Wbrew temu, co wieszczono, powracający z 4. sezonem "Ted Lasso" wcale nie obniżył jakości i wciąż gwarantuje ogrom emocji.

Spośród wielu współczesnych filmów i seriali, łatwo znaleźć jeden wspólny mianownik - coraz chętniej lubią się skupiać na złoczyńcach i ich zepsutych osobowościach czy charakterach. "Ted Lasso" w porównaniu z nimi ma obraz tego dziwnego kuzyna, który nie pasuje na imprezie. Nosi jednak w sobie ogromną wartość - nie pomija negatywnych emocji, a przede wszystkim skupia się na pozytywnych rzeczach, takich jak przyjaźń, dobroć, szczerość, miłość. To serial, w którym futbol odgrywa znacznie mniejszą rolę na rzecz pokazywania, że bycie dla siebie nawzajem dobrymi ludźmi po prostu popłaca.
Czy Ted Lasso powróci z 5. sezonem? Ważą się losy serialu
Teda Lasso (Jason Sudeikis) w 4. sezonie początkowo zastajemy za oceanem - główny bohater wrócił do swojej ojczyzny, by być bliżej syna Henry'ego. Nie zmienia to tego, że trenowanie AFC Richmond wspomina jako jedno z najlepszych doświadczeń w swoim życiu. Niedługo po wizycie Rebeki (Hannah Waddingham), Keeley (Juno Temple) i Higginsa (Jeremy Swift), Ted decyduje się na powrót do klubu, jednak w zupełnie innych warunkach - przejmuje nowo powstałą i niebędącą w najlepszej kondycji, drużynę kobiet. Lasso, wraz z nową asystentką Alice (Tanya Reynolds) i najlepszym przyjacielem w osobie trenera Bearda (Brendan Hunt), usiłują podnieść zespół z letargu i obudzić w nim to, co najlepsze.

W 4. sezonie twórcy dokonali znaczącego zwrotu - niemal zupełnie "wyrzucili" z ekranu męską drużynę Richmond, zostawiając niemal jedynie Roya Kenta, obecnie trenera zespołu. Fabuła koncentruje się przede wszystkim na kobiecym teamie i jego zawodniczkach. Wielu fanom zapewne trudno było od razu przyjąć tę zmianę, natomiast jakościowo ta decyzja się broni - dla serialu wciąż najważniejsze są relacje międzyludzkie, sama osoba Teda próbującego odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a także piłkarskie zmagania kobiecej sekcji Richmond. Jako, że dziś do Apple TV trafił odcinek finałowy 4. sezonu, zasadne są pytania o dalszą przyszłość serialu.
Choć Apple TV oficjalnie nie ogłosiło powrotu "Teda Lasso" w formie 5. sezonu, przysłowiowe znaki na niebie i ziemi wskazują, że serial najprawdopodobniej doczeka się kolejnej odsłony. Świadczy o tym chociażby wypowiedź Eddy'ego Cue, wiceprezesa Apple TV, który na łamach ScreenRant stwierdził, że nowy sezon jest "wystarczająco dobry", by na jego podstawie stworzyć kolejny. Oliwy do ognia ekscytacji swego czasu dolał również sam odtwórca roli Teda, Jason Sudeikis, który, według informacji podanych przez The Hollywood Reporter, ma w zanadrzu plany na trzysezonową historię. Na ten moment nic nie wskazuje na to, by owy stan uległ zmianie, co oznacza, że o ile nie dojdzie do żadnych komplikacji, możemy doczekać się łącznie aż sześciu sezonów "Teda Lasso".
Żadne oficjalne decyzje nie zostały jednak póki co podjęte i ogłoszone. Z wszystkich dotychczasowych informacji wynika, że chęć do kontynuowania "Teda Lasso" jest po wielu stronach. Zanim jednak to nastąpi, zapewne decydenci z Apple TV przeprowadzą szereg wewnętrznych dyskusji na ten temat. Biorąc jednak pod uwagę, jak wielką wartość wniósł ten serial do Apple TV i nie tylko, wierzę, że platforma nie pozbędzie się takiego znakomitego dzieła na tym etapie.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- McConaughey i Harrelson mogą być braćmi? Sprawdzamy, co znaczy prawdziwa plotka
- W tym serialu gwiazdy Detektywa grają samych siebie. Bracia - recenzja
- Skąd wziął się Ted Lasso? Jest dużo starszy niż serial
- Najlepsze otwarcie thrillera od dawna. Widzowie już rozgrzewają piloty
- Apple TV idzie po konkurencję. Serwis wreszcie dodał coś, na co czekałem
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.