Mało jest takich postaci w świecie kina, które są darzone respektem zarówno przez "starych", jak i "młodych". Clint Eastwood zdecydowanie należy do tego grona. Legendarny aktor i bardzo uznany reżyser, używając sportowego sformułowania, zakończył karierę.

Umówmy się: w wieku 96 lat raczej mało komu jeszcze się cokolwiek chce, i mało kto może dużo. Clint Eastwood za to, będąc już po 90-tce, nakręcił dwa kolejne filmy: "Cry Macho" i "Przysięgłego nr 2". To twórca, którego "kod" nigdy nie ograniczał: w weku 74 lat nakręcił "Za wszelką cenę", 78 - "Gran Torino", 84 - "Snajpera". Swego czasu zaczęły powstawać nawet medialne artykuły, w których próbowano zgłębić sekret długowieczności reżysera, który mimo podeszłego wieku wciąż pozostawał aktywny zawodowo.
Legendarny aktor i reżyser na emeryturze. Mało kto tak na nią zasłużył
Clint Eastwood zapisał się w historii kina zarówno jako aktor, jak i reżyser. W ramach tej pierwszej kariery dał nam wiele występów, które są uznawane za jedne z najlepszych, jakie kiedykolwiek widziano na ekranie - mowa tu m.in. o tytułowej kreacji "Brudnego Harry'ego" czy roli w "trylogii dolarowej" od Sergio Leone. Oprócz wspomnianych, fantastyczne występy aktorskie dał również w "Gran Torino", "Bez przebaczenia", "Za wszelką cenę", czy "Wyjęty spod prawa Josey Wales". Eastwood zapracował sobie na wyjątkowo silną markę, wyreżyserował sporo filmów (w tym niemało ze sobą w roli głównej) i zbudował sobie powszechny respekt w amerykańskim kinie.
Jeszcze niedawno panowało przekonanie, że Clint Eastwood nie powiedział ostatniego słowa - miał szukać projektu, w ramach którego ostatecznie i nieodwołalnie pożegna się z kinem. Od dawna nie było jednak w tej sprawie żadnych informacji. Teraz wszystko wskazuje na to, że legendarny aktor i reżyser zdecydował się już na zasłużony odpoczynek. World of Reel przytoczyło niedawny wywiad z FranceInfo, w którym syn reżysera, Kyle, potwierdza te doniesienia:
Mam wiele wspaniałych wspomnień ze współpracy z nim. Teraz jest na emeryturze, ma 96 lat. Miałem szczęście, że mogłem z nim pracować przy tak wielu filmach. To było dla mnie wspaniałe doświadczenie.
To oznacza, że Clint Eastwood definitywnie zdecydował się na zakończenie swojej długoletniej, niezwykle bogatej przygody z kinem. Łącznie ma na koncie 4 Oscary - po dwa za najlepszy film i reżyserię dla "Za wszelką cenę" i "Bez przebaczenia". Jego ostatnim filmem był "Przysięgły nr 2". Eastwood opowiedział w nim historię tytułowego bohatera, Justina Kempa (Nicholas Hoult), który bierze udział w procesie dotyczącym morderstwa. W jego trakcie uświadamia sobie, że informacje, które posiada, mogą wpłynąć na ostateczny rezultat. Mężczyzna zmaga się z trudnym moralnym dylematem, tym bardziej, że nie jest wykluczone, że sam mógł doprowadzić do śmierci ofiary.
Co ciekawe, ostatni film Eastwooda nie ukazał się w kinach - trafił bezpośrednio na platformę streamingową HBO Max. Ta zaskakująca decyzja była przedmiotem wielu dyskusji branżowych, jednak "Przysięgły nr 2" przyjął się na tyle dobrze, że chyba wielu odetchnęło z ulgą. Oczywiście, szkoda, że już więcej nie doświadczymy wielkiego talentu reżyserskiego Eastwooda, ale biorąc pod uwagę metrykę, zdecydowanie należy mu się duża dawka spokoju i odpoczynku. Jego wpływ na kino jest wyjątkowy i z pewnością będzie analizowany przez kolejne pokolenia.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Wybuchających bogaczy biorę w ciemno. Nowość na VOD sprawia brutalną frajdę
- Czy Henry Cavill wróci na szczyt? Największe wyzwanie w karierze przed nim
- Co nowego w czerwcu 2026 w SkyShowtime? Przecieram oczy
- Spider-Noir jest już dostępny. Prime Video zagrał o wszystko
- Kto zagra Spider-Mana w Avengers: Doomsday? Nie uwierzycie



















