REKLAMA

Przewidziałam zakończenie thrillera Netfliksa. A nawet nie jestem wróżką

Nowy film Netfliksa mógłby zachwycić kogoś, kto w swoim życiu nigdy nie oglądał thrillera. Głównie dlatego, że jest po prostu przewidywalny i trochę naciągany. Oglądałam tę produkcję do końca tylko po to, aby sprawdzić, czy moje przewidywania były słuszne.

tajemnicza kobieta opinia film thriller netflix
REKLAMA

"Tajemnicza kobieta" koncentruje się na Louise Andersen (Natalie Wolfsberg Madueño), która wiedzie spokojnie życie na uroczej wysepce w Norwegii. Młoda kobieta prowadzi swoją restaurację, ma wspaniałą rodzinę, przyjaciół i ukochanego Joachima (Pål Sverre Hagen), który właśnie się jej oświadczył. Życie jest dla niej wyjątkowo łaskawe, szczególnie po tym, co przeszła - 2 lata temu Louise została odnaleziona na promie w ciężkim stanie i od tamtej pory nie mogła przypomnieć sobie, kim jest oraz jak wyglądała jej codzienność przed tajemniczym wypadkiem. Aż do teraz.

W restauracji Louise zjawia się mężczyzna, który zwraca się do niej imieniem Helene. Kobieta nie traktuje tego poważnie i jest przekonana, że to pomyłka. Kiedy jednak nieznajomy zjawia się w jej domu, ponownie twierdząc, że chce rozmawiać z Helene, Louise jest coraz bardziej zaniepokojona. Wizyta motywuje ją, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat swojej przeszłości. W związku z tym wykonuje badania DNA i okazuje się, że tak naprawdę nazywa się Helene Søderberg, a w Danii czeka na nią mąż Edmund (Claes Bang) oraz kilkuletni syn Alexander (David Elting). Helene postanawia udać się do miejsca, które kiedyś było jej domem i rozwikłać zagadkę swojej przeszłości.

REKLAMA

Tajemnicza kobieta - opinia o thrillerze w serwisie Netflix

"Tajemnicza kobieta" to produkcja niezwykle przewidywalna. Chyba tylko osoba, która nigdy w życiu nie oglądała żadnego thrillera, nie byłaby w stanie połączyć kropek i przewidzieć, jakie wydarzenia będą miały miejsce i kto jest tym złym. Nie mogę powiedzieć, że nie bawiłam się przy tym dobrze - zabawnie było komentować film i bawić się w wróżkę, która przewiduje przyszłość. Oglądałam tę produkcję do końca głównie po to, aby zorientować się, czy moje przewidywania były słuszne. W większości były.

Przewidywalny thriller można by było jeszcze przeboleć i mogłabym go nawet polecić jaką luźną produkcję na wieczór. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok niedociągnięć i naciągnięć, które sprawiły, że nie mogłam w tę fabułę uwierzyć. Już sam początek wzbudził we mnie podejrzenia. Okazało się, że Helene po 2 latach od zaginięcia nie zrobiła badań DNA, ponieważ znaleziono przy niej dokumenty na nazwisko Louise Andersen. Próbowano to pokrętnie tłumaczyć tym, że Louise potwierdziła swoją tożsamość, mimo że nie była jej do końca pewna i wciąż cierpiała na amnezję. I tak żyła sobie przez wiele miesięcy.

Takich kwiatków jest więcej, ale musiałabym zaspoilerować część filmu. Nie będę tego robić, ponieważ, mimo tych niedociągnięć, wciąż uważam, że "Tajemnicza kobieta" jest całkiem niezła. Film uratowała dynamika i fakt, że obserwujemy kolejne poczynania Helene z taką samą wiedzą, jaką ma ona sama. Czyli znikomą. Oznacza to, że każde kolejne działanie, które podejmuje, i odkrycia z nim związane, angażuje widzów, ponieważ oni sami chcą się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Nawet jeśli są w stanie pewne rzeczy przewidzieć.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA