REKLAMA

Widziałem powrót Teda Lasso. W 4. sezonie zmienił drużynę

Właśnie dokonał się jeden z najbardziej wyczekiwanych serialowych powrotów tego roku. Ted Lasso powrócił do Richmond, by zmierzyć się z najnowszym wyzwaniem w swojej karierze - trenowaniem kobiecej drużyny. To spora zmiana, zarówno ze strony twórców, jak i dla widzów, przyzwyczajonych do czegoś zupełnie innego. Uspokajam: serial trzyma znakomitą formę.

OCENA :
9/10
ted lasso 4 recenzja

Przyznam, że "Teda Lasso" nadrobiłem wyjątkowo późno. Chyba dlatego, że często, wbrew mojej pracy, mam tak, że nie lubię oglądać ekstremalnie popularnych produkcji w tym samym czasie co wszyscy, żeby nie wpaść w wir konieczności komentowania wszystkiego w pełnym napięciu. Gdy jednak kilka miesięcy temu zabrałem się za dzieło Apple TV, z przyjemnością rozpłynąłem się w jego wspaniałości. Oczywiście, miewał swoje lepsze i gorsze momenty (z przewagą tych pierwszych), ale myślę, że obecnie jest to najbardziej inteligentny emocjonalnie serial ostatnich kilku/kilkunastu lat, może nawet całego XXI wieku. Sposób, w jaki Jason Sudeikis, Bill Lawrence, Brendan Hunt i Joe Kelly podchodzili do relacji między bohaterami, przesłania historii czy budowania charakterów postaci, zyskał gigantyczne grono sympatyków. Wierzę, że 4. sezon tego nie zmieni. Mimo sporych zmian, twórcy nie zaliczyli obniżki poziomu.

UWAGA: recenzja dotyczy pięciu pierwszych odcinków, przedpremierowo obejrzanych dzięki uprzejmości Apple TV. W dalszej części tekstu mogą pojawić się spoilery

Ted Lasso - recenzja pierwszych odcinków 4. sezonu.

Teda Lasso (Jason Sudeikis) zastajemy za oceanem w momencie, gdzie pracuje w sklepie. Jak pamiętamy z końcówki 3. sezonu, ikoniczny trener futbolu (choć, jak woli mawiać w USA, soccera) wrócił do swojej ojczyzny, by być bliżej syna Henry'ego. Choć Ted odczuwa spokój w rodzinnych stronach, wspomnienie radości z czasów trenowania AFC Richmond wciąż do niego wraca. Zwłaszcza w momencie, gdy turystyczno-przyjacielską wizytę składają mu Rebecca (Hannah Waddingham), Keeley (Juno Temple) i Higgins (Jeremy Swift). To spotkanie ma jednak kolejny wymiar - w Richmond powstała właśnie kobieca drużyna piłkarska, a Ted otrzymuje ofertę powrotu do klubu i objęcia stanowiska jej trenera. Początkowo jest pewny, że zostanie w domu, ale mimo początkowej odmowy, postanawia podjąć wyzwanie.

Umówmy się - 4. sezon "Teda Lasso" stał prawdopodobnie przed największym wyzwaniem w swojej sześcioletniej historii. Nie tylko dlatego, że doszło do "płciowej zmiany", ale przede wszystkim dlatego, że dokonano sporego przewietrzenia w szatni. Stara gwardia klubowej władzy w postaci Keeley, Rebeki i Higginsa została, zaś w zasadzie jedyną postacią z męskiej drużyny Richmond, która często gości na ekranie, jest jej obecny trener, Roy Kent. Nie ma Jamiego Tartta, Daniego Rojasa, Sama Obisanyi, Isaaca McAdoo, Zoreaux, Hughesa, Nathana Shelleya i innych, których poznaliśmy w poprzednich sezonach. Takie uszczuplenie składu mogło mieć brzemienne skutki, a istniało kolejne pytanie: czy piłkarki godnie zastąpią kolegów po fachu?

Członkinie kobiecej drużyny AFC Richmond - kadr z 4. sezonu serialu "Ted Lasso"

Choć niewątpliwie nie jest to łatwe z racji przyzwyczajeń, nowe twarze póki co spisują się naprawdę dobrze. Choć początkowo miałem jeszcze problem ze skojarzeniem, kto jak się nazywa, twórcy za sprawą nieźle rozpisanych wątków pomogli mi w tym. Spośród boiskowych wojowniczek na pierwszy plan wychodzą będąca matką i mająca w sobie gen liderki Lizzie, charakterna i najlepsza w drużynie Gemma, czy wyróżniająca się bronieniem gołymi rękami bramkarką Boots. Całość uzupełniają chociażby comic reliefy w postaci impulsywnych bliźniaczek. 4. sezon wiarygodnie wygrywa dynamiki wewnątrz zespołu, przygląda się istniejącym podziałom, ale przede wszystkim, z pomocą tytułowego bohatera, kształtowaniu się jedności w drużynie.

Gra w piłkę jest tu ważna, ale tradycyjnie znacznie bardziej - ludzie, którzy za to odpowiadają.

Mimo generalnie pozytywnego, nastawionego na emocjonalne ciepło, tonu serialu, "Ted Lasso" nie ucieka od tego, co trudne, a także od głębokich różnic między bohaterami. Nową kluczową postacią jest tu Alice Chilton - asystentka Teda, domyślnie będąca w pewnym sensie jego łącznikiem z drużyną złożoną z płci przeciwnej. Szkopuł jednak jest taki, że bohaterka jest znacznie większą introwertyczką, osobą usposobioną dość surowo i myślącą bardziej analitycznie.

Oczywiście, mamy tu stary jak świat schemat "przeciwieństwa się przyciągają", ale relacja między bohaterami jest napisana tak rewelacyjnie i ze zrozumieniem ich charakterów, że zupełnie nie czuć tu ani grama sztuczności. Alice jest jedną z najciekawszych postaci 4. sezonu - wyraźnie ambitną, znającą się na swojej robocie i otrzaskanej w kobiecym futbolu 100 razy bardziej niż Ted, jednak niewątpliwie znacznie mniej otwarte i konfrontacyjnie nastawioną do innych. Jestem naprawdę ciekaw, jak serial potraktuje tę bohaterkę w kolejnych epizodach. Wygląda na to, że twórcy znaleźli też interesujący sposób na kolejny rozdział relacji Roya i Keeley (choć i tak czuć, jak to się może skończyć), a także Rebeki i Mathijsa, którzy nie bez problemów próbują dać sobie szansę na miłość. Nie czuć, że którykolwiek z tych wątków jest nudnym przerywnikiem.

Podoba mi się to, że twórcy, wysyłając Teda na (nie)znane wody zadbali, by fabuła 4. sezonu pozwoliła bohaterowi na rozwój, z zachowaniem jego charakteru.

Jason Sudeikis - kadr z 4. sezonu serialu "Ted Lasso"

Obserwujemy Lasso, jak z właściwą sobie swadą i kreatywnością integruje wrogie obozy wewnątrz drużyny za pomocą odbywającego się w pubie quizu, motywuje szczerością, ale gdy trzeba, odsłania swoją rzadko pokazywaną, stanowczą stronę. Humor jest jak zwykle bardzo błyskotliwy, a w momentach ryzykownych (np. gdy Ted jest nieprzyzwyczajony do tego, że nie może wejść do szatni) ucieka pułapkom niezręczności i znakomicie rozładowuje potencjalne napięcie z tym związane.

Przekierowanie fabularnej uwagi na kobiece bohaterki siłą rzeczy sprawia, że "Ted Lasso" w 4. sezonie zyskuje też status komentarza odnoszącego się do pozycji kobiecego futbolu we współczesnej rzeczywistości. Zarazem nie daje powodów, by internetowi pieniacze krzyczeli o jakiejś prokobiecej propagandzie. Serial nie udaje, że żeńska piłka jest tak popularna (a co za tym idzie, opłacalna) jak męska, uwydatnia (zwłaszcza te organizacyjne) problemy, z którymi drużyna się wskutek tego zmaga. Oddaje pole naturalnym dla bohaterek sytuacjom, pokazując okres, ciążę czy rodzicielstwo jako normalne elementy życia kobiety, ale zarazem nie definiuje je przez to - skupia się na ich charakterach - boiskowych, oraz tych poza.

Podobnie jak w przypadku scenariusza, obsada "Teda Lasso" niezmiennie dowozi. Nawet w momencie, gdy serial w przeszłości wpadał na fabularne mielizny, aktorzy robili wszystko, by swoją znakomitą grą to zasłonić. Jason Sudeikis jest niezmiennie doskonały w roli Teda Lasso, który tryska optymizmem, ciska popkulturowymi nawiązaniami z prędkością światła, jest po prostu sobą - sympatycznym, dobrym, mającym swoją własną wrażliwość, człowiekiem. Dobrze widzieć też z powrotem Brendana Hunta. Są w historii kultowe duety: Bonnie i Clyde, Shrek i Osioł, Riggs i Murtaugh, a wśród nich Ted z jedynym w swoim rodzaju, nieco szalonym, mającym burzliwe życie towarzyskie i trzeźwe spojrzenie na piłkę Beardem.

Na drugim planie stopniowo zaczyna rządzić Tanya Reynolds, którą znamy jako Lily z "Sex Education". To nawet podobne, choć zdecydowanie nieidentyczne rejestry emocjonalne, jeśli chodzi o aktorstwo. Reynolds wnosi do swojej postaci wrażliwość i wyraźny, mający swoje fundamenty, kontrast wobec metod i stylu Teda. Jej zachowanie, spojrzenia, gesty - to detale, które śledzi się z przyjemnością. Brett Goldstein, Juno Temple, Hannah Waddingham i Jeremy Swift to czwórka wyjadaczy, doskonałych i komediowo, i dramatycznie, samograjów, którzy nie schodzą poniżej swojego poziomu. Faye Marsay (Lizzie), Abbie Hern (Gemma) i Jude Mack (Boots) są obecnie gwiazdami dalszego planu, najbardziej wyrazistymi postaciami drużyny, na których częstą obecność liczę.

"Ted Lasso" to serial, który z pewnością wielu może odrzucić od samej podstawy -  poza piłkarską tematyką, centralną rolę odgrywają tutaj bohaterowie, ich emocje i codzienne zmagania z nimi. 4. sezon jest udaną kontynuacją tej serialowej polityki, a zmiany, które się wydarzyły, nie wychodzą mu wcale na złe. "Believe"!

Pierwszy odcinek 4. sezonu "Teda Lasso" dostępny do obejrzenia na Apple TV.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.