REKLAMA

Wielkie zmiany w 2. sezonie To: Witajcie w Derry. Masakra i chaos

"To: Witajcie w Derry" z łatwością zyskało miano serialu, który interesująco wykorzystuje, a dla masowego odbiorcy poszerza, mitologię związaną ze słynnym klaunem Pennywise'em i miasteczkiem Derry. Andy Muschietti, twórca tej produkcji, uchylił rąbka tajemnicy na temat tego, co zobaczymy w kontynuacji.

to serial sezon 2

"Witajcie w Derry" jest kolejnym tytułem z uniwersum spod szyldu "To". W 2017 i 2019 roku dostaliśmy dwa filmy z Billem Skarsgardem w roli demonicznego klauna, zaś wiele lat wcześniej - dylogię, w której postać tę zagrał Tim Curry. Postanowiono, że pierwsza z wymienionych serii jest żyłą złota i polem, na którym da się stworzyć coś nowego, wniknąć głębiej w świat przedstawiony. Tak też się stało, a Andy Muschietti, reżyser filmów sprzed niecałych 10 lat, stanął również na czele serialu "To: Witajcie w Derry".

To: Witajcie w Derry powróci. I cofnie się w czasie

Akcja serialu rozgrywa się w czasach zimnej wojny, a konkretniej 1962 roku, pełnym militarnych napięć i nuklearnego strachu są jak najbardziej żywe. Do Derry przybywa rodzina Hanlonów - wysoko ceniony wojskowy pilot Leroy (Jovan Adepo), jego żona Charlotte (Taylour Paige) oraz syn Will (Blake Cameron James). Wówczas w miasteczku dochodzi do zaginięcia pewnego ucznia, a niedługo później do trudnej do wytłumaczenia masakry, z której cało wyszły tylko dwie dziewczynki - zmagająca się z traumą Lilly Bainbridge (Clara Stack) i Ronnie (Amanda Christine), która z czasem podejmuje walczy o udowodnienie niewinności taty, oskarżonego o udział w tym zdarzeniu. Dziewczyny, wraz z nowymi kompanami z czasem zrozumieją, że zło, które na nich czyha, jest znacznie głębsze i bardziej przerażające.

Od dawna wiemy, że "Witajcie w Derry" jest projektem obliczonym na więcej niż 1. sezon. Andy i Barbara Muschietti wielokrotnie wypowiadali się na temat swoich koncepcji na temat świata przedstawionego. Trzeba przyznać, że powrót do upiornego miasteczka dobrze im zrobił - zwłaszcza Andy pokazał, że ma w sobie niezmiennie spore pokłady reżyserskiej jakości.

Choć do premiery 2. sezonu "Witajcie w Derry" jeszcze daleka droga, argentyński twórca pozwolił sobie na zarysowanie tego, z czym będziemy mieli jako widzowie do czynienia. W rozmowie z Variety Muschietti potwierdził, że akcja serialu cofnie się o 27 lat, zgodnie ze słynnym cyklem powrotów Pennywise'a. To oryginalny wybór - zwykle kolejne sezony seriali pokazują przyszłość, a nie przeszłość. Reżyser poinformował, że już trwają prace w tzw. "pokoju scenarzystów" - co oznacza wprost, że ostateczna wizja scenariusza zaczyna się kształtować.

W 2. sezonie poznamy, jak Derry funkcjonowało w czasach Wielkiego Kryzysu, a w tę historyczną scenerię zostanie wpisany Pennywise i jego terror. Oto, co powiedział Muschietti:

W powietrzu naszych postaci będzie unosić się mnóstwo pośpiechu z czasów Wielkiego Kryzysu. Wszyscy starają się przetrwać i przetrwać w tych okolicznościach. Będą robić szalone rzeczy. I oczywiście, społeczne, kulturowe, okropne rzeczy, które działy się w tamtej epoce. Nie pominiemy ich. [Są] samym centrum i sercem naszej historii [...] W tym przypadku, na pierwszy rzut oka, Derry to niemal cmentarz. To trup, bo ludzie są wyczerpani, biedni, zmęczeni, bezrobotni, bezdomni. Dzieciaki nie mają podmiejskiego, komfortowego życia. Są w zupełnie innej sytuacji. Niektóre z nich to sieroty albo uciekinierzy, więc atmosfera jest dość ponura. Ale zawsze jest cień nadziei, który zawsze tam jest, płonie i to on napędza naszą nową grupę.

Centralnym punktem fabuły 2. sezonu ma być tzw. masakra gangu Bradleya. Chodzi o grupę przestępców, która ukrywa się w Derry przed FBI, rabuje, zabija właścicieli sklepów i sieje ogromny chaos. Czeka nas spotkanie nie tylko z zupełnie nowymi postaciami, ale również zupełnie inną estetyką - może coś na kształt noirowego horroru? Ponadto, mają zaistnieć pewne rodzinne powiązania między postaciami z obydwu sezonów.

Wszystko wskazuje na to, że 2. sezon "To: Witajcie w Derry" będzie czymś naprawdę intrygującym - zarówno od strony formalnej, jak i tej "kreatywnej". Pennywise w czasach Wielkiego Kryzysu to koncepcja, która jeszcze nie doczekała się ekranowej wersji. Biorąc jednak pod uwagę to, jak twórcom dotychczas idzie, nie mam w sobie obaw i wierzę, że proponowana przez nich wizja nabierze kształtu i dowiezie nam świetny horror z Billem Skarsgardem w roli Pennywise'a na czele.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.