Założenie „Toy Story” jest piękne w swej prostocie: otóż w tym świecie zabawki są świadomymi istotami, które natychmiast nieruchomieją, gdy w pobliżu pojawia się człowiek - nie chcą bowiem zdradzić swojej tajemnicy. Rzecz w tym, że część widzów po seansie „jedynki” dostrzegła pewną nieścisłość w tej zasadzie. Przez dekady nazywali ją luką fabularną... aż do dziś. Bo „Toy Story 5” nieoczekiwanie wraca do tej kwestii.

Ale po kolei. Otóż w pierwszym „Toy Story” z 1995 r. pojawia się „problem” związany z Buzzem Astralem i zasadą „Andy nadchodzi!”. Jak wspominałem: wszystkie zabawki zastygają w bezruchu, gdy do pokoju wchodzi Andy lub jakakolwiek inna osoba. Jest to wyraz ich świadomości, że są zabawkami i nie powinny zostać przyłapane na poruszaniu się.
Buzz Astral również zamiera, gdy do pokoju wchodzi dziecko, mimo że... przez większą część filmu wcale nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest zabawką. Spostrzegawczy odbiorcy szybko wskazali tę logiczną sprzeczność. Skoro Buzz uważa się za prawdziwego kosmicznego strażnika, dlaczego zachowuje się jak zabawka?
Toy Story 5 zamyka dyskusję
Po trzech dekadach bez wyjaśnienia „Toy Story 5” wreszcie odnosi się do tej pozornej pomyłki scenariuszowej. Film z 2026 r. rozpoczyna się sceną przedstawiającą liczną grupę nowych figurek Buzza Astrala, które trafiają na jakąś nienazwaną wyspę po tym, jak transportujący je kontener zostaje wyrzucony na brzeg. Zaprogramowane fabrycznie zabawki wyruszają w wielką podróż do Gwiezdnego Dowództwa, nie wiedząc, że nie są prawdziwymi kosmicznymi żołnierzami - i ostatecznie docierają do stoczni.
Kiedy figurki słyszą zbliżającego się pracownika portu, wszystkie nagle zamierają i przewracają się bez ruchu. Gdy człowiek odchodzi, a zabawki odzyskują możliwość poruszania się, jeden z Buzzów zadaje pytanie, które od dziesięcioleci nurtowało fanów:
Dlaczego zamarliśmy?
Żaden z pozostałych Buzzów nie zna odpowiedzi. Jeden z nich odpowiada jedynie:
Fascynujące!
Ta scena - choć nie daje jednoznacznego wyjaśnienia funkcjonowania tej zasady i w ogóle kwestii świadomości zabawek w tym świecie - sugeruje, że najwyraźniej wszystkie zabawki posiadają wrodzony instynkt nieruchomienia w obecności ludzi. Niezależnie od tego, czy wiedzą, czym tak naprawdę są - po prostu każda figurka wydaje się posiadać zakodowany mechanizm przetrwania uruchamiający „tryb zabawki”. Tak czy inaczej, humorystyczny prolog wreszcie zamyka dyskusję o rzekomej luce fabularnej, która towarzyszyła serii od trzech dekad.
Co ciekawe: w wywiadzie dla „Huffington Post” z 2020 r. dyrektor kreatywny Pixara, Pete Docter, wyjaśnił, dlaczego twórcy pozostawili tę „nieścisłość” w ostatecznej wersji filmu z 1995 r.
Toczyliśmy mnóstwo dyskusji przy pierwszym „Toy Story”. Zastanawialiśmy się: jeśli Buzz nie wie, że jest zabawką, to dlaczego sztywnieje, kiedy do pokoju wchodzi dziecko? Mieliśmy wiele wyjaśnień i rozmów na ten temat. Ostatecznie jednak... nikogo to nie obchodziło.
Jak przyznał Docter, szczegół ten uznano za zbyt mało istotny, by poświęcać mu ekranowe wyjaśnienie. Po prostu w świecie zabawek rzeczywistość rządzi się własnymi prawami.
Filmowe uniwersum „Toy Story” obejmuje obecnie sześć filmów (wliczając spin-off „Buzz Astral”), które wygenerowały 16 mld dol. przychodu. Seria zgromadziła wielopokoleniową społeczność fanów - od rodziców, którzy oglądali pierwsze części ze swoimi dziećmi w latach 90., przez wychowane na niej dzieciaki lat 90. (to o mnie), a dziś posiadające własne rodziny - aż po najmłodszych odbiorców dopiero zapoznających się z franczyzą. Wraz z kolejnymi odsłonami, franczyza nie tylko utrzymała poziom popularności, ale istotnie go zwiększyła - dość rzec, że najnowsza odsłona, „Toy Story 5”, odnotowała najlepsze otwarcie w historii cyklu, zgarniając 159,6 mln dol. w zaledwie trzy dni.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Największy serial Netfliksa w 2026 roku. Widzowie oszaleli
- Widzowie zachwyceni serialem Za wszelką cenę. Oto podobne tytuły
- Zagmatwane zakończenie w Za wszelką cenę. Wyjaśniały finał serialu Cobena
- Fanowska teoria obalona przez samego Tolkiena. Wielka szkoda
- Takiego Toma Cruise'a nie widzieliście. Największa transformacja od czasu Jaj w tropikach
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).