REKLAMA

Quentin Tarantino nie może się doczekać końca mody na filmy o superbohaterach. Ja też

Ulubiony reżyser przynajmniej połowy ludzkości, Quentin Tarantino, zapytany o produkcje Marvela stwierdził ostatnio: „Trzeba być najemnikiem, żeby kręcić te filmy. Nie jestem najemnikiem. Nie szukam pracy”.

mcu-earth-616-ziemia-marvel-cinematic-universe-doktor-strange-multiwersum
REKLAMA

Dołącz do Disney+ z tego linku i zacznij oglądać głośne filmy i seriale.

To podczas promocji swojej nowej książki "Cinema Speculation", w której tłumaczy swoją znaną i podziwianą miłość do filmu. Nie jest to jednak miłość do współczesnego kina opartego na kolejnych inkarnacjach tych samej historii, najczęściej właśnie opatrzoną w superbohaterskie szaty.

REKLAMA

- tłumaczy Tarantino w wywiadzie w Los Angeles Times.

Przypomina, że w latach 60 ubiegłego wieku sytuacja była podobna, tyle że z musicalami. Hollywood produkowało tylko je, aż w końcu publiczność się od nich gremialnie odwróciła. - To uratowało kino - mówi Tarantino, sugerując jednocześnie, że liczy na to samo w przypadku aktualnej mody na superbohaterów.

Prawdę mówiąc, ja też na to liczę

Nic tak bowiem nie odarło sztuki filmowej ze złudzeń, że chodzi o coś więcej niż kasa jak kolejne dzieła spod znaku uniwersów MCU i DC.

Jeszcze kilkanaście lat temu superbohaterowie znani byli jedynie nerdom zakochanym w komiksach. To się zmieniło w 2008 r., gdy wydano pierwszy film z serii Iron Man. Okazał się potwornym sukcesem, który zmienił rynek filmu oraz całej popkultury.

Do dziś w ramach eksploracji MCU powstało prawie 30 filmów i pół tuzina seriali telewizyjnych, które przyniosły ogromne pieniądze studio Marvela, należącego od 2015 r. do Disneya. Jak ogromne? Do końca 2019 r. 22 pierwszych filmów Marcela zarobiło łącznie ponad 21 mld dol.

Konkurencja ze strony Warner Bros nie mogła przeoczyć takiej żyły złota. Od 2013 r. rozwija własne universum DC o historiach innych superbohaterach z komiksów. Pierwsze osiem filmów tejże franczyzy zarobiło prawie 5,5 mld dol.

Kino superbohaterskie krytykowane jest przez największych reżyserów świata. - Nudne jak cholera - mówi Ridley Scott. - To nie kino, to park rozrywki - dodaje Martin Scorcese. - Marvel, DC Comics i Star Wars przejęły całość. To niszczy naszą branżę bo nikt nie robi już nic oryginalnego - żali się Roland Emmerich. Nawet legendarny scenarzysta komiksów Alan Moore nie kryje rozczarowania: - Miliony dorosłych ustawiających się w kolejkach, by obejrzeć filmy o Batmanie, jest poważnym i niepokojącym w kontekście przyszłości zjawiskiem. Tego typu infantylizacja - pęd ku prostszym czasom i prostszej rzeczywistości - często jest wstępem do faszyzmu.

I co? I nic

Tak gigantyczne pieniądze zarabiane przez MCU I DC oznaczają, że poważne budżety na nowe produkcje idą tylko na kolejne filmy o superbohaterach.

Na 2022 r. Marvel przygotował aż 4 nowe filmy aktorskie na motywach komiksów Marvela. Jest jeszcze animacja z cyklu Spider-Verse od Sony oraz pięć seriali. Z kolei Warner przygotował aż 6 premier na 2022 r. z uniwersum DC. Praktycznie nie ma miesiąca, by albo w kinach, albo w serwisach streamingowych nie pojawiały się premiery produkcji superbohaterskich.

Nie wiem, jak może się to jeszcze komuś podobać. W gruncie rzeczy scenariusze wszystkich tych produkcji są takie same. Nawet te niby bardziej ambitne pozycje, tj "Joker" z 2019 r. z Joaquinem Phoenixem, czy "Batman" sportretowany w tym roku przez Roberta Pattisona, oparte są na tych samych schematach produkcyjno-fabularnych.

Najgorsza jest właśnie infantylizacja kina

Kino superbohaterskie mocno wpisuje się w ogólny krajobraz społeczno-medialny współczesnych czasów. Dziś króluje niewyrachowana rozrywka, która zmusza poważnych artystów do fatalnych kompromisów.

- - taki cytat z Jana Englerta robi ostatnio furorę na Facebooku.

REKLAMA

Trudno o celniejsze podsumowanie dzisiejszych czasów. Dopóki jednak widzowie nie zaczną głosować swoimi portfelami inaczej niż dzisiaj, nic się nie zmieni, co wprost mówi Tarantino.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA