Filmowa parodia w ostatnich latach nie jest czymś wielce częstym. Czasy się zmieniły, twórcy stracili poczucie humoru, czy popyt na nie po prostu zmalał? Jednym z elementów szukania odpowiedzi na te pytania będzie "Straszny film 6", który za kilka dni wejdzie na ekrany kin.

Dotychczasowy bilans serii wynosił 13 lat i 5 filmów - ostatni mogliśmy oglądać na wielkim ekranie w 2013 roku. "Straszny film" wyrobił sobie miano serii, która - co trzeba jej oddać, niezależnie od własnego poczucia humoru - nie brała jeńców i nie bawiła się w półśrodki. Wiele scen i momentów obecnych w tamtych produkcjach z dzisiejszej perspektywy mogłoby wyglądać (i nierzadko wygląda) na przestarzałe, prostackie, żenujące. Nie zmienia to faktu, że lubimy się odmóżdżać właśnie przy tych filmach.
Czy Straszny film 6 będzie straszny? Zależy, dla kogo
"Straszny film 6" zagra mocno na nostalgii, bowiem na ekranie zobaczymy praktycznie wszystkich kluczowych bohaterów serii. 26 lat po tym, jak udało im się ujść z życiem przed zamaskowanym zabójcą przypominającym Ghostface’a, czwórka przyjaciół ponownie staje się celem tajemniczego mordercy. Cindy (Anna Faris), Brenda (Regina Hall), Ray (Shawn Wayans) i Shorty (Marlon Wayans) muszą jeszcze raz połączyć siły, by ujść z życiem.
Przyznam szczerze, że nie jestem największym entuzjastą poziomu humoru, który z czasem coraz mocniej zaczęły prezentować filmy z serii. Zwiastun jest wyraźnym sygnałem, że twórcy raczej nie planują zmieniać jego kierunku, a i błyskotliwość dowcipów, które zdążyliśmy zobaczyć i usłyszeć w zapowiedziach, wzbudza raczej sporadyczny uśmiech pod nosem, niż festiwal śmiania się do rozpuku. Błyskotliwości tam nie ma zbyt wiele, niestety.
Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że o ile "trójka" jeszcze była znośna, o tyle dwie ostatnie odsłony szorowały po dnie - i nie można za to obarczyć winą braci Wayansów, bowiem oni zostali po "dwójce" odsunięci na rzecz Davida Zuckera, który skutecznie splamił swój dorobek. Tym razem Keenen Ivory, Marlon i Shawn znów są w grze jako scenarzyści oraz producenci (ostatni dwaj również jako aktorzy), więc tegoroczna odsłona będzie swego rodzaju sprawdzianem tego, czy opłacało im się (finansowo i jakościowo), by wejść ponownie do tej samej rzeki.
Chcę zobaczyć, jak będzie wyglądał nowy, powracający po długiej przerwie, "Straszny film". Nie dlatego, że jestem wielkim fanem czy marzy mi się usprawiedliwiany byciem "anty-woke" maraton żartów dość niskich lotów. Jestem autentycznie ciekaw, jak ten film przyjmie się w dobie współczesnej, zwiększonej wrażliwości na to, z czego się śmiejemy. Ma na to szansę zwłaszcza wśród ludzi "tęskniących za prawdziwymi komediami/parodiami", za starym dobrym kinem, które nie zwracało uwagę na widza, tylko jechało po bandzie.
Ten kierunek nie jest pozbawiony logiki - parodie zwykle balansują na cienkiej linii pomiędzy albo totalnym rozbawieniem, albo totalnym zażenowaniem. "Naga broń" Akivy Schaffera i Setha MacFarlane'a pokazała, że jest we współczesnym kinie miejsce na reanimację kultowej marki, przepuszczenie jej przez współczesne realia i zrobienie naprawdę zabawnego filmu. Wiemy, że nowy "Straszny film" ma z czego czerpać - tym razem weźmie na celownik takie tytuły jak "Uciekaj!", "Grzesznicy", "Zniknięcia", "Uśmiechnij się", "Kod zła", czy "Substancja".
Choćby z tego powodu ten projekt jest interesujący, czy tego chcemy, czy nie. I jestem przekonany, że w trakcie seansu będziemy się śmiać - również, czy tego chcemy, czy nie. "Straszny film 6" raczej nie jest projektem, na który się niecierpliwie czekało, ale jako swego rodzaju "społeczny eksperyment", sprawdzający, jak wygląda poczucie humoru współczesnej widowni, może być cenny.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Koniec kariery Clinta Eastwooda. Nie dostaniemy nowych filmów
- Wybuchających bogaczy biorę w ciemno. Nowość na VOD sprawia brutalną frajdę
- Czy Henry Cavill wróci na szczyt? Największe wyzwanie w karierze przed nim
- Co nowego w czerwcu 2026 w SkyShowtime? Przecieram oczy
- Spider-Noir jest już dostępny. Prime Video zagrał o wszystko



















