REKLAMA

Myślałam, że nowość od Prime Video to powtórka z rozrywki. Błąd

Nie sądziłam, że po obejrzeniu "Tego lata stałam się piękna" jakiś serial okaże się być równie dojrzały. Prime Video zrealizował zaskakująco ciepłą i pełną humoru produkcję, która nie jest kalką pozostałych tytułów dla młodzieży i przedstawia wyjątkową historię z wciągającą tajemnicą w tle.

sterling point opinia serial prime video

Do pierwszego odcinka najnowszej produkcji Prime Video zabierałam się jak pies do jeża. Żeby nie skłamać, do początku wracałam chyba 3 razy. Przez to, że obecnie powstaje tyle adaptacji powieści z Wattpada i twórcy chętnie przenoszą na ekran książki dla młodzieży, machinalnie odpuszczam te tytuły. No bo po co już któryś raz słuchać tej samej historii, która wpisana jest w konkretny schemat i ma się wrażenie, że zmieniają się tylko aktorzy i tło opowieści? Właśnie takie odczucia towarzyszyły mi, kiedy po raz kolejny zabierałam się za oglądanie nowości od Prime Video. Myliłam się.

Sterling Point - opinia o serialu dla młodzieży w Prime Video

Serial "Sterling Point" został stworzony przez Megan Park, reżyserki takich filmów jak "Następstwa" czy "My Old Ass". Fabuła koncentruje się na Annie (Ella Rubin), pilnej siedemnastolatce, która staje przed trudną sytuacją. Dziewczyna zostaje odrzucona z elitarnego programu letniego szkoły biznesowej, do której zamierzała się dostać. Annie jest zrozpaczona, a sytuacji nie poprawia fakt, że jej chłopak nie zamierza spędzać z nią lata. W dodatku niedługo później dowiaduje się, że jej dziadek Gordon od strony mamy, które ledwo znała, zmarł. W związku z tym w domu Jacobsonów pojawia się urzędniczka, która odczytuje testament.

Annie i jej brat bliźniak Connor (Keen Ruffalo) otrzymali od dziadka posiadłość w Kanadzie, a także listy. Przejmuje je ojciec nastolatków, jednak Annie udaje się go odnaleźć i poznać jego treść. Nie jest ona dla niej do końca zrozumiała. Dowiaduje się, że dziadek miał żal o zbyt rzadkie spotkania i że nie powinien był godzić się na jakiś tajemniczy plan. Wyraził nadzieję, że Sterling Point, czyli kanadyjska posiadłość, którą przepisał rodzeństwu, wyjawi prawdę. List zakończył słowami: "Znajdź ją. Będzie cię potrzebowała, gdy mnie zabraknie". Annie bez namysłu postanawia wyjechać do Kanady, by rozwiązać tę zagadkę.

Na miejscu poznaje młodych ludzi, którzy wprowadzają ją w świat Sterling Point. Beztroska Oona (Bo Bragason), zadziorny Ellis (Jacob Whiteduck-Lavoie) oraz wrażliwy Rory (Daniel Quinn-Toye). Annie spotyka również na swojej drodze Ramonę (Amélie Elisabeth Hoeferle), która odmieni jej życie na zawsze. To, czego dowiaduje się Annie, sprawia, że tajemnica jest jeszcze bardziej ekscytująca i staje się motorem do tego, by główna bohaterka jeszcze bardziej zagłębiła się w swoją przeszłość.

"Sterling Point" to przyjemny serial, który ma w sobie wakacyjny luz. Chwilami wygląda to tak, jakby ktoś ustawił kamerę i po prostu dał scenom płynąć. Młodzi aktorzy sprawnie radzą sobie ze swoimi zadaniami, dzięki czemu wcale nie udają nastolatków, a po prostu nimi są. Ma to swoją wadę, ponieważ niektóre momenty wydają się być przegadane i rozwleczone, jednak nie był to dla mnie duży problem. Zdałam sobie sprawę, że podczas oglądania mogłam się uspokoić - brak intryg czy ostrych romantycznych scen, które dominują obecnie w produkcjach dla młodzieży, sprawił, że z przyjemnością i spokojem towarzyszyła głównej bohaterce w tej podróży w nieznane. Czy tak wygląda letnie zauroczenie?

Czytaj więcej w Spider's Web:

Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.