Program "Taskmaster" doprowadził mnie do łez. Łez śmiechu oczywiście. To jeden z najbardziej interesujących formatów, jaki zobaczycie tej jesieni w TVN.

"Taskmaster" to program, który został okrzyknięty globalnym fenomenem popkulturowym. Wcześniej był już dostępny w kilkunastu krajach, a dziś w końcu trafił do Polski. Początkowo była to dla mnie jedna wielka niewiadoma - wydawało mi się, że obserwowanie uczestników rozwiązujących abstrakcyjne zadania to nie moja bajka. Wszystko zmieniło się, kiedy wzięłam udział w nagrywkach jednego z odcinków i miałam okazję obejrzeć go na żywo z publiczności. Od tej pory nie mogłam się już doczekać, aż polski "Taskmaster" zadebiutuje na antenie TVN. Ten dzień nadszedł właśnie dziś.
Taskmaster to program TVN, którego tej jesieni nie możecie przegapić
Formuła programu "Taskmaster" jest co do zasady prosta. Uczestnicy - czyli Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson oraz Zofia Zborowska-Wrona - muszą wykonywać abstrakcyjne zadania, za które zdobywają punkty. Jak bardzo abstrakcyjne? Odpowiem krótko: bardzo. Bo jak inaczej nazwać przyniesienie najbardziej polskiej rzeczy, wykorzystania mieszalnika do betonu w inny sposób niż jego przeznaczenie czy zjedzenie całego arbuza na czas? I to wszystko w jednym odcinku. Każdy z uczestników ma na te zadania zupełnie inny pomysł i z zainteresowaniem obserwowałam, jak wspinają się na wyżyny kreatywności.
Ktoś jednak musi upilnować tę rozbieganą hołotę. W "Taskmasterze" jest to Asystent, czyli Cezary Sikora. Odpowiada on za techniczne aspekty programu: tłumaczy uczestnikom zasady, pilnuje, by ich przestrzegali oraz towarzyszy im na każdym etapie rywalizacji. Mimo że Asystent wydaje się być zdystansowany i uporządkowany, to podbija humor sytuacji za sprawą swojego komentarza czy po prostu obecności. Podczas zadań Czarek nie może wyjść ze swojej roli, co oznacza, że musi utrzymać powagę. Próby powstrzymania uśmiechu przez Asystenta to chyba moja ulubiona część tej zabawy.
Na czele programu stoi natomiast Taskmaster, czyli gospodarz i ostateczny autorytet formatu. Widzowie, którzy mieli okazję obejrzeć już premierowy odcinek, zdążyli się zorientować, że jego poczucie humoru jest dosyć przewrotne. Taskmaster jest osobą, która rozdaje karty i nadaje ton całemu widowisku. To od niego zależą zasady gry i to właśnie on ocenia uczestników wedle swojego uznania. Z jego abstrakcyjnymi i nie zawsze logicznymi decyzjami muszą liczyć się wszyscy - nawet Asystent, który do końca pozostaje mu lojalny.
"Taskmaster" to lekki program, który bardzo mnie rozbawił. Uczestnicy mają do siebie dystans, co jest chyba najważniejszą cechą, jeśli chodzi o ten format. Najzabawniejszym elementem jest to, że każdy z nich ma zupełnie inny pomysł na wykonywanie zadań. Łączy ich natomiast to, że kreatywności im zdecydowanie nie brakuje. Wisienką na torcie jest genialny duet Woronowicza i Sikory, którzy trzymają fabułę odcinków w ryzach, przez co nie można się od nich oderwać. Wszystko to sprawia, że "Taskmaster" jest powiewem świeżości wśród telewizyjnych programów i tej jesieni zdecydowanie nie można go przegapić.
Czytaj więcej w Spider's Web:
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.