REKLAMA

Najlepszy serial gangsterski powraca w znakomitej formie. Brakowało mi go

"Strefa gangsterów" powraca, żeby wbić was w fotele. Guy Ritchie już w pierwszym odcinku pokazuje, jak chwycić widza za gardło, żeby nie mógł się doczekać nadchodzącego chaosu. Oj, będzie się działo.

OCENA :
7/10
moblnad strefa gangsterów 2 sezon recenzja skyshowtime premiera co obejrzeć
REKLAMA

W pierwszym odcinku 2. sezonu "Strefy gangsterów" jest taka scena, w której grany przez Toma Hardy'ego Harry Da Souza z profesjonalnym chłodem wykonuje swoje obowiązki - próbuje ogarnąć bajzel Harriganów. Lekko się garbiąc i mrużąc oczy uprzejmie acz stanowczo zmusza wystraszonego chłopaka do zmiany zeznań złożonych na policji. "Każdy ma swój punkt krytyczny i ja właśnie zbliżam się do swojego" - mówi. Jak możemy wywnioskować z udostępnionych do tej pory materiałów, o tym właśnie będzie nowa odsłona gangsterskiego serialu. O przekraczaniu punktu krytycznego, do którego zmierzaliśmy w dotychczasowych epizodach.

Po 1. sezonie zostawiliśmy bohaterów "Strefy gangsterów" w ciekawej sytuacji. U Harriganów rozpoczęła się bowiem wojna domowa - syn rzucił ojcu wyzwanie, a wnuk sprzymierzył się z (nie do końca) babcią. Do tego żona dźgnęła Harry'ego nożem. Na szczęście nic mu nie jest. Jak sam przyznaje na terapii, obecnie boli go tylko, gdy się śmieje. Bo przecież po tak mocnych cliffhangerach seriale mają to do siebie, że na początku kolejnej odsłony dążą do rozładowania napięcia. Nie inaczej jest w tym wypadku.

REKLAMA

Strefa gangsterów - recenzja 2. sezonu

W pierwszym odcinku za kamerę "Strefy gangsterów" wraca Guy Ritchie, żeby ponownie nadać ton i rytm całej opowieści. Zaczyna co prawda od sceny w stylu business as usual, ale zaraz serwuje nam krwawą jatkę. Oto Conrad dowiaduje się, że syn go uprzedził i nie ma już nawet jak dobić targu z Turkami. Po krótkiej wymianie nieuprzejmości i rzuceniu paroma soczystymi bluzgami, nestor rodu Harriganów chwyta za broń i rozpętuje prawdziwe piekło, które reżyser prezentuje je przy pomocy krótkich ujęć. W końcu bezkompromisowy humor i teledyskowy montaż to główne wyznaczniki jego stylu. Jego więc oczekiwaliśmy i go ponownie dostajemy.

"STREFĘ GANGSTERÓW" OBEJRZYSZ NA:

Bo 2. sezon nie przeprowadza rewolucji w formule "Strefy gangsterów". Jego idea, jak to już w przypadku takich kontynuacji bywa, polega na dostarczeniu nam tego samego, tylko w większych dawkach. Dlatego już w pierwszym odcinku akcja mocno się zagęszcza. Przynajmniej wtedy, kiedy twórcy nie sięgają po ekspozycyjne dialogi. To była największa dotychczasowa bolączka serialu i widać, że w nowych epizodach nic się pod tym względem nie zmieni.

REKLAMA

Choć w otwarciu można to jeszcze zrzucić na karb syndromu pierwszego odcinka 2. sezonu. Bohaterowie przypominają wydarzenia z wcześniejszych epizodów, a Ritchie dorzuca jeszcze retrospekcje dobrze nam znanych ujęć. Jakimś cudem nie zaburza to dynamiki serialu, bo twórcy pokazują przy okazji nowy rozkład pionków na swej planszy. Ta gangsterska telenowela nabiera wręcz rumieńców, gdy drugoligowi członkowie rodu Harriganów zaczynają walczyć o swoje i są w tym celu gotowi sprzymierzyć się z wrogiem.

W 2. sezonie "Strefy gangsterów" stawka nawet nie tyle rośnie, co wylatuje w powietrze. Nie dość że Harriganowie są mocno podzieleni, to jeszcze Kat McAllister rozpoczyna przejmowanie ich wpływów. W pierwszym odcinku dostajemy tylko przedsmak czekających nas atrakcji. Na jego koniec pojawia się przeciwnik, który - jak widać na załączonym trailerze - doprowadzi Harry'ego do punktu krytycznego. Od razu chce się odpalić kolejne odcinki. A biorąc pod uwagę, że twórcy wyciągają tym razem cięższe działa i my na skołatane podczas seansu nerwy możemy potrzebować czegoś mocniejszego niż herbatka.

Premiera 2. sezonu "Strefy gangsterów": 21 września na SkyShowtime.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Więcej o serialach SkyShowtime poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Rafał Christ
Redaktor

W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA