REKLAMA

Timshel. Omawiamy znaczenie słowa w Na wschód od Edenu

Zakończenie nowej adaptacji „Na wschód od Edenu” - świetnego serialu Netfliksa - sprowadza się do jednego słowa: „timshel”. 

timshel na wschód od edenu
REKLAMA

Jest to również ostatnie słowo wypowiedziane w powieści Johna Steinbecka z 1952 r., po którym Adam Trask „zamknął oczy i zasnął”. I to właśnie ono jest kluczem do zrozumienia tego, co Steinbeck ostatecznie chce powiedzieć o rodzinie Trasków - szczególnie o Calu, który przez większą część życia jest przekonany, że coś jest z nim bardzo, fundamentalnie nie tak.

REKLAMA

Nowa adaptacja legendarnego amerykańskiego kolosa również stawia tę ideę w centrum zakończenia, wiernie podejmując jedno z najważniejszych zagadnień powieści - czy ludzie są skazani na powtarzanie grzechów swoich rodziców, czy też mogą dokonywać własnych, odmiennych wyborów?

Na wschód od Edenu - w serialu timshel zyskało jeszcze głębsze znaczenie

Znaczenie słowa „timshel” jest - podobnie jak cała opowieść - bezpośrednio związane z biblijną historią Kaina i Abla. Steinbeck celowo odtwarza tę historię w dwóch pokoleniach rodziny Trasków. Adam i Charles reprezentują jedną jej wersję, podczas gdy synowie Adama, Cal i Aron, powtarzają podobny schemat. Aron jest bratem, który wydaje się ucieleśniać dobroć i niewinność: jest ambitny, pilnie się uczy, ma stałą partnerkę. Cal jest natomiast bardziej niespokojny i obawia się, że odziedziczył mroczne cechy rodziny - jeszcze zanim dowiaduje się, że ich matka, Cathy, wciąż żyje. Kwestia dziedziczenia jest motorem napędowym głównych konfliktów całej historii. Cal wie, do czego zdolna jest jego matka, obecnie prowadząca niesławny dom publiczny, i dostrzega w sobie cechy jej osobowości. Obawia się, że jest skazany na to, by stać się takim samym człowiekiem jak ona, a jego trudna relacja z Aronem tylko pogłębia te lęki. Sam Adam - wcześniej faworyzowany przez ojca - otwarcie idealizuje Arona i nie potrafi zaakceptować braku kierunku w życiu Cala.

REKLAMA
timshel netflix na wschód od edenu

Tymczasem Lee, oczytany gospodarz domu Trasków, stanowi pewnego rodzaju drogowskaz dla głównej familii. Pewnego razu prosi o pomoc w dokładniejszym tłumaczniu hebrajskiego słowa „timshel”, które pojawia się w biblijnej historii Kaina i Abla w Księdze Rodzaju 4:7. Wreszcie wyjaśnia Samuelowi i Adamowi, iż tego słowa nie należy rozumieć ani jako boskiego rozkazu do walki z grzechem, ani gwarancji, że Kainowi się to uda. Nic z tych rzeczy.

W istocie oznacza ono raczej: „możesz” („thou mayest”). To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie dla historii Steinbecka, ponieważ wcześniejsze angielskie tłumaczenia oddawały to słowowłaśnie  jako „powinieneś” czy „musisz” („thou shalt”), podczas gdy interpretacja Lee dopuszcza istnienie wyboru, starań, wolnej woli. Kain może pokonać grzech, ale nie jest do tego zmuszony - decyzja należy do niego. W powieści staje się to szerszym argumentem Steinbecka, że ludzie nie są całkowicie zdeterminowani przez dziedziczność, historię rodziny ani okoliczności, w których się urodzili. Ostatecznie decyzja należy do nich, choć podjęcie tej właściwej może być utrudnione przez wiele czynników.

REKLAMA

W rozmowie z Adamem Lee opisuje „timshel” jako jedno z potencjalnie najważniejszych słów, ponieważ daje ono człowiekowi sprawczość. Można odziedziczyć okrucieństwo, gniew, zazdrość czy inne destrukcyjne skłonności, ale te cechy automatycznie nie decydują o tym, kim dana osoba się stanie. Jednocześnie „thou mayest” nie jest obietnicą, że człowiek ostatecznie wybierze dobro - daje mu wolność wyboru jednego albo drugiego kierunku.

Znaczenie tego słowa staje się w pełni jasne podczas tragicznych, finałowych wydarzeń opowieści. Przez całe dzieciństwo i dorastanie Adam konsekwentnie faworyzuje Arona, widząc w nim syna reprezentującego wszystko, co dobre i wartościowe. Cal desperacko pragnie aprobaty ojca i w końcu próbuje podarować Adamowi dużą sumę pieniędzy, którą zarobił na wojennych spekulacjach. Zamiast przyjąć gest lub dostrzec, co Cal próbuje w ten sposób osiągnąć, Adam odrzuca pieniądze, upokarzając syna i ponownie utwierdzając go w przekonaniu, że ojciec nigdy nie będzie kochał go tak jak Arona.

Pochłonięty zazdrością i gniewem Cal postanawia zemścić się w najbardziej dotkliwy sposób.

Zabiera Arona do prowadzonego przez ich matkę Cathy domu publicznego, ujawniając mu, że kobieta wciąż żyje. Aron przez lata wierzył, że jego matka zmarła, gdy był mały, i stworzył sobie w głowie jej wyidealizowany obraz. Odkrycie, że nie tylko żyje, ale również prowadzi dom publiczny, całkowicie niszczy tę wizję. Aron nie potrafi poradzić sobie z prawdą, opuszcza dom, kłamie na temat swojego wieku i zaciąga się do wojska. Ginie w jednej z bitew I wojny światowej. Szok emocjonalny powoduje u Adama rozległy udar, na skutek którego jest sparaliżowany i bliski śmierci. Dla Cala konsekwencje jego czynów są nie do zniesienia. Wie, że to jego działania uruchomiły całą tragedię, a poczucie winy szybko łączy się z jego najgłębszym lękiem. Tak jak Kain zabił Abla, Cal uważa, że w pewnym sensie sam zabił swojego brata. Zaczyna postrzegać śmierć Arona jako dowód na to, że nieuchronnie odziedziczył „mrok” po Cathy.

REKLAMA

I właśnie wtedy do akcji wkracza Lee. Nie pozwala Calowi tkwić w przekonaniu, że jest po prostu predestynowany do czynienia zła - prosi Adama, aby uwolnił syna od tego poczucia winy. Jeśli Adam go potępi, Cal może potraktować ten wyrok jako dowód, że rzeczywiście jest dokładnie takim człowiekiem, za jakiego zawsze się uważał. Ostateczna odpowiedź Adama brzmi „timshel” - daje zatem Calowi możliwość wyboru tego, co zrobi dalej.

Chłopak nie może cofnąć śmierci Arona, zmienić swoich wcześniejszych decyzji ani udawać, że jego zazdrość nie doprowadziła do ogromnego cierpienia. Ale nie jest skazany na to, by stać się drugą Cathy tylko dlatego, że ma pewne cechy wspólne z matką. Nie musi też na zawsze pozostać figurą Kaina. Od tego momentu może sam zdecydować, jakim człowiekiem się stanie.

REKLAMA

Słowem: rodzina Trasków przez kolejne pokolenia powtarza historię Kaina i Abla, a kolejne generacje odtwarzają konflikty swoich poprzedników. Wreszcie „Timshel” daje Calowi możliwość wyrwania się z tego błędnego koła. Wierzę, że mu się udało.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA