Widzowie zachwycają się filmem "Wiadomości do Isabelle". Mimo że jest to jedna z tych produkcji, która jest do bólu przewidywalna i wszystko klei się w niej aż za bardzo, to trudno przestać ją oglądać.

Netflix rzadko kiedy potrafi zaskoczyć, jeśli chodzi o komedie romantyczne. Nie można mu jednak odmówić tego, że swoimi produkcjami, choćby tymi najbardziej przewidywalnymi, potrafi wzruszyć nawet największych twardzieli. W nawale generycznych filmów i seriali zdarzają się bowiem takie jak "Wiadomości do Isabelle" w reżyserii Leah McKendrick, których zakończenie jest znane już od samego początku, a mimo to trudno jest oderwać się od ekranu. Sprawdziłam to na własnej skórze.
Wiadomości do Isabelle - opinia o filmie Netfliksa
Jill (w młodszą wersję wcieliła się Alice Comer) to pewna siebie, radosna dziewczyna, która niczego się nie boi. Swoją dobrą energią i przebojowością stara się zarazić siostrę Isabelle (dziewczynkę zagrała Iris Everly), która niestety nie może aktywnie uczestniczyć w życiu siostry - Izzy choruje bowiem na mukowiscydozę i większość czasu spędza, leżąc w domu lub w szpitalu. Mimo to rodzeństwo mają ze sobą wspaniały kontakt - Jill stara się, by jej siostra doświadczała życia najbardziej, jak tylko się da, dzwoniąc do Izzy w każdym ważnym momencie. Kiedy dziewczyny dorastają (w dorosłe wersje Jill i Izzy wcieliły się Zoey Dutch i Ciara Bravo), ich więź wciąż jest bardzo silna. Dlatego gdy Isabelle umiera, strata uderza w Jill ze zdwojoną siłą.
Kobieta opłakuje zmarłą siostrę i nie może pogodzić się z jej śmiercią. Znajduje jednak na to rozwiązanie - korzystając z tego, że wciąż ma numer telefonu Isabelle, zostawia jej wiadomości głosowe. Robi to, gdy za nią tęskni, ale również w momentach, kiedy jej życie uczuciowe przechodzi wzloty i upadki. Nie jest jednak świadoma tego, że numer jej siostry już do niej nie należy - został on przypisany do innego telefonu służbowego, którego właścicielem okazuje się być uroczy Wes (Nick Robinson). Mimo że początkowo mężczyzna planuje poinformować nadawczynię wiadomości, że najwyraźniej pomyliła numery, to jest tak zaintrygowany osobą po drugiej stronie słuchawki, że decyduje się kontynuować tę niecodzienną znajomość.
Wszystko w tym filmie klei się aż za bardzo. Wiadomości Jill oczywiście trafiają do przystojnego Nicka, który jest co prawda w związku, ale między nim a jego partnerką zupełnie nie ma chemii. Tymczasem Jill wikła się w romans najpierw z bucowatym kolegą z pracy, a następnie zaczyna spotykać się z atrakcyjnym influencerem i specjalistą od związków. Każdy z tych mężczyzn pasuje do głównej bohaterki jak pięść do nosa, co twórczyni filmu stara się wyraźnie dawać do zrozumienia już od samego początku. Aż nazbyt wyraźnie sygnalizuje, że faceci są wielkimi chodzącymi czerwonymi flagami. To dlaczego mimo to "Wiadomości do Isabelle" tak przyjemnie się ogląda?
Wydaje mi się, że to kwestia świetnego zbalansowania poczucia humoru i interesujących bohaterów. Każda postać ma swój świat i ich celem jest nie tylko krążenie wokół orbity Jill, ale również realizowanie się w innym życiu. Arthur (Lukas Gage) próbuje osiągnąć sukces w restauracji, Tyler (Toby Sandeman) jest specjalistą od relacji damsko-męskich, a Nick pracuje jako agent nieruchomości. Życie Jill również nie kręci się wyłącznie wokół randkowania, w związku z czym bohaterka staje się jeszcze bardziej ciekawa. Wszyscy są poza tym autentyczni i dzięki temu przyjemnie się ten film ogląda. Myślę, że to właśnie dlatego widzowie Netfliksa tak bardzo się w tej produkcji zauroczyli i mnie ten zachwyt również się udzielił.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Harlan Coben i ekranizacje jego książek. Zebraliśmy wszystkie filmy i seriale
- Ulubione sci-fi użytkowników Netfliksa wreszcie wraca z nowymi sezonami
- Netflix zrobił kryminał na miarę Białego Lotosu. Użytkownicy krzyczą z zachwytu
- Fantasy lepsze niż One Piece szturmem bierze Netfliksa. Fani na to czekali
- To miał być Biały Lotos od Netfliksa. Kto jeszcze dał się nabrać?
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.