Praca aktora to zwykle nie tylko pasmo artystycznych sukcesów. Nawet najlepsi aktorzy mają na koncie role lub filmy, które są uznawane za słabe. Tom Holland wykazał się godną pochwały umiejętnością samokrytyki i nie przebierał w słowach, gdy wspominał o dawnych projektach, w których brał udział.

W związku z mającą miejsce dwa weekendy temu premierą "Odysei" trwa nie tylko szum wokół samego filmu, ale również wokół aktorów, aktywnie biorących udział w procesie promocji. Tom Holland z pewnością nie odpocznie w najbliższym czasie - w epickim dziele Nolana wciela się w syna głównego bohatera, Telemacha, a za kilka dni zobaczymy go na wielkim ekranie w roli Spider-Mana w "Całkiem nowym dniu", jego czwartym solowym filmie w stroju Pajączka.
Tom Holland wspomina dawne projekty. Nie ze wszystkich jest dumny
Naturalnym elementem każdego procesu promocyjnego w przypadku danego filmu są rozmaite wywiady, spotkania, obecności na rozmaitych wydarzeniach. Tom Holland aktywnie bierze w tym udział i wyraźnie się odnajduje, zwłaszcza dzięki swojemu świetnemu kontaktowi z publicznością. Czasami jednak - to zupełnie naturalne - aktor siłą rzeczy musi promować swój film, nawet jeśli ten mu się ostatecznie nie podoba. Taka praca, można rzec.
Holland wziął udział w podcaście Dish i rozmowie z jego prowadzącymi, Nickiem Grimshawem i Angelą Hartnett. Jednym z poruszanych tematów był właśnie udział w tourach prasowych i zachęcania do tego, by obejrzeć filmy, w których się zagrało. Odtwórca roli Telemacha otwarcie przyznał, że nie każdy projekt, w którym wziął udział, uważa za dobry. Użył do wyartykułowania tego ciut mocniejszych słów:
Uwielbiam to. Kiedy promujesz filmy, z których jesteś naprawdę dumny, jest naprawdę łatwo. Bo kiedy pytają cię, dlaczego ludzie powinni pójść na ten film, nikogo nie okłamujesz. Naprawdę czujesz, że ludzie powinni go obejrzeć. Miałem już doświadczenia z tym, że ludzie pytali: „Dlaczego warto obejrzeć ten film?”. A gdzieś z tyłu głowy myślałem: „Nie powinieneś, bo to g*wno"
Aktor nie zdradził konkretnie, o które tytuły mu chodzi, jednak dał do zrozumienia, że nie wobec każdego tytułu, w którym zagrał, ma pozytywne przemyślenie. Trudno wobec tego zgadywać, ale gdybym miał bawić się w typowanie, brałbym pod uwagę filmy, po których dość mocno się przejechano - "Doktor Dolittle" z Robertem Downeyem Jr. w roli głównej oraz "Cherry: Niewinność utraconą". To jednak oczywiście tylko autorskie domysły.
W dalszej części podcastu Holland przyznał, że określenie z końca przytoczonej wypowiedzi nie dotyczy z pewnością jego dwóch najnowszych filmów, z których jest bardzo dumny. Nic dziwnego - w "Odysei" aktorowi naprawdę dobrze idzie, jeśli chodzi o portretowanie postaci Telemacha, upartego i czującego się godnym tronu syna Odysa. W nowej produkcji o Spider-Manie zobaczymy prawdopodobnie najmroczniejsze wcielenie Petera Parkera, co musiało dać Hollandowi olbrzymie pole do popisu. Już 31 lipca przekonamy się, jak Holland to wykorzystał.
Wiem, że to niestety niepopularna opinia, ale uważam, że Tom Holland jest bardzo, ale to bardzo zdolnym aktorem, a patrzenie na niego wyłącznie przez pryzmat "pajęczych" ról jest niesprawiedliwe. Zwłaszcza widząc Hollanda w serialu "W tłumie", czy świetnym filmie "Diabeł wcielony", nie potrafię patrzeć na niego tylko jako Spider-Mana z tzw. baby face. Tom jest pełnokrwistym aktorem, który świetnie odnajduje się w Hollywood, a przy tym nie traci swojej sympatycznej aury. Ostatnio potwierdził, że jego kolejnym projektem będzie biograficzny film o Fredzie Astairze w reżyserii Paula Kinga. Wiem, że świetnie sobie poradzi.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Prawo Zeusa z Odysei. Czym jest i czy istniało naprawdę?
- Idźcie do kina na Papierowego tygrysa. Coś więcej niż gwiazdorska obsada
- Tak głupie, że aż śmieszne. Sprawdzam spin-off Teorii wielkiego podrywu
- Kapitalne fantasy wraca do Disney+. Jest data premiery
- Gwiazdor nowego Resident Evil prawie zginął na planie. Co się stało?
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.