost i Stamtąd to serialowi kuzyni. Co łączy te produkcje?

"Lost", znane również pod nazwą "Zagubieni", to serial emitowany w latach 2004-10. Przedstawia on losy 48 pasażerów samolotu linii Oceanic Airlines, który w trakcie lotu z Sydney do Los Angeles rozbił się na tropikalnej wyspie na południowym Pacyfiku. Rozbitkowie walczą o przetrwanie, co nie jest łatwe tym bardziej, że doświadczają zagadkowych i trudnych do wytłumaczenia zjawisk. W przypadku "Stamtąd" czuć pewne pokrewieństwo - i tu mamy bowiem do czynienia z kilkudziesięcioma osobami, które mimo prób powrotu do domu, są uwięzione w miejscu, w którym przebywają, zmagając się jednocześnie z mrocznymi, potwornymi tajemnicami miasta-pułapki. I jeden, i drugi serial wykorzystuje podobny styl narracji, na który składają się m.in. duża obsada, historie z przeszłości, sytuacja pt. "więcej pytań niż odpowiedzi".

To jednak nie są jedyne wspólne punkty obu seriali. Jednym z nich jest chociażby to, że za warstwę kreatywną "Stamtąd" odpowiedzialni są ci sami ludzie, którzy tworzyli "Lost". Jednym z nich jest chociażby Jack Bender - amerykański reżyser i producent telewizyjny. To zdecydowanie jedna z kluczowych postaci dla "Lost" - wyreżyserował bowiem 35 odcinków tego serialu. Biorąc pod uwagę, że łączna liczba odcinków to 121, może to nie robić wielkiego wrażenia, ale gdy się policzy, wychodzi więcej niż 25% całego serialu. W przypadku "Stamtąd" jest to już większa liczba - Bender wyreżyserował 18 odcinków na 38 dostępnych, a zatem odpowiada za prawie 50% całości. W obu serialach pełnił też funkcję producenta wykonawczego, podobnie jak Jeff Pinkner, który w jednym i drugim serialu był scenarzystą.

Na tym jednak nie kończą się powiązania "Stamtąd" i "Lost". Łączy je kolejne nazwisko - mowa tu oczywiście o Haroldzie Perrineau - 63-letnim amerykańskim aktorze, którego współczesna publika zna przede wszystkim właśnie z pierwszego wymienionego serialu. Perrineau wciela się w Boyda Stevensa, byłego wojskowego, który staje się nieformalnym liderem uwięzionej w miasteczku społeczności. W trakcie fabuły obserwujemy, jak bohater (nie) radzi sobie z ciężarem odpowiedzialności, zmaga się z własnymi słabościami i coraz mocniejszym psychicznym oraz fizycznym cierpieniem.

REKLAMA

Ci, którzy wychowali się na "Zagubionych", pamiętają go jednak bardziej jako Michaela Dawsona - jedną z czołowych postaci tego serialu. Bohater ten przed katastrofą samolotu był zdolnym, choć niezarabiającym dużych pieniędzy artystą, którego partnerka wyjechała z ich dzieckiem, a od tamtego momentu pozostawali w separacji. To również postać zaradna, wykorzystująca swoje doświadczenie (m.in. budowlane) dla celów wspólnoty i za wszelką cenę próbująca chronić swojego syna.

"Stamtąd" i "Lost" to zdecydowanie pozycje obowiązkowe. Zwłaszcza dla tych odbiorców, którzy lubią powoli odkrywać skomplikowane, wielopoziomowe tajemnice. Nawet za cenę długiego czasu rozgryzania rozwiązań, warto się w nie zagłębić.

REKLAMA

Więcej o "Stamtąd" poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA