Choć początkowo Człowiek w Żółci, główny antagonista czwartego sezonu "Stamtąd", niespecjalnie szybko się rozkręcał, ostatnie epizody stanowią solidne przyspieszenie w tym temacie. Złoczyńca pod postacią Sophii niepostrzeżenie sieje chaos, a 7. odcinek to obraz kolejnego, przerażającego elementu jego planu.

Do 4. sezonu "Stamtąd" częściej mieliśmy do czynienia z bohaterem zbiorowym w postaci potworów, atakujących przez noc i skwapliwie strzegących swoich tajemnic. Teraz zło nabrało kolejnego, bardziej wyrazistego kształtu - od początku "czwórki" ma ono postać Człowieka w Żółci - potężnej istoty, która ma kluczowy wpływ na miasteczko będące więzieniem dla bohaterów. Choć wciąż nie wszystko wiadomo na jego temat i pozostaje wiele znaków zapytania, każdy kolejny odcinek odsłania nam to, co złoczyńca potrafi i co wykorzysta, by zamącić w głowach mieszkańców.
Agentka Sophia w akcji. 007 przy niej to uczniak
Od kilku odcinków Sophia aka Człowiek w Żółci coraz bardziej akcentuje swoją obecność w miasteczku, jednocześnie wciąż udanie chroniąc swoją prawdziwą tożsamość. Przerażający złoczyńca namącił już w głowie Sarze ("organizując" powrót przemawiających do niej głosów), widzieliśmy krótką, acz intensywną rozmowę z Julie, po której ta była wściekła, a teraz celem jest też Henry. W poprzednim epizodzie Sophia, w trakcie rozmowy z mężczyzną, dolała mu do drinka swojej krwi. Odcinek, który trafił do HBO Max dzisiaj, rozwija ten (i nie tylko) wątek.
W 7. odcinku 4. sezonu "Stamtąd", dolanie krwi Henry'emu zbiera swoje plony - mężczyzna doświadcza wizji, według której słyszy szpitalne odgłosy, a w pewnym momencie sam jest w łóżku, podłączony do aparatury medycznej, w towarzystwie swojego syna, Victora, ubranego bardziej elegancko. Wiemy, że to iluzja skonstruowana przez Sophię, ale można założyć, że Henry będzie chciał jeszcze bardziej uwierzyć, że mieszkańcy tak naprawdę nie są uwięzieni, a to, co się dzieje, to tylko majaki senne (w przypadku Henry'ego - po wypadku samochodowym). Warto pamiętać, że tę teorię podsunęła mu sama Sophia.
To nie jest jednak jedyna strona opowiadanej w 7. odcinku historii, w której Człowiek w Żółci musi trzymać rękę na pulsie. Widzimy, że gdy Sophia dostrzega Boyda z totemem, którym zamierza przebić jedną z istot, na jej twarzy rysuje się swego rodzaju stres - co oznacza, że kierunek, w którym zmierzają bohaterowie, może być słuszny. Nawet mimo tego, że ostatecznie przebicie potwora nie zabija go ani nawet nie rani, widać, że mieszkańcy posuwają się coraz dalej i są na dobrym tropie - co zmusza z kolei Człowieka w Żółci do działania.
Niestety, Boyd, kompletnie nieświadomy z kim rozmawia, zdradził Sophii cały plan - opowiedział jej zarówno o tunelach, jak i koncepcji ataku na istoty. Wydaje się jednak, że mimo wiedzy widza, że bohater nie powinien być tak wylewny, Sophia wcale nie jest zadowolona. Wreszcie Człowiek w Żółci decyduje się na radykalny i przerażająco zainscenizowany ruch - niedługo po tajemniczym wyciągnięciu jajka z zagrody, rozbicia go na zwłokach Rogera (zabitego przez lalki w trakcie wyprawy z 5. odcinka), wypowiada "zaklęcia", które doprowadzają do tego, że mężczyzna potwornie ożywa w "stanie zastanym" - z zaszytymi oczami i ustami. Rozrywa sobie szczękę i za sprawą Sophii dostaje się do domu kolonialnego, gdzie po chwili zostaje przebity totemem przez Elgina. To m.in. dzięki temu końcówka epizodu jest tak intensywna, mocna i elektryzująca.
Wydarzenia z najnowszego odcinka "Stamtąd" zdecydowanie rozkręcają się, jeśli chodzi o aspekt możliwości Człowieka w Żółci. Widzimy bowiem, że moc złoczyńcy ma bardzo niewielkie ograniczenia, o ile jakiekolwiek - ma kontrolę nad potwornymi istotami i innymi niewytłumaczalnymi zjawiskami, jego krew powoduje majaki, on sam jest panem życia i śmierci - oprócz zabijania potrafi wywołać zmartwychwstanie. Wiemy więc, że coś tak ostatecznego jak śmierć, w "Stamtąd" nie jest ostateczne. Ale umówmy się: czy ktokolwiek jest tym faktem zdziwiony?
Do tej pory Sophia bardzo dobrze kontroluje swoją sytuację i nikt nie ma absolutnie żadnych podejrzeń na jej temat, co rodzi dwa możliwe wyjścia: albo w końcu (zostały 3 odcinki, więc byłby to dobry moment) ktoś dostrzeże dziwne ślady w jej zachowaniu i zacznie węszyć, albo Sophia sama się spektakularnie ujawni i zainicjuje rzeź. Nie sądzę, że jest możliwe przeciągnięcie tego momentu do 5. sezonu, ale kto wie? Po najnowszym odcinku wiemy też, że Człowiek w Żółci ma w swojej kolekcji zęby (prawdopodobnie dotychczasowych ofiar, tak jak Sophia wyjęła jednego pastorowi). Czy i kiedy poznamy jego genezę? Należy liczyć, że kolejne epizody przyniosą nam odpowiedzi na to pytanie. Pewne jest to, że Sophia w prawdziwym życiu byłaby doskonałą agentką pod przykrywką.
Więcej o "Stamtąd" poczytasz na Spider's Web:



















