Po pierwsze, wybaczcie mi użycie polskiej nazwy serialu, bo normalnie jest ona dla mnie nie do przyjęcia (w życiu dobrowolnie nie sięgnęłabym po coś, co ma taki szmirowaty tytuł; na szczęście to tylko nieudolne tłumaczenie). Po drugie, pozwólcie opowiedzieć mi trochę o ostatnim, halloweenowym odcinku „Pretty Little Liars” (uwaga, jeśli ktoś jeszcze nie widział, będą spoilery!), a po trzecie nie hamujcie mojego niezadowolenia i nie próbujcie mnie przekonywać, że wszystko jest w porządku. Bo nie jest.