Gwiazdor "Szybkich i wściekłych" stwierdził, że w pewnym momencie seria się zgubiła. Zasugerował, że saga poszła w nie do końca korzystnym dla niej kierunków, ale ma nadzieję, że nie wszystko stracone.

"Szybcy i wściekli" to pozycja obowiązkowa dla fanów motoryzacji i kina akcji. Popularna seria filmów początkowo koncentrowała się na na nielegalnych wyścigach samochodowych i napadach, a w centrum tej historii był Dominic Toretto oraz jego Rodzina. W późniejszych produkcjach bohaterowie z brudnych ulic przenieśli się w egzotyczne lokalizacje, a wśród wątków znalazły się również walki z bossami mafii i terrorystami.
Twórcy, udoskonalając każdy kolejny film, a obecnie (wyłączając spin-offy) jest ich już 10, chcieli dołożyć coraz więcej efektów specjalnych, spektakularnych akrobacji samochodowych i nowych wątków. Nie zawsze wychodziło to na dobre, o czym w niedawnym wywiadzie wspomniał Sung Kang, gwiazdor "Szybkich i wściekłych", który w filmach wciela się w Hana Lue.
Szybcy i wściekli zabłądzili. Tak twierdzi Sung Kang, filmowy Han Lue
Kang udzielił niedawno wywiadu podczas Comic-Con w San Diego, w którym wypowiadał się na temat swojej produkcji "Drifter". Gwiazdor "Szybkich i wściekłych" przyznał, że w pewnym momencie saga gdzieś po drodze się zagubiła:
Nie wiem, czy to leży w zakresie moich obowiązków, żeby w ogóle wpływać na to, jak będzie wyglądał świat "Szybkich", ale zabiorę głos i nie będę się wymądrzał, tylko podzielę się tym, czego nauczyłem się podczas tworzenia "Driftera", tym, jak niesamowita jest ta społeczność motoryzacyjna. Być może wrócę do tego, dlaczego seria "Szybcy i wściekli" wzbudziła tak duże zainteresowanie na całym świecie. Może w pewnym stopniu zbłądziliśmy. Może uda nam się do tego wrócić. A jeśli będą chcieli, podzielę się wszystkim, czego nauczyłem się w tej podróży.
Odtwórca roli Hana Lue doszedł do takich wniosków podczas prac nad filmem "Drifter", za kamerą którego stanął on sam. Zdradził, że współpracował wówczas z tą samą społecznością motoryzacyjną, z którą pracował przez całą swoją karierę. Wspomniał przy tym o więzi emocjonalnej między sagą, współaktorami i widzami po tragicznej śmierci Paula Walkera.
Nie do końca rozumiałem, jak bardzo jesteśmy ze sobą związani emocjonalnie. Film "Szybcy i wściekli" był dla mnie początkowo wspaniałą okazją, by stać się częścią tej wielkiej serii. Ale kiedy straciliśmy Paula, ludzie wyruszyli z nami w tę emocjonalną podróż. Czują się emocjonalnie związani.
Ostatnia, 11. część "Szybkich i wściekłych" o tytule "Fast Forever" ma zadebiutować 17 marca 2028 roku. Tymczasem najpewniej już w przyszłym roku widzowie będą mogli obejrzeć "Driftera", czyli produkcję w reżyserii Kanga. Fabuła koncentruje się na samotnym woźnym toru wyścigowego, który postanawia wziąć udział w zawodach driftingowych. Najpierw będzie jednak musiał nauczyć się ufać swojej rodzinie oraz skonfrontować się z przeszłością.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Nadchodzą Szybcy i wściekli 11. Vin Diesel zapowiada koniec serii
- Najszybsza seria akcji wjechała na Netfliksa. Jest haczyk
- Nie doczekamy się Szybkich i wściekłych 11? Film w rozsypce
- Szybcy i wściekli zostają w garażu. Finałowa część (znowu) opóźniona
- Szybki, wściekły i bogaty. Czy Dwayne Johnson zostanie laureatem Oscara?
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.