Te filmy uratowali widzowie. Wybraliśmy 5 świetnych filmów zmiażdżonych przez recenzentów
Są takie filmy, które gdy trafiły do kina spotkały się ze sprzeciwem. Negatywne recenzje potrafią pogrążyć nawet bardzo dobre tytuły. W niektórych sytuacjach jednak zdarza się, że to właśnie widzowie wyciągają je z niebytu. Najlepszym przykładem jest choćby kultowy już dzisiaj „Łowca androidów”, to to nie koniec.
„Big Lebowski” doczekał się spin-offa. „The Jesus Rolls” zadebiutował w serwisach VOD
Jeśli uwielbiacie Kolesia granego przez Jeffa Bridgesa, ale o „The Jesus Rolls” słyszycie pierwszy raz, to nie jesteście sami. Sam dopiero teraz ze zdumieniem odkryłem, że istnieje spin-off kultowego „Biga Lebowskiego”, gdy po cichu trafił do serwisów VOD.
Jesus z „Big Lebowski” braci Coen powraca w zwiastunie „The Jesus Rolls”
W sieci zadebiutował właśnie pierwszy, pełny zwiastun „The Jesus Rolls”, czyli spin-offa kultowego filmu braci Coen „Big Lebowski”. Jest neonowo, jaskrawo i zabawnie.
Netflix Polska z ponad 40 nowymi filmami i serialami. Co pojawi się w serwisie, a co zniknie?
Wakacje powoli dobiegają końca, ale z Netfliksem nie ma powodów do zmartwień. W przyszłym tygodniu do serwisu trafi ponad czterdzieści nowości. Wiele z nich to filmowe hity rodem z Hollywood np. „Ostatnie kuszenie Chrystusa” od Martina Scorsese i 2. film w historii MCU z Hulkiem w roli głównej.
Te filmy widzieliśmy setki razy, ale wciąż nie mamy dość
Ten film dostał zdecydowanie zbyt mało miłości, gdy pojawił się w kinach. Obraz z Keanu Reevesem wzniósł się na skrzydłach cherubina wysoko ponad przeciętność thrillerów akcji. To jeden z najlepszych tytułów z wątkami aniołów i demonów, jaki można zobaczyć. Muzyka idealnie się łączy z elementem, który zasługuje na specjalne wyróżnienie – zdjęciami. Ujęcia w tym filmie, zwłaszcza te w zamkniętych pomieszczeniach, są KA-PI-TAL-NE. No i ta rola Szatana. Zdecydowanie jedna z najciekawszych wizji upadłego anioła, jaka pojawia się w kinie. Świetne, świetne widowisko, które również dzisiaj ogląda się niesamowicie przyjemnie. Zwłaszcza, jeśli uważacie, że jest coś kręcącego w odwiecznym konflikcie dobra ze złem, z człowiekiem w samym środku biblijnego tajfunu. Constantine widziałem już ponad pięć razy, co jak na mnie – osobę, która zazwyczaj nie wraca do raz obejrzanego filmu czy raz przeczytanej książki – jest wynikiem ponad wszelką skalę i punktację.